Edward Iordanescu przeżył w czwartek prawdziwy emocjonalny rollercoaster – od szczęścia, przez rozpacz, po znowu szczęście. Legia najpierw wyszła prowadzenie, potem straciła trzy bramki i musiała gonić wynik. Rumun rzucił do ataku wszystkie siły. Pod koniec spotkania grało w Legii czterech napastników. Plan się powiódł.
Iordanescu: Nie zostawajcie trenerami
– Nie zostawajcie trenerami. Nie przyzwyczaiłem się do takich thrillerów (…) Legia jest w Europie. Teraz mamy dziewięć miesięcy, by walczyć o mistrzostwo. Musimy pracować szybko i właściwie zamknąć okno transferowe – powiedział trener.
Iordanescu jednak otwarcie wyraził niezadowolenie z sytuacji transferowej. – Nie narzekałem w ostatnich kilku miesiącach, ale nie było łatwo. Przyszło sześciu zawodników, nie mieliśmy czasu, by ich zintegrować. Cześć graczy odeszła. Musieliśmy pozmieniać nasze plany, szczególnie na skrzydle. Z niektórych rzeczy nie jestem zadowolony, ale w klubie są ludzie, którzy pomagają, mam tu szczególnie na myśli dwóch dyrektorów – dodał Rumun.
Iordanescu grozi odejściem?
W wypowiedzi znalazło się także ostrzeżenie. – Jeśli pewnego dnia stwierdzę, że ktoś mnie nie słucha – mam tu na myśli kwestie techniczne – to poproszę zarząd o spotkanie i zastanowimy się, czy chcemy dalej pracować – dodał Iordanescu.
Legia będzie losowania z pierwszego koszyka w losowaniu el. Ligi Konferencji.