HomePiłka nożnaNa odchodne zakończyć 23-letnie oczekiwanie. Ostatnia misja Italiano w Fiorentinie

Na odchodne zakończyć 23-letnie oczekiwanie. Ostatnia misja Italiano w Fiorentinie

Źródło: Własne

Aktualizacja:

Liga Konferencji, podejście trzecie. Dwa lata temu te rozgrywki wygrała Roma pokonując Feyenoord, w zeszłym roku West Ham był lepszy w finale od Fiorentiny, a teraz to znów Viola spróbuje przywieźć pierwsze europejskie trofeum od ponad 60 lat. Najpierw jednak musi ograć Olympiakos niemalże na jego własnym terenie, bo w Atenach.

Vincenzo Italiano

Vincenzo Italiano. Fot. Petros Karadjias/Alamy

Normalnie trudno połączyć stadion AEK z ekipą z Pireusu i powiedzieć, że będzie należał do niej, ale tym razem może być inaczej. To Fiorentinę czeka cała wyprawa do Grecji w celu zdobycia trofeum, a Olympiakos będzie miał do pokonania raptem kilkanaście kilometrów dzielących jego siedzibę od areny finału.

PRZEGRANE FINAŁY

Czas, gdy florentczycy świętowali swój europejski triumf, jest pamiętany już tylko przez najstarszych kibiców. W 1961 roku Toskańczykom udało się sięgnąć po Puchar Zdobywców Pucharów, kiedy w dwumeczu pokonali 4:1 Glasgow Rangers. Najbliżej ponownego sukcesu byli w zeszłym roku, jednak w Pradze 2:1 zwyciężył West Ham United.

Wygrana w stolicy Czech miała być ukoronowaniem kilkuletnich rządów Rocco Commiso, który objął florencki klub w 2019 roku. Strata gola w 90. minucie sprawiła jednak spore rozczarowanie, a zwłaszcza, że kilka tygodni wcześniej w finale Pucharu Włoch lepszy od Violi okazał się Inter. Nieudana okazała się także tegoroczna wyprawa do Arabii Saudyjskiej po Superpuchar Włoch, gdzie już w półfinale zespół z Florencji dostał srogie lanie 0:3 od Napoli.

PRAGNIENIE COMMISSO

A jeśli w piłce każdemu chodzi o wygrywanie, to przybyłemu ze Stanów Zjednoczonych właścicielowi Fiorentiny prawdopodobnie… jeszcze trochę bardziej. Wszystkie jego ruchy od samego początku rządzenia klubem były bowiem nastawione na to, aby pokazać, że jego też stać na przyciąganie ciekawych nazwisk, a z Violą trzeba się liczyć.

Stąd dwuletnia współpraca z Franckiem Riberym czy sięgnięcie po Kevina-Prince’a Boatenga. To były gwiazdy, które swój szczytowy moment miały dawno za sobą, ale jednocześnie pozostały im znane nazwiska. A na tym także zależało Commiso, który od samego początku prowadził w mediach narrację zaznaczającą, że przyleciał do rodzinnych Włoch zza oceanu, by nieść szczęście florenckiej społeczności.

– Po prostu otworzyłem kasę, a ludzie z klubu zaczęli z niej korzystać – śmiał się biznesmen tuż po tym, jak Fiorentina sięgnęła po Ribery’ego.

Jak to jednak często w piłce bywa – słowa to jedno, rzeczywistość to drugie. A ta długo dla Violi była brutalna. Dziesiąta i trzynasta lokata, na której florentczycy finiszowali na samym starcie przygody Commisso w klubie, znajdowała się daleko poza orbitą aspiracji klubu. Wszystko zaczęło poprawiać się od 2021 roku wraz z zatrudnieniem Vincenzo Italiano.

RZĄDY ITALIANO

I to pomimo że wybrano już kompletnie innego trenera – został nim Gennaro Gattuso i nawet oficjalnie przez kilka dni był zatrudniony na Stadio Artemio Franchi. Brak porozumienia z szefami w kwestii budowy zespołu na nowy sezon sprawił jednak, że doszło do szybkiego rozstania, a w jego miejsce wskoczył szkoleniowiec wykonujący dotychczas dobrą robotę w Spezii.

Jego pracę we Florencji z pewnością należy określić jako obiecującą i udaną. W lidze Fiorentina zaczęła balansować na granicy strefy awansu do europejskich pucharów, zajmując najpierw siódme, a potem ósme miejsce. Do tego doszły – co prawda przegrane, ale zawsze – finały Pucharu Włoch i Ligi Konferencji.

W trakcie tego sezonu stwierdzono jednak, że formuła się wyczerpała. Posada Italiano niepewna była już wiosną 2023 roku, ale wtedy – między innymi w okresie ćwierćfinałowego dwumeczu z Lechem Poznań w LKE – zespół wrzucił wyższy bieg i zaczął regularnie wygrywać, co skutecznie odepchnęło pogłoski o zwolnieniu.

Teraz jednak Viola w lidze spisała się bardzo dobrze tylko na początku sezonu, a im dalej w rozgrywki, tym było gorzej. Toskańczycy zaczęli balansować bliżej środka tabeli niż czołowych lokat, a przy tym z zazdrością mogli spoglądać na rozgrywającą fantastyczny sezon Bolognę. Biorąc pod uwagę możliwości poszczególnych klubów, to być może właśnie od Fiorentiny oczekiwano najbardziej, że będzie w stanie sensacyjnie włączyć się do walki o awans do Ligi Mistrzów. Nic takiego jednak nie miało miejsca.

Italiano wiosną 2023 sam przyznawał, że zajęło mu trochę, aby nauczyć się łączenia kilku frontów. Gdy już jednak posiadł wiedzę potrzebną do prowadzenia drużyny w europejskich pucharach, kibice Violi zaczęli cieszyć się emocjonującymi czwartkami. Tak też było do samego końca w tym sezonie, w którym awans do finału wywalczyli w Brugii po golu Lucasa Beltrana z rzutu karnego w 85. minucie rewanżu.

OSTATNIA MISJA WŁOCHA

Bez względu na to, czy drużynie z Florencji uda się odnieść lepszy wynik niż w zeszłym roku i wygrać Ligę Konferencji, czy też ponownie zakończy sezon bez żadnych trofeów, na decyzję o rozstaniu z Italiano prawdopodobnie nic już nie wpłynie. Według „Corriere dello Sport” obie strony są zdecydowane, aby podać sobie ręce i kontynuować w inny sposób.

Kluczowe pytanie – jak zostanie zapamiętana Fiorentina dowodzona przez Włocha? Jako zespół, który dobijał się do triumfów w różnych rozgrywkach, ale nigdy nie zdołał ich wywalczyć, czy jednak jako ekipa potrafiąca postawić na swoim? W jeden środowy wieczór w Atenach wszystko się rozstrzygnie.


Co ciekawe, do samego końca kciuki za Fiorentinę z całych sił będzie ściskało także… Torino. Drużyna Ivana Juricia – swoją drogą wymienianego w gronie potencjalnych kandydatów do zastąpienia Italiano w Violi – zakończyła sezon Serie A na dziewiątej lokacie, przed Napoli, a za plecami właśnie Toskańczyków. Jeśli drużyna z Florencji przegra w finale LKE, wówczas ponownie będzie występowała w tych rozgrywkach w kolejnej edycji. W przypadku triumfu w Atenach awansuje zaś do Ligi Europy, a miejsce w trzecim do ważności europejskim pucharze zwolni właśnie turyńczykom.

Mecz Olympiakosu z Fiorentiną niejako podsumuje trzyletnią pracę Italiano w klubie, ale o przyszłość swojego zespołu toskańscy kibice raczej nie muszą się martwić. Choć Commisso niejednokrotnie podkreślał, że najchętniej zburzyłby całą dotychczasową infrastrukturę i wybudował ją od zera, to po długich rozmowach z miastem udało się wypracować porozumienie, dzięki któremu podczas sezonu 2024/2025 Stadio Artemio Franchi przejdzie przebudowę. Jednocześnie Viola cały czas będzie mogła na nim występować.

A po zatrudnieniu nowego trenera rozpoczną się rozmowy na temat konstrukcji zespołu, który pozwoli kibicom marzyć o czymś więcej także w Serie A. Podłączenie się do walki o czołową czwórkę, piątkę tabeli to docelowe pragnienie Fiorentiny, do którego pod wodzą Commisso Toskańczycy zdają się przybliżać, ale w niezbyt szybkim tempie.

Dodatkowo nieco ponad dwa miesiące temu w klubie przeżyto szok. Na kilka godzin przed wyjazdowym spotkaniem z Atalantą Bergamo zasłabł dyrektor generalny Joe Barone, a wkrótce później zmarł. Ten pojedynek zostanie rozegrany dopiero w niedzielę, 2 czerwca – tydzień po planowanym zakończeniu sezonu – a cała tragedia z pewnością tak szybko nie została zapomniana przez nikogo w zespole.

Nim jednak jakiekolwiek rozważania na temat kolejnych miesięcy, cała Florencja czeka na środowy wieczór. Fiorentina nie wygrała niczego od 2001 roku, kiedy sięgnęła po swój ostatni jak dotąd Puchar Włoch. Cały klub marzy, by wreszcie to zmienić.

Czas cię przekonać, czy Italiano na odchodne zakończy 23-letni okres oczekiwania…

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Relację na linii Athelticu Bilbao i Nico Williamsa są napięte! Klub jest bardzo stanowczy
Pomocnik Wisły o przejściu Rapidu. “To jest naprawdę realne”
Śląsk wyrwał punkt. Lechia nie dowiozła zwycięstwa [WIDEO]
Adrian Siemieniec: Bardzo ważne jest rozpocząć sezon od zwycięstwa
Manchester United chce ściągnąć kolejnego środkowego obrońcę! Klub rozważa dwie opcje
Tomasz Tułacz przybity po meczu z mistrzem. “Byliśmy sparaliżowani”
Co za gol! Lechia prowadzi we Wrocławiu! [WIDEO]
Legia ma nowego piłkarza? Mocny transfer!
Śląsk ma nowego zawodnika. Ciekawe wzmocnienie wicemistrza
W bólu, ale z happy endem. Jagiellonia ze zwycięstwem na inaugurację! [WIDEO]