HomePiłka nożnaFakty, nie opinie. Tak pracuje Feio. Na tym polega jego warsztat trenerski

Fakty, nie opinie. Tak pracuje Feio. Na tym polega jego warsztat trenerski

Źródło: Własne

Aktualizacja:

Przez 18 miesięcy pracy Goncalo Feio w Motorze zespół z Lublina awansował z ostatniego miejsca w drugiej lidze do piątego na zapleczu Ekstraklasy. 31 pozycji w górę. Jak Portugalczyk tego dokonał? W jaki sposób oceniał prawdziwy przebieg meczu? Jak analizował konkretne sytuacje? Za co chwalił, a za co krytykował zawodników?

Goncalo Feio

Goncalo Feio. Fot. Mateusz Sobczak / PressFocus

Jaki Goncalo Feio jest, każdy wie. Nie widzi, bo Portugalczyk publicznie potrafi poskromić temperament, a dopiero za zamkniętymi drzwiami wybucha, ale huk wywoływany przez te wybuchy – od Wisły Kraków przez Raków Częstochowa po Motor Lublin – słychać wszędzie, dlatego każdy wie.

I każdy też wie, że mimo wszystko zna się na swojej robocie, co jako pierwszy trener udowodnił właśnie w klubie z miasta położonego nad Bystrzycą. Osiągane tam wyniki uratowały Feio i najpierw pozwoliły zachować posadę w Motorze, a następnie otworzyły drogę do wymarzonego powrotu do Warszawy i objęcia Legii.

Ale właściwie w jaki sposób Feio wraz ze sztabem osiągali te wyniki?

FAKTY PRZEDE WSZYSTKIM

Po pierwsze, drugie i trzecie: fakty. Feio wraz ze sztabem od samego początku, września 2022 roku, chcieli bazować na faktach, nie na opiniach. Starali się unikać błędów poznawczych, które wypaczają rzeczywisty obraz sytuacji, jak heurystyka dostępności, czyli skłonność do budowania oceny na podstawie tego, jak łatwo przypomnieć sobie konkretne wydarzenie. Aktualny trener Motoru Mateusz Stolarski jeszcze jako asystent mówił o tym podczas wykładu na studiach podyplomowych z „Analizy Taktycznej”.

Co heurystyka dostępności znaczy w praktyce? Np. piłkarz wygrywa siedem pojedynków, ale przegrywa ósmy i z tego rywal tworzy okazję do strzelenia gola. Znacznie łatwiej przypomnieć sobie ostatnie starcie, bo skutkowało wyrazistymi konsekwencjami i wyrobić sobie pogląd, że zawodnik słabo radzi sobie w pojedynkach, co przecież nie miałoby nic wspólnego z prawdą. Skuteczność 87,5% świadczy o czymś zupełnie o odwrotnym i dzięki wygraniu poprzednich siedmiu starć przeciwnik niczego nie wykreował.

Ale jak uniknąć takiego błędu poznawczego?

Gromadząc szczegółową wiedzę na temat rozegranego spotkania.

PRAWDZIWY PRZEBIEG MECZU

Sztab szkoleniowy Motoru rozkładał każdy mecz na czynniki pierwsze i tworzył szczegółowe raporty. Po pierwsze analizował bramki zdobyte i stracone, na poziomie zespołowym i indywidualnym, ale to akurat nic oryginalnego. Gole to najważniejszy czynnik w piłce nożnej i prawdopodobnie w każdym klubie na każdym poziomie są analizowane.

Znacznie ciekawsze i bardziej nietypowe były raporty na temat tzw. „dużych szans”.

Sztab sam analizował pod tym kątem spotkania i dostarczał informacje w przerwie oraz po zakończeniu rywalizacji, a Feio wielokrotnie w trakcie konferencji prasowych odnosił się do „dużych szans”. Po co je właściwie liczono? Bo jako że było ich więcej niż goli bardziej oddawały prawdziwy przebieg meczu i wskazywały, kto faktycznie grał lepiej.

Przykład z Ekstraklasy – ostatnia potyczka Lecha z Pogonią Szczecin w Poznaniu. Kolejorz odniósł szczęśliwe zwycięstwo 1:0 po wykorzystaniu stałego fragmentu i gdyby skupić się tylko na bramkowej sytuacji Mikaela Ishaka, trudno wyciągnąć odpowiednie wnioski na temat tego, kto tego dnia prezentował się lepiej. Ale jeśli rozszerzyć analizę na okazje Fredrika Ulvestada, Linusa Wahlqvista czy Wahana Biczachczjana, wyłoni się znacznie prawdziwszy obraz rywalizacji przy Bułgarskiej.

Ale co z tego, że np. miałeś trzy „duże szanse”, a przeciwnik jedną, skoro odniósł zwycięstwo? To, że tak naprawdę grałeś lepiej i przy utrzymaniu takiego poziomu będziesz uzyskiwał dobre rezultaty, a rywal nie może oczekiwać, że zawsze nie straci bramki przy takiej obronie i będzie klinicznie skuteczny. Wynik nie może decydować jak pracujesz – z takiego założenia wychodzono i dalej wychodzi się w Motorze. Przy czym nie chodzi o to, by bagatelizować porażki, tylko wiedzieć, z czego wynikają i jeśli po prostu miałeś pecha, nie zmieniaj z tego powodu planu. Wiedza to podstawa.

WIEDZA

Dlatego w drużynie z Lublina przygotowywano raporty obejmujące pięć ostatnich meczów. Jeden o niczym nie świadczy, to za mała próbka do analizy, ale pięć to już okres, który coś mówi na temat gry, formy czy popełnianych błędów. To daje wiedzę. Bo jeśli w pięciu kolejkach zmarnowałeś 20 „dużych szans”, to już nie jest pech, tylko problem. W uproszczeniu ze skutecznością i musisz zdiagnozować, z czego wynika. Ale dzięki wiedzy wiesz, że to w tym tkwi kłopot, a nie w kreatywności, bo okazje do strzelania gola masz. I w drugą stronę – jeżeli na przestrzeni pięciu spotkań nie masz „dużych szans”, to wiesz, że musisz skupić się na kreatywności.

Wiedza to potęga.

By wiedzieć jak najwięcej, sztab rozkładał na czynniki pierwsze „duże szanse” i sprawdzał, kto się zasłużył przy okazjach dla Motoru i kto zawinił przy tych dla przeciwników. Plusy w ofensywie stawiano za:

– asysta przy szansie
– kluczowe podanie
– kluczowy ruch bez piłki
– kluczowa akcja defensywna

Jak widać, analizowano cały łańcuch, który doprowadził do sytuacji i jeśli np. stoper odbiorem zapoczątkował taką akcję, zbierał zasłużone pochwały, a nie tylko ostatni uczestnik.

W obronie podobnie, minusy stawiano za:

– przegrany pojedynek
– brak bloku
– kluczowa strata
– złe poruszanie się/nie na pozycji
– błąd techniczny

Znowu – chodzi o wiedzę. Wciąż bywa tak, że jeśli po błędzie nie padnie bramka, zapomina się o nim. Nie było sprawy, wszystko fajnie… Ale to nieprawda. Np. we wspomnianej sytuacji Wahlqvista to żadna zasługa Lecha, że Szwed spartolił okazję i trudno oczekiwać, by kolejni robili to samo. Należy tak zrobić, by takie podania jak Rafała Kurzawy nie docierały za plecy obrońców.

Sztab szkoleniowy Motoru szczegółowo liczył wiele innych sytuacji, jak np. wznowienia z autów, udane otwarcia gry przy pressingu rywala czy dotarcia do tzw. „pięter”, czyli między linię przeciwników, ale wszystko prowadziło do tego samego – zdobycia wiedzy, więc mechanizm działania był bliźniaczy. Co ważne, wszystko osadzano w kontekście meczu i uzupełniano klipami wideo, bez których wyciągnięcie odpowiednich wniosków byłoby niemożliwe.

MODEL GRY

Zatrzymajmy się przy jednym z minusów przy „dużych szansach” dla przeciwnika – złe poruszanie się/nie na pozycji. By to ocenić, potrzeba konkretnego modelu gry, czyli – tak po ludzku – zbioru zachowań w określonych sytuacjach.

Dla przykładu – w Motorze środkowi obrońcy mogli opuszczać „światło bramki” i zapuszczać się w boczne sektory, ale ich zachowanie wymuszało „wcięcia” na pomocnikach. Najpierw jeden ze środkowych musiał wejść na pozycję stopera, a następnie jeden z ofensywnych musiał się cofnąć na pozycję opuszczoną przez środkowego. Co z tego wynika? Jeżeli środkowego obrońcy nie było w polu karnym, bo wyszedł za napastnikiem pod linię boczną, a z tego padła bramka, to zawinił nie defensor, a pomocnik, który nie asekurował odpowiednio.

Drużyna z Lublina miała wiele klarownych zasad, m.in. w wysokim pressingu (np. napastnik odpowiadał za zamknięcie środka boiska) albo obronie niskiej pola karnego (np. blokujący strzał mieli się rzucać na murawę, by piłka nie mogła lecieć po niej, a z półgórnym czy górnym uderzeniem miał sobie radzić golkiper) i musiała się do nich stosować.

PRZECIWNIK

Wreszcie Feio duży nacisk kładł na analizę rywala i układał konkretny plan pod każde spotkanie. Od początku tygodnia poprzedzającego mecz zawodnicy Motoru dowiadywali się m.in. jak przeciwnik broni nisko, jak zakłada wysoki pressing i trenowali wyjście spod takiego pressingu. Nie było mowy o skupianiu się tylko na sobie i wielkiej improwizacji. Wszystko było zaplanowane, zresztą Feio powtarzał, że układa podstawowy skład tak, by już mieć w głowie ewentualne zmiany, bo po wprowadzeniu pięciu piekielnie ważne stało się to, kto kończy zawody, a nie tylko, kto zaczyna.

W ten sposób Feio budował Motor i prawdopodobnie podobnie będzie ratował sezon Legii, a później zgodnie z tymi zasadami zacznie ją odbudowywać.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Real Madryt podjął decyzję w sprawie przyszłości Joselu!
Nicola Zalewski poznał swoją przyszłość. AS Roma zaczyna działać
Nowy trener Barcelony zdecydował. On jest jego priorytetem transferowym
Lewandowski docenia pracę Probierza w reprezentacji. “Od razu coś poczułem”
Erik ten Hag przed finałowym meczem z Manchesterem City: Teraz jesteśmy silniejsi
Udany koniec Kacpra Kozłowskiego w Vitesse. Dostał prestiżową nagrodę
Olimpijczyk zdziwiony aferą po wizycie kiboli na treningu Arki. “Mocna, męska rozmowa”
Lewandowski pożegnał się z Xavim. Piękne słowa na koniec współpracy
Ikona Jagiellonii odpowiada na zarzuty. “Nikt w Białymstoku na to nie patrzy” [WYWIAD]
Szczegóły odnośnie nowego trenera Bayernu. “Zaufajcie mi, widzę coś w nim”