Kamil Żbikowski: Miasto i stadion są w trudnym położeniu
W dalszym ciągu toczą się negocjacje i rozmowy w sprawie prywatyzacji Górnika Zabrze. Zostały one znacząco utrudnione ze względu na skomplikowaną sytuację klubu – mowa głównie o zadłużeniu. Do tego fundamentalną kwestią okazał się stadion, który nie generuje przychodów, a wręcz odwrotnie, straty. Kamil Żbikowski w sierpniu zeszłego roku wygrał wybory na prezydenta miasta, więc rzeczywistą sytuację Górnika i Areny Zabrze poznał dopiero niedawno. W rozmowie z Dziennikiem Zachodnim powiedział o swojej pierwszej reakcji po obejrzeniu poufnych dokumentów.
— Trochę złapałem się za głowę. Spodziewałem się bardzo złej sytuacji, bo sporo wiedziałem jako radny. Ale po zaprzysiężeniu dostałem kolejne dane, które były poufne, albo nieujawniane i w pełni zobaczyłem skalę problemów i zadłużenia – odpowiedział Kamil Żbikowski. Następnie podkreślił, że Górnik Zabrze – z racji na posiadane zasoby w postaci chociażby kart zawodniczych – nie jest w aż tak dramatycznej sytuacji. Znacznie gorzej wygląda sprawa miasta i stadionu.
— Sytuacja finansowa klubu jest trudna, ale nie najgorsza. Sama w sobie w bieżącej działalności nie jest ona zła. Miasto i stadion są w znacznie trudniejszym położeniu. Górnik ma zasoby, chociażby karty zawodnicze, które jak pokazał transfer Sowa mają dużą wartość. Z drugiej strony wyzwania sportowe nie pozwalają traktować klubu stricte w kategoriach przedsiębiorstwa. Marzę, by Górnik sięgnął po piętnaste mistrzostwo, bił się o Ligę Mistrzów i zapewnił sobie, a właściwie nowemu właścicielowi, stabilizację finansową. Wtedy miasto będzie mogło zatroszczyć się o Akademię i inne zabrzańskie kluby szkolące młodzież – kontynuował prezydent Zabrza.










