HomePiłka nożnaMatty Cash poznał diagnozę. Nie na takie wieści liczył

Matty Cash poznał diagnozę. Nie na takie wieści liczył

Źródło: Tomasz Włodarczyk

Aktualizacja:

Matty Cash poznał diagnozę po odniesionej niedawno kontuzji. Reprezentanta Polski czeka tygodniowa przerwa w grze.

Matty Cash

Sportimage Ltd / Alamy

Cash znów będzie pauzował

Matty Cash nie ma ostatnio zbyt dużo szczęścia do swojego zdrowia. Najpierw przez kontuzję reprezentant Polski nie pojechał na Euro 2024, a później ze względu na uraz nie przepracował w pełni okresu przygotowawczego w Aston Villi. Kiedy już Cashowi udawało się wrócić na boisko, były to jedynie chwilowe przebłyski zdrowia, po których znów przychodziła kolejna pauza i następne zmarnowane z jego perspektywy mecze.

Wahadłowy przeszedł już badania po kolejnym urazie, którego nabawił się w meczu z Tottenhamem. Diagnoza okazała się z pozoru łagodna, jednak dla Casha bardzo brutalna – zabraknie go w meczach z Club Brugge w Lidze Mistrzów i Liverpoolem w Premier League, a wiele wskazuje także, że i spotkania Ligi Narodów z reprezentacją Polski. Przy aktualnej dyspozycji piłkarza Aston Villi trudno wyobrazić sobie, żeby znalazł się na liście powołanych na najbliższe zgrupowanie biało-czerwonych.

W tych sezonie Cash zagrał zaledwie sześć spotkań. Na wymarzony debiut w Lidze Mistrzów wciąż czeka, tak samo jak i na ponownie powołanie do reprezentacji Polski, o które upominał się w ostatnim czasie w mediach.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Za nim długi i trudny okres. Teraz chce dyrygować grą Legii Warszawa
Inter zagra w hicie LM z Arsenalem. Co z Zielińskim? Włosi już wiedzą
Wygląda to coraz lepiej. Gwiazdy Lecha Poznań wracają do zdrowia
Był jedną nogą w innym polskim klubie. Wystarczyła wiadomość od Dobrzyckiego
Młody talent wróci z Włoch? Chce go wicelider ligi
OFICJALNIE: Widzew Łódź ogłosił transfer obrońcy!
Narzekania po transferze Pietuszewskiego? Gwiazdor Ekstraklasy mówi „lodu”
Jasna deklaracja dyrektora. Oto cel numer jeden Widzewa Łódź na wiosnę
To co robi Widzew Łódź to dopiero wstęp. Wkrótce „ma być grubo”
Wisła Kraków go nie sprzeda. A na stole było aż 1,5 miliona euro