Legia wyciągnie gwiazdę pierwszej ligi?
To może być jeden z tych transferów, których przed rozpoczęciem okna dosłownie nikt by się nie spodziewał. Marek Papszun jasno stawia sprawę, że potrzebuje nowego środkowego napastnika. Klub ma ograniczone pole manewru na rynku ze względu na finanse, ale i zawodników już obecnych w klubie. Dopiero co zapłacił trzy miliony euro za Miletę Rajovicia, jak i sprowadził Antonio Colaka: do tego na kontrakcie cały czas jest kontuzjowany Jean-Pierre Nsame. Stąd możliwością może być zakontraktowanie 24-letniego Rafała Adamskiego z Pogoni Grodzisk Mazowiecki, który może być dostępny za zaledwie 100 tysięcy euro.
O zawodniku pierwszoligowca wypowiedział się jego były kolega z drużyny i jednocześnie wychowanek Legii Warszawa, Michał Kopczyński. Choć nie jest on zdania, że Adamski drastycznie odmieni oblicze ofensywy legionistów, to uważa, że stołeczny klub może spróbować, bo niewiele ma do stracenia. Jednocześnie 33-latek wyznał, że początkowo nie mógł uwierzyć w plotki o tym transferze.
— Czy Rafał Adamski, którego znam z gry w Warcie będzie zbawieniem dla Legii? Oczywiście, że nie. Myślę, że będzie potrzebował trochę czasu, ale jest u niego pole do rozwoju. Natomiast jako opcja do ataku, to czemu nie spróbować. Ciężko, żeby wypadł gorzej niż napastnicy Legii w ostatniej rundzie – wyznał w programie „Czarna eLka” na Weszło.
— Jak po raz pierwszy zobaczyłem informację o Rafale to lekko się uśmiechnąłem pod nosem i pokręciłem głową z niedowierzania. Rok w piłce to szmat czasu. Jeszcze poprzedniej zimy grałem z Adamskim w Warcie Poznań, jednym z najsłabszych klubów I Ligi. On był w takiej sytuacji, że z tej Warty był wręcz wypychany – kontynuował Michał Kopczyński.










