Florian Wirtz (Bayer Leverkusen – Liverpool)
Ten ruch zasługuje nawet na miano transferu całego letniego okienka w Europie. O Floriana Wirtza od dłuższego czasu rywalizowały najlepsze kluby kontynentu. Zainteresowania nie ukrywał Real Madryt, długo o sprowadzenie pomocnika starał się Bayern Monachium. Ostatecznie walkę o 31-krotnego reprezentata Niemiec wygrał Liverpool, który zdecydował się wyłożyć aż 125 milionów euro na byłego gracza Bayeru Leverkusen. Jest to najdroższy zakup w całej historii The Reds.
W trakcie okresu przygotowawczego Wirtz był chwalony za swoją grę w nowych barwach. Kibice zwracali uwagę przede wszystkim na to, jak 22-latek rusza się bez piłki. Dzięki swojej zwinności i dynamice potrafi zgubić rywala, zrobić miejsce na boisku partnerom z ataku czy napędzić akcję Liverpoolu. W swoim debiucie w zespole The Reds dał przedsmak tego, na co liczą fani mistrza Anglii w tym sezonie. Zaliczył asystę w meczu z Crystal Palace o Tarczę Wspólnoty (remis 2:2, Orły ostatecznie wygrały po rzutach karnych).
Potencjał Wirtza jest niesłychany. Obserwując poczynania Niemca, można przypomnieć sobie innego ofensywnego pomocnika, który kiedyś w letnim okienku transferowym przeszedł z Bundesligi do jednego z potentatów Premier League. Mowa oczywiście o Kevinie De Bruyne. Belg odcisnął swój trwały ślad na angielskiej ekstraklasie. Niektórzy twierdzą, że to jeden z najlepszych graczy w historii ligi. Na razie Wirtz nie jest na poziomie De Bruyne z jego najlepszych czasów, ale 22-latek ma wszystko, aby przejać schedę po byłym piłkarzu Manchesteru City.
Hugo Ekitike (Eintracht Frankfurt – Liverpool)
Przed chwilą była mowa o tym, że zakup Floriana Wirtza to najdroższy zakup w historii Liverpoolu. Jaki jest drugi najbardziej kosztowny gracz The Reds? Hugo Ekitike. Mistrz Anglii rozbił bank na obu zawodników. Francuski napastnik kosztował ekipę z Anfield 95 milionów euro.
Przy tak drogich zawodnikach zawsze pojawia się pytanie, czy warto przeznaczać na nich ogromne pieniądze. Tym bardziej, jeśli mowa o piłkarzach młodych, których kariera może jeszcze różnie się potoczyć. Ekitike od samego początku swojego pobytu w Liverpoolu pokazał jednak, że będzie sumiennie pracował na każdy wydany na niego milion. W pierwszych dwóch występach 23-latek zdobył dwie bramki i zaliczył asystę. Pokazał się ze świetnej strony – jako silny, przebojowy i skuteczny napastnik. Kibice Liverpoolu będą mieć z niego sporo pożytku.
Viktor Gyokeres (Sporting – Arsenal)
W przypadku Szweda przed letnim okienkiem transferowym nikt nie zastanawiał się, czy zmieni on klub. Wszyscy pytali się tylko, kiedy. Mimo różnej oceny kibiców dotyczącej poziomu ligi portugalskiej, nie sposób przejść obojętnie obok zawodnika, który w poprzednim sezonie zdobył 54 bramki w 52 występach. Gyokeres wykonał rzecz absolutnie wyjątkową, więc europejscy giganci zaczęli o niego rywalizować.
Ostatecznie walkę o podpis 27-latka wygrał Arsenal. Na papierze jego transfer wygląda imponująco, choć kibice obawiają się trochę, czy różnica między Portugalią a Anglią nie okaże się zbyt duża. Przywołują również poprzednie rozczarowujące epizody Gyokeresa na Wyspach. W Brighton czy Swansea kompletnie mu nie poszło. Z drugiej strony, w barwach Coventry City spisywał się wyśmienicie. Trudno wyrokować, jak będzie w północnym Londynie.
Na razie szwedzki snajper nie powala swoją grą, ale to dopiero jego początki w zespole Mikela Artety. Napastników często porównuje się do ketchupu. Jeśli już uda się coś wycisnąć, reszta leci jak z kranu. Pierwszy gol strzelony przez Gyokeresa może go odblokować. Pytanie tylko, jak długi fani The Gunners będą musieli czekać na premierowe trafienie nowego zawodnika.
Eberechi Eze (Crystal Palace – Arsenal)
Skoro Florian Wirtz był prawdopodobnie najlepszym transferem tego okienka, to przenosiny Eberechiego Eze do Arsenalu zasługują na miano najbardziej niespodziewanych. Przez długi czas wydawało się, że gracz Crystal Palace dołączy do Tottenhamu. Kibice Spurs już witali się z gąską, chcąc przywitać w swoich szeregach jednego z najciekawszych zawodników w Premier League. Gdy jednak do gry wkroczyli Kanonierzy, nie było co zbierać.
Eze już w barwach Crystal Palace pokazywał wielką jakość. W zespole Arsenalu otrzyma szansę na wypłynięcie na szersze wody. Zadebiutuje w Lidze Mistrzów, w końcu będzie rywalizował o mistrzostwo Anglii. Jeśli Mikel Arteta dobrze nim pokieruje, 27-latek ma szansę stać się jednym z najlepszych pomocników w Premier League.
Xavi Simons (RB Lipsk – Tottenham)
Od początku okienka chrapkę miała na niego Chelsea, ale w ostatnich dniach okienka The Blues wycofali się z transferu. Sytuację postanowił wykorzystać Tottenham, który na finiszu wkroczył do gry i przechwycił zawodnika. Na zawodnika RB Lipsk wydał aż 65 milionów euro, co stanowi kluby rekordy. Za żadnego innego gracza ekipa Spurs nie zapłaciła tak wysoko. Drugi w klasyfikacji Dominic Solanke był o 0.7 miliona tańszy, a trzeci Kudus o zaledwie 1.2 miliona.
Simons to zawodnik dobrze znany na europejskim rynku. Wychowywał się w akademii Barcelony, potem trafił do PSG, ale dopiero w holenderskim PSV, a później w RB Lipsk zdołał rozwinąć skrzydła. Trafił też do reprezentacji Holandii, w której zaraz dobije do 30 występów. Był z nią już na Mistrzostwach Świata w Katarze oraz Mistrzostwach Europy w Niemczech. 22-latek w ciągu kilka lat może wyrosnąć na lidera linii pomocy kadry Oranje. Regularna gra w Premier League powinna mu w tym pomóc. Jeśli będzie dobrze prezentował się w barwach Tottenhamu, zapewne nie będzie to jego jedyny klub w najlepszej lidze świata.
Joao Pedro (Brighton – Chelsea)
Były napastnik Brighton być może nie jest znany jeszcze szerszej publiczności, ale dla kibiców Premier League to postać absolutnie nieanonimowa. Pierwsze doświadczenie w angielskiej elicie zbierał w barwach Watford, ale najlepszą formę pokazał jako gracz Mew. W poprzednim sezonie zdobył łącznie 10 bramek. Strzelał m.in. przeciwko Manchesterowi United, Arsenalowi czy Manchesterowi City.
Kwestią czasu było, kiedy jakaś drużyna z czołówki sięgnie po Brazylijczyka. Był łączony ponoć z Newcastle United, Liverpoolem czy Arsenalem, ale batalię o 23-letniego napastnika wygrała Chelsea. Wydała ponad 60 milionów euro na snajpera Brighton. Joao Pedro trafiał już na Klubowych Mistrzostwach Świata, które drużyna The Blues wygrała. W Premier League czekał do drugiej serii gier, żeby dać radość kibicom ze Stamford Bridge. Popisał się bramką i dwiema asystami w starciu z West Hamem. Jeśli utrzyma taką formę, będzie wielką pociechą dla Chelsea.
Tijjani Reijnders (Milan – Manchester City)
Miłośnicy europejskiej piłki spoza szlaku lig TOP5 widzieli potencjał w Reijndersie już za czasów jego gry dla AZ Alkmaar. Dał się poznać jako przebojowy pomocnik, zdolny do kreacji w ofensywie. Skauci Milanu stwierdzili, że to zawodnik, którego muszą mieć w swoich szeregach. W Serie A na Holendrze skupiły się oczy poważnego piłkarskiego świata.
Reijnders nie pękł i w poprzednim sezonie miał udział przy 15 bramkach w Serie A (10 goli i pięć asyst). Był jednym z najlepszych graczy Rossonerich. Nic dziwnego, że w letnim okienku transferowym Manchester City wyłożył za niego 55 milionów euro. Pep Guardiola musi mieć w swoim składzie pomoc na najwyższym poziomie.
W swoim debiucie w Premier League Reijnders już pokazał, na co go stać. W starciu z Wolverhampton (4:0) zdobył bramkę i zaliczył asystę. Udowodnił, że może być wiodącą postacią Obywateli. Kibice Manchesteru City mają nadzieję, że w starciach z poważnymi przeciwnikami będzie kontynuował tak dobrą formę.
Matheus Cunha (Wolverhampton – Manchester United)
Chcąc znaleźć jakąś pozytywną postać w ekipie Wolves w poprzednim, dość trudnym sezonie, nie sposób nie wskazać Matheusa Cunhi. Brazylijczyk zdobył 15 bramek i zanotował sześć asyst, co przełożyło się na jego udział przy 21 golach, co stanowiło prawie 40 procent wszystkich trafień Wilków. Gdyby nie 26-latek, klub z Molineux Stadium mógłby mieć spore problemy z utrzymaniem się w Premier League.
Cunha już raz dotknął wielkiej piłki. W 2021 roku Atletico Madryt kupiło go 35 milionów euro. W zespole Los Colchoneros nie był jednak wyróżniającą się postacią, więc zszedł o piłkarski szczebel niżej, wiążąc się właśnie z Wolverhampton. W zespole Wolves pokazał jednak, że futbolowe salony nie powinny z niego rezgynować. Poprzedni sezon jest tego najlepszym potwierdzeniem.
Na Old Trafford Cuhna spróbuje ponownie zaatakować piłkarski szczyt. Mimo że Manchester United nie należy obecnie do światowej czołówki, to wciąż wielka marka, która hipnotyzuje zawodników oraz kibiców. Oczekiwania są na zupełnie innym poziomie niż w Wolverhampton. Czy nowy nabytek Czerwonych Diabłów to dźwignie? Początek ma obiecujący, ale fani oczekują konkretów.
Bryan Mbeumo (Brentford – Manchester United)
W poprzednim sezonie Kameruńczyk miał udział przy 28 bramkach dla Brentford. Strzelił aż 20 goli, do których dorzucił osiem asyst. Był absolutnie jednym z najlepszych graczy Szerszeni. Kibice wiedzieli jednak, że po tak udanym roku szanse na zatrzymanie Mbeumo będą znikome.
O podpis 26-latka starało się wielu. Ostatecznie największą determinacją wykazał się Manchester United. Czerwone Diabły zapłaciły aż 75 milionów za prawego skrzydłowego. Już w pierwszym meczu z Arsenalem było widać, że gra zespołu Rubena Amorima w dużej mierze była oparta na nowym nabytku. Wiele akcji przechodziło przez Mbeumo, a sam zawodnik był niezwykle aktywny.
Jeśli 22-krotny reprezentant Kamerunu zdoła wykręcić chociaż w połowie tak dobre statystyki jak w poprzednim sezonie, na Old Trafford zostanie bohaterem. Kibice Manchesteru United są spragnieni skrzydłowego z prawdziwego zdarzenia, który zapewni drużynie bramki i asysty.
Mohammed Kudus (West Ham – Tottenham)
Gdy reprezentant Ghany grał w Ajaksie, było wiadomo, że będzie z niego kawał piłkarza. Kiedy spróbował swoich sił w mocniejszej lidze i związał się z West Hamem, potwierdził tylko swoją jakość. Kwestią czasu było, gdy jakiś mocniejszy klub zgłosi się po 25-latka. W ostatnim czasie był łączony przynajmniej z kilkoma klubami z czołówki Premier League, ale ostatecznie zdecydował się na zasilenie szeregów Tottenhamu.
Dla Spurs może to być transfer całego okienka. Pozyskali jedną z gwiazd ligi, nie licząc oczywiście najbogatszych zespołów i ich piłkarzy. Kudus w West Hamie był piłkarzem z najwyższej półki. Niekiedy smutno było patrzeć, jak tak dobry zawodnik marnuje się w zespole, który obecnie nie ma argumentów, żeby walczyć o czołowe lokaty w lidze. Pod tym kątem sam Ghańczyk bardzo skorzysta na tym ruchu.
Tottenham pozyskał zawodnika niesamowicie uniwersalnego. Trudno tak naprawdę przypisać mu jedną pozycję. W Ajaksie występował najczęściej jako “dziesiątka”, a w West Hamie zazwyczaj zajmował miejsce na którymś ze skrzydeł lub wcielał się w rolę napastnika. W zespole Spurs Thomas Frank również będzie powierzał mu różne zadania, w zależności od tego, która strefa ataku będzie wymagała obecności Kudusa.