Lech wygrał dzięki Fiabemie
Lech Poznań wrócił do rywalizacji w Ekstraklasie po dwumeczu z belgijskim Genk w fazie play-off Ligi Europy. Na Kolejorza czekał Widzew Łódź, oraz nowy-stary trener Patryk Czubak. Zawodnicy gości chcieli zrobić dobre wrażenie na następcy Żeljko Sopicia, który stracił posadę po porażce z Pogonią Szczecin. W 9. minucie do siatki trafił Bartłomiej Pawłowski. Gol nie został jednak uznany.
Mistrzowie Polski zareagowali w 21. minucie. Po przytomnym podaniu Filipa Jagiełło Joel Pereira dośrodkował do Luisa Palmy, który wykończył całą akcję strzałem głową.
Widzew wziął się za odrabianie strat od samego początku drugiej połowy. W 47. minucie doskonałą sytuację zmarnował Angel Baena. Kilka minut później sędzia uznał, że Joao Moutinho popchnął jednego z piłkarzy Widzewa we własnym polu karnym. Jedenastkę wykorzystał Bartłomiej Pawłowski.
Gol dla Widzewa sprawił, że podopieczni Nielsa Frederiksena złapali wiatr w żagle. Mimo kilku dobrych prób nie potrafili jednak pokonać Macieja Kikolskiego. Zmieniło się to w 65. minucie. Błąd bramkarza wykorzystał Bryan Fiabema, który strzelił swojego gola w barwach Lecha.
W końcówce spotkania jedni i drudzy nie potrafili tworzyć stuprocentowych okazji. Lech ostatecznie utrzymał się na prowadzeniu. Dzięki wygranej mistrzowie Polski wskoczyli na piąte miejsce w tabeli. Z kolei Patryk Czubak zaczyna swoją kadencję od porażki. Trener łodzian będzie miał sporo pracy podczas przerwy reprezentacyjnej. Zespół z al. Piłsudskiego zajmuje obecnie 12. miejsce.