Górnik Zabrze wierzy w odbudowę Rakoczego
Choć we wcześniejszych sezonach Michał Rakoczy miał opinię czołowego ofensywnego pomocnika ligi, jak i był łączony z transferami do czołowych lig zagranicznych, tak teraz jego kariera znalazła się na zakręcie. W tym sezonie Ekstraklasy zagrał w zaledwie trzech meczach, za każdym razem będąc tylko rezerwowym. Jego wartość rynkowa drastycznie spadła, zatem mało kto zakładał, że zainteresuje się nim drugi w tabeli klub ligi. Tymczasem Górnik Zabrze widzi u 23-latka potencjał, tak by wrócił do swojej najlepszej dyspozycji.
O kulisach transakcji podczas Loży Piłkarskiej w Kanale Sportowym opowiedział Łukasz Milik.
— Wiadomo, że jakbyśmy mieli dziś zapłacić duże pieniądze za Michała, to byśmy tego nie zrobili. A że cena transferu była bardzo okazjonalna i uczciwa, to zdecydowaliśmy się na ten krok. Chcieliśmy też podać Michałowi rękę, bo widzimy w nim potencjał. Tylko on też musi uwierzyć w siebie i pokazać to, co grał wcześniej w Cracovii. Jesteśmy takim klubem, że lubimy dawać piłkarzom szanse – mieliśmy zawodnika wcześniej na oku, to też postanowiliśmy do tego wrócić, jako że piłkarz pasował do naszej koncepcji sportowo i finansowo – wyznał dyrektor sportowy Górnika Zabrze.
Następnie Łukasz Milik potwierdził, że bardzo ważne okazało się także odejście Young-juna Goha, jako że to zawodnicy grający na tej samej pozycji.










