Santos jednak się utrzyma?
Jeszcze do niedawna sytuacja brazylijskiego giganta była bardzo nieciekawa. Santos, pogrążony w kryzysie i marazmie, znajdował się w strefie spadkowej i z każdą mijającą kolejką perspektywa spadku do drugiej ligi zaglądała im coraz poważniej w oczy. Neymar zaś, będący rzecz jasna największą gwiazdą zespołu, ostatnio miał przejść zabieg, przez który straciłby końcówkę kampanii. 33-latek postanowił jednak przełożyć planowany zabieg i póki co grać z swoimi dolegliwościami, tak by pomóc drużynie w walce o utrzymanie.
I sytuacja Santosu w ostatnich tygodniach rzeczywiście się bardzo poprawiła. Najpierw klub wygrał 1:0 z Palmeiras, potem zremisował 1:1 z Mirassolem, a następnie wygrał 3:0 ze Sportem i Juventudą. W trzech ostatnich meczach zdecydowanie najważniejszym zawodnikiem był właśnie Neymar. W Mirassolem strzelił jedynego gola starcia, ze Sportem zaliczył bramkę i asystę, a teraz, z Juventudą, ustrzelił hat-tricka.
Brazylijczyk musiał ze względu na kontuzje zmienić pozycję i występuje teraz częściej w środku pola, jako „dziesiątka”. Musiał także dostosować swój styl gry, już nie drybluje tak często i efektownie jak wcześniej, bo nie ma takiego odejścia na pierwszych metrach. Wciąż jest jednak niezwykle kreatywnym piłkarzem, który dodatkowo ma ułożoną stopę do oddawania strzałów. Po końcowym gwizdku 33-latek, łączony wcześniej z powrotem do Europy, przyznał, że jego priorytetem zawsze będzie Santos. Jego kontrakt wygasa wraz z końcem roku i można zakładać, że zostanie przedłużony.










