GKS Katowice musiał się przyzwyczaić do gry bez Repki
Oskar Repka dołączył do katowickiej ekipy latem 2021 roku, w ramach darmowego transferu z Pogoni Siedlce. Stopniowo piął się w hierarchii Rafała Góraka, wywalczając sobie coraz to większą rolę w drużynie. Na tyle, że w ostatnich dwóch sezonach – zakończonych najpierw awansem, a potem utrzymaniem się w Ekstraklasie – był on już niekwestionowanym liderem drugiej linii.
Ze względu na świetną dyspozycję znalazł się on na celowniku czołowych zespołów. Przed rozpoczęciem bieżącej kampanii dołączył do Rakowa Częstochowa na zasadzie transferu za milion euro. Okazał się to spory cios dla GKS-u Katowice, który musiał przyzwyczaić się do gry bez kluczowego pomocnika. Alan Czerwiński podczas rozmowy z Przeglądem Sportowym został zapytany jak wielki wpływ na gorsze wyniki drużyny miała utrata ważnych piłkarzy, takich jak Sebastian Bergier, czy właśnie Oskar Repka.
— Szczególnie, kiedy dowiedziałem się, że Oskar przenosi się do Rakowa Częstochowa, to wiedziałem, że przynajmniej na początku sezonu będzie problem. Takich zawodników niezwykle trudno zastąpić. Nie da się ściągnąć zastępstwa za kogoś takiego do Katowic z dnia na dzień. Gramy w określony sposób, musieliśmy się do tego przyzwyczaić, ale poradziliśmy sobie z tym jako drużyna i poszło to w dobrym kierunku – mówił 32-letni obrońca.
GKS Katowice zakończył rundę jesienną na szesnastym miejscu tabeli, z dwudziestoma punktami na koncie.










