Królewski szuka rozwiązań
W grudniu media obiegła informacja o problemach w wiślackiej szkole futbolu. Mateusz Miga poinformował wówczas, że po zwolnieniu Leszka Kozioła aż osiemnastu trenerów wyraziło gotowość do odejścia z akademii. Sprawa ta została omylnie powiązana z Wisłą Kraków, choć Biała Gwiazda nie odpowiada za nią w żaden sposób. Wisła opublikowała wówczas oświadczenie, w którym to wyklarowała.
Jarosław Królewski jako właściciel Wisły Kraków został zapytany o tę kwestię w rozmowie z Polsatem Sport. Przyznał, że konieczne może być tu wyraźne rozdzielenie dwóch podmiotów, tak by nie dochodziło już więcej do takich sytuacji.
— Dostało nam się bardzo mocno, dostało się głównie spółce piłkarskiej. Dla nas to jest dużo głębszy problem, ale to ostatnie wydarzenie dało mi sporo do myślenia. Być może trzeba również ten sport młodzieżowy uporządkować – zaczął Królewski, który zwrócił następnie uwagę, że problem dotyczy nawet sprzedaży klubowych gadżetów.
— To samo dotyczy handlu pamiątkami. W sklepie internetowym TS Wisła kupują nasi kibice, nawet nie mając świadomości, że to nie jest nasz sklep, a jego oferta jest piłkarska, zresztą coraz bardziej poszerzana, coraz bardziej ofensywnie prezentowana. To nie jest dobre.
— W ostatnim czasie moja mama zdecydowała się kupić coś w sklepie Wisły i kupiła w sklepie TS-u, myśląc, że dokłada się do naszej spółki piłkarskiej. Takich ludzi jest naprawdę sporo. Jest to pewnego rodzaju paserstwo i nie ukrywajmy, że tak to funkcjonuje. Ja rozumiem, że TS potrzebuje środków, ale być może lepsze byłoby uznanie, że Wisła ma płacić TS-owi za historię. W obecnej formie rywalizują ze sobą dwa organizmy o tego samego klienta, który może wydać określoną sumę pieniędzy – kontynuował Jarosław Królewski.

![Espanyol – FC Barcelona. Gdzie i kiedy oglądać mecz? [TRANSMISJA]](https://daf17zziboaju.cloudfront.net/wp-content/uploads/2025/09/28145836/20250810_zaa_a181_008-390x260.jpg)








