Filip Szymczak nie gra
Gdy w końcówce zeszłorocznego letniego okienka transferowego ogłoszono wypożyczenie Filipa Szymczaka do Charleroi, wielu zastanawiało się jakim cudem ta transakcja doszła do skutku. 23-latek nie robił bowiem furory w Ekstraklasie: w poprzednim sezonie był głównie rezerwowym, zarówno najpierw w Lechu Poznań, jak i później w GKS-ie Katowice, do którego był wypożyczony. Zakładano, że w Belgii najprawdopodobniej będzie miał jeszcze trudniej o minuty.
I tak też się stało. Póki co Filip Szymczak zagrał w jedenastu meczach w Charleroi z czego ani razu nie wyszedł w wyjściowym składzie. Najczęściej wchodził w końcówkach, na ostatni kwadrans spotkania, albo nawet mniej. W trzech ostatnich meczach roku nie zagrał ani minuty: najpierw przesiedział na ławce starcie z Union SG, a potem znalazł się poza kadrą na spotkania z KRC Genk i RSC Anderlecht.
W związku z brakiem regularnej gry zawodnik zaczął tracić na wartości rynkowej i aktualnie jest już wyceniany na tylko 800 tysięcy euro (choć w szczytowym momencie swojej kariery jego wartość rynkowa wynosiła aż trzy miliony euro!). Choć Charleroi ma opcję wykupu Polaka, to rzecz jasna nikt w Belgii nie rozważa jej aktywowania. Patryk Krenz z „Transferyinfo” poinformował na platformie „X”, że Charleroi szuka już nowego napastnika, jako że nie ma w planach zatrzymania Szymczaka. Zdaniem dziennikarza wypożyczenie 23-latka może zostać przerwane już teraz.
Inną perspektywę na tę sytuację przedstawił z kolei Maksymilian Dyśko z serwisu „Sportowy Poznań”. Podkreślił on, że na ten moment nie ma tematu skrócenia wypożyczenia Filipa Szymczaka. Dziennikarz – wraz z innymi osobami – usłyszał na spotkaniu z działaczami Lecha w Ołomuńcu, że wypożyczenie napastnika nie może być skrócone.










