Czesław Michniewicz o aferze premiowej
Czesław Michniewicz rozstał się z reprezentacją Polski po Mistrzostwa Świata 2022 w Katarze. Polska pod jego wodzą wyszła z grupy i zagrała w 1/8 finału z Francją, gdzie pożegnała się z rozgrywkami. Po mundialu więcej mówiło się jednak nie o wyczynach Biało-Czerwonych na boisku, a o aferze premiowej.
Ówczesny Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki przed rozpoczęciem mistrzostw obiecał piłkarzom premię pieniężną za udany wynik. Gdy Polacy pożegnali się z turniejem, pojawiły się plotki, że kwestia rozdzielenia nagrody pochłonęła sporą uwagę reprezentantów. Potem swoje zdanie w tej kwestii wypowiedzieli m.in. Robert Lewandowski czy Łukasz Skorupski. Wersje obu z nich się nie zgadzały, pierwszy z nich oskarżył pierwszego o kłamstwo, gdy ten stwierdził, że „drużyna kłóciła się o premię”. Jak wspomina tę aferę Czesław Michniewicz, ówczesny selekcjoner?

Czytaj też: Czesław Michniewicz zaoferowany nowemu klubowi! To hegemon
„Nikt z nas nie wyciągnął rąk po tę premię”
– Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z Żurnalistą powiedział, że nie chciał zrobić nic złego, chciał tylko zmotywować drużynę, ale przez tę aferę ja straciłem pracę. Potem premier do mnie dzwonił i przepraszał za to całe zamieszanie. Ani ja, ani ty nie jesteśmy niczemu winni. Nikt z nas nie wyciągnął rąk po tę premię. Nie prosiliśmy o nią. Premier wpadł na pomysł takiej motywacji, a wyszło, że był to taki leitmotif mistrzostw świata. W Katarze byliśmy prawie trzy tygodnie, zagraliśmy cztery mecze, była fajna atmosfery, a wszystko zostało sprowadzone tylko do tej premii. Nikt nie chciał rozmawiać o merytoryce – powiedział w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem na kanale RMF Bro.
– Kilka rzeczy musimy odkłamać. Nie mam żadnego zakazu rozmawiania z dziennikarzami, po prostu nie chciałem tego robić. Wiem bowiem, jak takie wywiady by wyglądały. Ty byłeś tam jako piłkarz i widzisz pewne rzeczy inaczej. Trzeba zdementować, że po meczu zorganizowaliśmy jakąś naradę, na której rozdzieliliśmy premię. Nie było żadnego spotkania. Niby ktoś miał zbierać numery kont bankowych, ale to totalna bzdura. Moje tłumaczenia się jednak nie przebiły – dodał trener.










