Górnik Zabrze jest szczelny
Sobotnim wieczorem Górnik Zabrze zrobił kibicom wielką niespodziankę, ogłaszając transfer Pawła Bochniewicza. Było to o tyle szokujące dla fanów, że wcześniej nikt w mediach nie informował o takiej możliwości. W dzisiejszych czasach, w których praktycznie każdy transfer jest ogłaszany w prasie dni lub tygodnie przed oficjalnym komunikatem, to naprawdę rzadkość. O kulisach tej transakcji opowiedział Łukasz Milik w Kanale Sportowym.
— Ciężko się wcześniej rozmawia z dziennikarzami, którzy pytają jeszcze dzień wcześniej, czy coś się dzieje, a my już wiemy, że zawodnik jest na badaniach medycznych w Zabrzu. Bo Paweł już w czwartek wylądował w Zabrzu i gdzieś się tam przewijał w okolicy. Staraliśmy się to ukryć, tak by zrobić naszym kibicom niespodziankę, bo to fajna sprawa, powrót dawnego piłkarza. To też nie był transfer planowany, że my zakładaliśmy wcześniej, że go przeprowadzimy zimą. Tak jak Paweł powiedział, on dostał zielone światło na odejście, więc wiedzieliśmy, że albo zaczniemy działać, albo Paweł do nas nie wróci, bo trafi gdzie indziej – mówił dyrektor sportowy Trójkolorowych.
— A że udało się ukryć transfer do samego końca, to naprawdę chapeau bas dla całego teamu, bo też do samego Pawła wypisywało wiele ludzi. Trzeba było zaznaczać za każdym razem wszystkim, by nie zdradzać szczegółów – nawet chłopaki z Hereenven nie wiedziały, gdzie Paweł odchodzi, tylko ci ludzie naprawdę zaufani – kontynuował Łukasz Milik.










