Górnik Zabrze wciąż niesprywatyzowany
— Moim zdaniem Górnik Zabrze jedzie już na oparach, jeśli chodzi o możliwości finansowe w tym układzie. To nie ma żadnej przyszłości, jeśli chcesz zrobić coś większego. Jeżeli miasto Zabrza straci historyczną szansę oddania klubu w ręce kogoś, kto za ten klub dałby się pokroić, to ja nie wiem, co będzie z Górnikiem. Oczywiście – wiadomo, że to musi mieć ręce i nogi, bo urzędnicy za to odpowiadają. Natomiast najpierw słyszymy, że termin luty, potem ten wpis Podolskiego że ma wrażenie, że to nie idzie do przodu. Myślę, że tak jak mówił Siara czy Milik: Podolski jest już wkurzony mocno – zaczął Piotr Koźmiński.
— Wszyscy w Górniku są już wkurzeni, bo wykonują swoją pracę, a to nie idzie do przodu. Podkreślmy: Górnik Zabrze jest klubem miejskim, ale nie otrzymuje żadnej pomocy ze strony miasta. To nie jest Śląsk Wrocław, GKS Katowice… Górnik dzisiaj od swojego właściciela nie dostaje nic, musi sobie te pieniądze sam wypracować. Wiecie jakie jest ulubione miasto działaczy Górnika? Kopenhaga. Bo tam na ostatnim półroczu zarobili prawie 30 milionów złotych: dzięki temu mogą marzyć. Trójkolorowi muszą sobie zarobić na swoje utrzymanie i to robią. Kiedyś z tymi transferami nie trafią, kiedyś kogoś nie sprzedadzą, i wtedy zrodzi się gigantyczny kłopot – dodał Łukasz Olkowicz.










