Górnik Zabrze potrzebuje wzmocnić obronę
Zabrzanie nie są oczywiście klubem który może sobie pozwolić finansowo na posiadanie bardzo głębokiej kadry z wieloma drogimi zawodnikami na każdej pozycji. Jeśli jednak mowa o lewej obronie, to Trójkolorowi pilnie potrzebują tam kogoś pozyskać. Na ten moment bowiem jedynym nominalnym lewym defensorem Górnika Zabrze w kadrze jest 32-letni Erik Janża, kapitan zespołu.
Rzecz jasna jest on niezwykle jakościowym i doświadczonym piłkarzem, ale i mu zdarza się być w gorszej formie. Jako przykład może posłużyć jego dyspozycja z przełomu listopada i grudnia, gdy rozegrał przykładowo bardzo słabe spotkanie z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski. Nie jest to oczywiście nic dziwnego, skoro jest poddawany takiemu obciążeniu (Janża zagrał od pierwszej minuty w każdym meczu tego sezonu Górnika poza starciem z rezerwami Legii Warszawa na początku Pucharu Polski).

Trudno się jednak dziwić Gasparikowi, że wystawia Erika bez przerwy, bo w kadrze zabrzańskiej ekipy po prostu drugiego piłkarza o takiej charakterystyce nie ma. Co prawda na lewej obronie mogą grać Josema czy Pingot, czyli nominalni środkowi obrońcy, ale to nie będzie to samo, szczególnie jeśli mowa o wkładzie w ofensywę. Z drugiej strony wystawiony może tam być Kamil Lukoszek – czyli nominalny skrzydłowy – ale tutaj z kolei problemem może okazać się defensywa.
Stąd Trójkolorowi powinni w bieżącym okienku transferowym bacznie monitorować rynek lewych obrońców. Tutaj okazją może okazać się 23-letni Filip Kosi, zawodnik NK Aluminij. W poprzednim sezonie był kluczową postacią drużyny, która wywalczyła sobie awans do elity, w tej kampanii zaś zbiera doświadczenie na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Słowenii.
Filip Kosi jedną z opcji
Planet Nogomet informował w niedzielę, że 23-latek wzbudza spore zainteresowanie między innymi wśród klubów naszej Ekstraklasy. Źródło nie wymieniło konkretnych klubów, ale być może wśród tych zespołów jest także Górnik Zabrze. Zawodnikowi wygasa kontrakt wraz z końcem maja tego roku, więc z perspektywy Aluminij to ostatnia szansa, by na nim zarobić.
Filip Kosi jest ofensywnie nacechowanym obrońcą, co może być bardzo ważne z perspektywy zabrzan. Przede wszystkim dlatego, że na prawej flance defensywy Michal Gasparik korzysta aktualnie najczęściej z Kryspina Szcześniaka, czyli przecież nominalnego stopera. Posiadanie po drugiej stronie boiska bardziej ofensywnego piłkarza mogłoby umożliwiać Górnikowi korzystanie z asymetrii i formułowanie w ataku pozycyjnym systemu z trzema środkowymi obrońcami.

Wtedy ofensywny lewy obrońca, właśnie w stylu Kosiego, mógłby śmielej podłączać się w akcje ofensywne. Często coś podobnego miało miejsce w Lechu Poznań, gdzie Gurgul trzymał nisko pozycję stając się trzecim stoperem, gdy Pereira wybiegał do przodu. Już teraz zresztą Górnik często korzystał z tego rozwiązania – wystarczy popatrzeć na różnice w średnim ustawieniu Janży (numer 64) i Szcześniaka (numer 5) w ostatnim meczu z Lechią Gdańsk.

Filip Kosi jest zawodnikiem, który klub podejmować ryzyko podaniami, dośrodkowaniami, czy dryblingami. W poprzednim sezonie w 29 występach strzelił cztery gole i zanotował siedem asyst. W tej kampanii zachowuje świetną skuteczność dryblingów (59%) jak i niezłą precyzję dośrodkowań (27%). Z drugiej strony problemem w jego kontekście może być gra w obronie (wygrywa tylko 30% pojedynków na ziemi z rywalami i jest często mijany).











