Stanęło na warunkach Haditaghiego?
W pewnym momencie rozmów w sprawie nowej umowy Kamila Grosickiego właściciel Pogoni Szczecin wyłożył kawę na ławę. Wyciągnął na światło dzienne żądania kapitana Dumy Pomorza, wprost informując opinię publiczną o zarobkach 37-latka jak i jego oczekiwaniach. Według słów kanadyjskiego biznesmena, „Grosik” zarabiał na mocy starej umowy 160 tysięcy złotych miesięcznie. Żądał zaś podwyżki do 250 tysięcy miesięcznie jak i bonusu za podpisanie kontraktu wysokości dwóch milionów złotych.
Haditaghi podkreślił, że nie zgodzi się na te warunki. Zaznaczył jednocześnie, że zaproponował Kamilowi Grosickiemu podtrzymanie pensji wysokości 160 tysięcy złotych i rok kontraktu z opcją przedłużenia o kolejny sezon, jeśli zagra 75% meczów następnej kampanii. Dodatkowo uwzględnił on szereg premii drużynowych i indywidualnych, których nie wyjawił. Wszystko wskazuje na to, że ostatecznie stanęło na warunkach Haditaghiego, o czym powiedział Tan Kesler w rozmowie z Interią.
– Jak ma to miejsce w przypadku sfinalizowanych kontraktów, nie zamierzam publicznie ujawniać szczegółowych zapisów, jednak ostateczne porozumienie nie odbiegało znacząco od tego, o czym pisał Alex – stwierdził wiceprezes Pogoni Szczecin.
– Nie sądzę, że to było ultimatum. Raczej powiedziałbym, że część intensywnych negocjacji, co wynika z natury oczekiwań obu stron. Ale nikt nikogo nie stawiał pod ścianą. Osobiście brałem udział w 99 proc. negocjacji, a ich podstawą – z naszej perspektywy – było znalezienie rozwiązania mającego zapewnić klubowi i Kamilowi jak najlepszą, wspólną przyszłość. Każdy krok w tych negocjacjach był przemyślany. Kamil też musiał porozmawiać z rodziną i swoimi ludźmi, więc na pewnych etapach oczekiwania się nie zgadzały – kontynuował Tan Kesler.










