HomePiłka nożnaMistrzowskiej drużyny już nie ma. Nowa twarz Włochów. Oni wciąż wierzą!

Mistrzowskiej drużyny już nie ma. Nowa twarz Włochów. Oni wciąż wierzą!

Źródło: własne

Aktualizacja:

Włosi przyjechali do Niemiec jako mistrzowie Europy, choć po drużynie Roberto Manciniego zostało niewiele więcej, niż piękne wspomnienie. Mało kto przypuszcza, że Squadra Azzurra może obronić trofeum. Ale trzy lata temu przecież też nie byli faworytami.

Włochy

Włochy
FOT Andrea Staccioli / Insidefoto/SIPA USA/PressFocus

Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Alessandro Florenzi, Emerson, Marco Verratti, Manuel Locatelli, Lorenzo Insigne, Domenico Berardi, Federico Bernardeschi, Ciro Immobile, Andrea Belotti – ci piłkarze wystąpili w poprzednim finale Euro, w którym Włosi ograli Anglików, a dziś ich nie ma w kadrze.

Bonucci i Chiellini, którzy w 2021 r. rozegrali perfekcyjny turniej, zakończyli już kariery, a Berardi leczy poważną kontuzję. Z kolei Veratti, Insigne i Bernardeschi nie otrzymali powołań, bo zrezygnowali z europejskiego futbolu. Środkowy pomocnik występuje w lidze katarskiej, a skrzydłowi brylują jedynie w MLS. Reszta po prostu nie dała argumentów, by Luciano Spalletti zaprosił ich na turniej.

Powołania byłego trenera Napoli, który w kadrze zastąpił Roberto Manciniego, nie wywołały większych kontrowersji. Dziwić może jedynie brak powołania dla Locatellego z Juventusu, kosztem jego klubowego kolegi Nicolo Fagiolego, który przecież ominął niemal cały sezon przez zawieszanie za obstawianie u nielegalnych bukmacherów. Problem w tym, że po złocie z 2021 r. i głośnym transferze do Juve, Locatelli miał stać się jednym z czołowych rozgrywających na świecie, a w najlepszym razie jego rozwój zahamował.

Spalletti cieszy się jednak ogromnym zaufaniem, bo dla wielu kibiców, to właśnie trener jest największą gwiazdą obecnej kadry.

Wciąż są jednak Włosi, którzy pamiętają złoto

Bramki Włochów nadal strzeże Gianluigi Donnarumma, który co jakiś czas puszcza babole w PSG, ale fani Squadra Azzurra liczą, że będzie prezentował formę sprzed trzech lat, gdy został wybrany najlepszym bramkarzem turnieju.

Na prawej obronie nadal będzie biegał Giovanni Di Lorenzo, który co prawda ma za sobą niezbyt udany sezon w Napoli, ale i tak potrafił w nim wykręcić osiem asyst.

Na poprzednim Euro Alessandro Bastoni był tylko rezerwowym, dziś ma być podporą reprezentacji i trudno się dziwić, bo jest unikatowym stoperem. Nie dość, że jest bardzo dobry w destrukcji, to pełni równie ważną rolę w rozgrywaniu. W barwach Interu 25-latek obdarzony fantastyczną lewą nogą zanotował już 18 asyst.

Złoto Euro pamiętają także środkowi pomocnicy: Jorginho i Bryan Cristante. Może te nazwiska nie rozpalają wyobraźni kibiców, ale dla taktyki Spallettiego są istotni. Jorginho, pomimo pełnienia marginalnej roli w Arsenalu, w reprezentacji powinien wystąpić od pierwszej minuty, by regulować tempo gry całej drużyny. Natomiast piłkarz Romy nie boi się czarnej roboty. Głównie rozbija ataki i asekuruje ofensywnych graczy.

Jednak najważniejszym łącznikiem obrony z atakiem, pomocnikiem, który będzie zasuwał od jednego pola karnego do drugiego, będzie Nicolo Barella, lider Interu i gwiazda poprzednich mistrzostw Europy.

Fajerwerków powinno oczekiwać się też od Lorenzo Pellegriniego z Romy, który ominął poprzednie Euro, ale w tym sezonie, szczególnie pod okiem Daniele De Rossiego, wreszcie zaczął grać na miarę potencjału.

Liczby w ofensywie może zapewnić też Davide Frattesi, który w kadrze ma dopiero 15 meczów, a już pięć strzelonych goli. Dobre statystyki miał również w Interze. Zdobył osiem bramek i zanotował siedem asyst, choć na murawie w minionym sezonie spędził zaledwie 1555 minut.

Ale napędzać ataki ma przede wszystkim wiecznie nabuzowany Federico Chiesa, bohater poprzedniego Euro. Skrzydłowy Juventusu, albo będzie popisywał się indywidualnymi rajdami, albo będzie szukał w polu karnym środkowego napastnika.

”Chciałem znaleźć się wśród najlepszych na świecie, niestety kontuzja mnie zatrzymała. Teraz chcę pokazać, na co mnie naprawdę stać” – zapowiada Chiesa.

Tym, któremu Chiesa będzie dogrywać najprawdopodobniej zostanie niemal dwumetrowy Gianluca Scamacca, który co prawda nie podbił ani Premier League, ani nawet West Hamu, a jednak miniony sezon zakończył z 19 golami, ośmioma asystami, a przede wszystkim z trofeum Ligi Europy w barwach Atalanty.

”To, że dostałem powołanie, to zasługa trenera Gasperiniego, który zmusił mnie do ciężkiej pracy. Dziękuję też Spallettiemu, który nie powołał mnie na marcowe zgrupowanie. Nie zasłużyłem na tamto powołanie, ale dzięki temu zmieniłem swoje nastawienie, poszedłem do psychologa i czuję się dziś szczęśliwy. Chcę zapisać się w historii naszej kadry, jak chłopaki w 2021 czy 2006 roku” – oświadcza Scamacca.

Teoretycznie, najwięcej obaw kibice mogą mieć z formacją obronną, bo ta się najbardziej zmieniła od poprzedniego Euro. Teoretycznie, bo w praktyce Włosi wcale nie muszą popadać w marazm. Choć nie będzie już Bonucciego, Chielliniego oraz kontuzjowanych Giorgio Scalviniego i Francesco Acerbiego, to Spalletti, obok Bastoniego, może wystawić doświadczonego Matteo Darmiana z Interu, lub młodych zdolnych: Alessandro Boungiorno z Torino czy Ricardo Calafioriego z Bolonii. Jeśli ci dwaj są dość anonimowi dla niedzielnego kibica, to udane Euro może to zmienić.

W Niemczech nie zagra Leonardo Spinazzolla, który błyszczał na poprzednich ME, ale teraz lewą flankę zajmie Federico Dimarco z Interu, posiadacz najlepszej lewej nogi w Serie A.

Kluczowy będzie start

Włosi to drużyna turniejowa, która rozkręca się z meczu na mecz. Takie zdanie może zostać odebrane jako frazes, ale akurat do Włochów pasuje. Gdy w 2000 r. pokonali na dzień dobry Turków, to zatrzymali się dopiero w finale. Sześć lat później zdobyli złoto mundialu, a piękną przygodę rozpoczęli od triumfu nad Ghaną. Turniej w Polsce i Ukrainie rozpoczęli od remisu z potężnymi Hiszpanami, z którymi zmierzyli się także w finale.

Na Euro 2016 mieli najgorszą generację piłkarzy od lat, a jednak w pierwszym meczu pewnie pokonali faworyzowaną Belgię, by później odpaść w ćwierćfinale z Niemcami dopiero po rzutach karnych. Wygrane poprzednie Euro rozpoczęli od rozbicia Turków.

Gdy Włochom zdarzały się wpadki w meczu otwarcia (Euro 2004, Euro 2008, MŚ 2010 i 2014), to później nie potrafili się już rozkręcić. Trzeba jednak dodać, że Włosi ominęli ostatnie dwa mundiale. Absencja w Katarze sprawia, że forma i potencjał Włochów jest niewiadomą. Tym bardziej że Włosi wywalczyli awans na turniej w Niemczech dopiero w ostatniej kolejce eliminacji, rozpaczliwie broniąc się przed Ukraińcami.

Dobrze znani Albańczycy

Mistrzostwa Europy piłkarze Spallettiego rozpoczną w sobotę od teoretycznie najłatwiejszego spotkania grupowego, czyli starcia z Albanią (Hiszpania zagra z Chorwacją). Sobotni mecz może się jednak okazać pułapką, bo nie dość, że Albańczycy wygrali swoją grupę eliminacyjną (wyprzedając m.in. Czechów i Polaków), to w dodatku mają składzie aż dziewięciu piłkarzy z Serie A, m.in. Etrita Berishę (Empoli), Elseida Hysaja (Lazio), Berata Djimsitiego (Atalanta), Marasha Kumbullę (Sassuolo), Nedima Bajramiego (Sassuolo) czy Kristjana Asllaniego (Inter Mediolan). Nie są to gwiazdy, ale solidni ligowcy, którzy będą doskonale znali swoich rywali.

”Musimy być bardzo czujni, ten mecz to pułapka. Albania ma w składzie wiele indywidualności, więc powinniśmy zachować ostrożność, ale też rozkładać siły. Pamiętajmy, że mecz można wygrać nawet w ostatniej minucie” – przekonuje Gigio Donnarumma.

Na co stać Włochów na Euro?

Kibice włoskiej kadry są pełni obaw, ale ze środka drużyny wieje optymizmem.

”Na wielkich turniejach energia przychodzi naturalnie, a duch zespołu będzie taki sam jak trzy lata temu. Spróbujmy odtworzyć te magiczne noce. Jesteśmy gotowi. Mamy w drużynie wielu liderów. Ostatnie Euro było fantastyczne, niezapomniane. Napisaliśmy piękny rozdział w historii. Teraz czas na kolejny” – zapowiada Donnarumma.

”Włosi są niedoceniani, ale zapewniam was, że są konkurencyjni. Mamy pięciu, a może nawet sześciu piłkarzy na najwyższym światowym poziomie” – dodaje Gianluigi Buffon, kiedyś wybitny bramkarz, dziś kierownik kadry.

Włoska prasa jest bardziej sceptyczna.

”Nawet jeśli Buffon przesadza z entuzjazmem, a nasza kadra jest pełna wątpliwości, to warto spojrzeć na historię. W 1982, 2006 i 2021 roku też Włochom towarzyszył sceptycyzm, ale wtedy reagujemy na niego wielkim zaangażowaniem. Bądźmy jednak szczerzy: dotarcie do ćwierćfinału będzie progiem satysfakcji dla tej młodej drużyny, której prawdziwym celem będzie dopiero mundial w 2026 r.” – pisze ”La Gazzetta dello Sport”.

Mało kto przypuszcza, że Squadra Azzurra może obronić trofeum. Ale Włosi się tym nie przejmują, przecież trzy lata temu też nie byli w gronie faworytów.

ANTONI PARTUM

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Maciej Rosołek odchodzi z Legii! Poznaliśmy jego nowy klub
Liverpool szykuje ofertę za młodą gwiazdę La Ligi!
Nowa, kontrowersyjna “10” we Francji. Mason Greenwood piłkarzem Olympique Marsylia
Udany start stołecznej drużyny. Legia górą w starciu z Zagłębiem [WIDEO]
To już oficjalne. Wisła Kraków sprowadziła obrońcę
Kolejny klub zainteresowany Jakubem Kiwiorem! Powrót do Włoch?
“On gra jak autysta”. Trener zszokował mówiąc o francuskim piłkarzu
Klimala odchodzi ze Śląska! Znamy nowy klub?
Lewczuk nie powiedział ostatniego słowa. Znamy jego nowy klub
Miły gest kibiców Legii Warszawa. Były piłkarz doceniony [WIDEO]