Brentford ewenementem Premier League
Brentford to zespół, który przeciętnemu kibicowi piłkarskiemu nie powie zbyt wiele. Słysząc nazwę tego klubu, można pomyśleć, że to po prostu jakiś przeciętniak z Premier League. Prześledziwszy jednak dokładniej losy drużyny z Gtech Community Stadium, nie sposób nie złożyć rąk do oklasków. Różne kłody trafiały na jej drogę, ale do tej pory nic nie było w stanie na poważnie zagrozić zespołowi w sukcesywnym budowaniu swojej pozycji w angielskiej ekstraklasie.
Symboliczny jest przydomek Brentford. Kibice popularnie nazywają tę ekipę Szerszeniami. Niczym te właśnie owady drużyna z zachodniego Londynu potrafi zwinnie uchylać się przed wyrastającymi przeszkodami, imponując refleksem, adaptacją do trudnych warunków i odwagą w kontynuowaniu lotu.
Wejście z drzwiami i futryną
Obecny sezon to część fantastycznej historii klubu, którą rozdział po rozdziale jego pracownicy piszą od 2021 roku. Wtedy bowiem po 74 latach Brentford wróciło do Premier League. Pod wodzą duńskiego trenera Thomasa Franka wygrało baraże o awans, dołączając w ten sposób do Norwich City i Watford, które również w tym czasie uzyskały przepustkę do elity.
Nieprzerwanie od tego roku Szerszenie grają w ekstraklasie i budują sukcesywnie w niej swoją pozycję. W pierwszych czterech sezonach w Premier League zespół prowadził Thomas Frank. Duńczyk osiągnął z Brentford następujące rezultaty.
- 2021-22 – 13. miejsce
- 2022-23 – 9. miejsce
- 2023-24 – 16. miejsce
- 2024-25 – 10. miejsce
Jak widać, drużyna bardzo pewnie weszła do angielskiej ekstraklasy i tak naprawdę co roku prezentowała się solidnie. Średnia pozycja Brentford za ten okres, wyliczona ze średniej arytmetycznej wskazanych wyżej wyników, to 12. miejsce w tabeli. Nawet w 2024 roku, gdy skończyła na 16. lokacie, jej przewaga punktowa nad strefą spadkową wyniosła aż 13 “oczek”. Nie było więc mowy o nerwowej końcówce rozgrywek.

Fabryka talentów
Brentford w ostatnich latach dało się poznać nie tylko jako niewygodny przeciwnik, który potrafi rzucić wyzwanie potężniejszym i bogatszym, ale również fabryka talentów, zarówno piłkarskich, jak i trenerskich.
To właśnie udany pobyt na Gtech Community Stadium sprawił, że Thomas Frank wypłynął na szersze wody. Duńczyka, jeszcze za czasów pracy dla Brentford, łączono z największymi markami w Anglii. Sam przyznał niedawno w wywiadzie dla stacji TV 2 Sport, że w maju 2024 roku tego samego dnia rozmawiał z przedstawicielami Chelsea i Manchesteru United na temat ewentualnego podjęcia pracy w tych klubach.
Zachodni Londyn to też świetne miejsce dla piłkarzy, żeby rozwinąć swoje umiejętności i pokazać się szerszej publiczności. Gracze tacy jak Bryan Mbeumo (Manchester United), David Raya czy Christian Nørgaard (Arsenal) stanowią teraz o sile wielkich ekip, ale pierwsze kroki w Premier League stawiali właśnie w barwach Brentford.
Bohater z drugiego szeregu
Przed początkiem obecnego sezonu z klubu odszedł Thomas Frank, liderzy drużyny Christian Nørgaard i Bryan Mbeumo, a także inni ważni gracze tacy jak Mark Flekken i Yoane Wissa. Nie było trudno wskazać Brentford jako murowanego kandydata do spadku. Poważne ubytki w składzie w połączeniu ze stratą cenionego szkoleniowca, którego nie zastąpił doświadczony trener, lecz dotychczasowy specjalista od stałych fragmentów gry ze sztabu Franka, Keith Andrews.
Dla wielu fanów Premier League sylwetka Irlandczyka była nieznana. Zazwyczaj kibice kojarzą asystentów, ale na pewno nie trenerów od SFG. Tymczasem klub powierzył stery drużyny Andrewsowi, wierząc, że będzie kontynuował dzieło Franka. Mimo że sporo osób uważało, że to będzie ostatni sezon Szerszeni w elicie, Brentford ma szansę na historyczny wynik.
Po 22 kolejkach drużyna zajmuje 8. miejsce w tabeli. Angielscy giganci są wprost na wyciągnięcie ręki. Po sobotnich meczach Brentford traci tylko punkt do szóstej Chelsea, dwa do piątego Manchesteru United i jedynie trzy do czwartego Liverpoolu. W niedzielne popołudnie zespół trenera Keitha Andrewsa zmierzy się z Nottingham Forest. Jeśli wygra, ma szansę wskoczyć do TOP5.
– Jesteśmy w dobrej formie i gramy dobrze. Prezentujemy odwagę i przekonanie we wszystkim, co robimy – zarówno z piłką, jak i bez niej – komplementował swój zespół trener Andrews.

Bez wielkich sum
Warto dodać, że Brentford jest klubem, który w całej Premier League wydaje najmniej na wynagrodzenia. Według danych ze strony capology.com, Szerszenie rocznie przeznaczają na pensje piłkarzy niecałe 54 miliony funtów. Dla porównania pierwszy w tej kategorii Manchester City każdego roku płaci swym graczom ponad 243 miliony.
Nie trzeba zatem wydawać setek milionów funtów na wynagrodzenia dla piłkarzy, żeby osiągać dobre wyniki w Premier League. Ba, nie trzeba nawet ściągać graczy ze znanym nazwiskiem czy imponującym CV, żeby w najbardziej wymagającej lidze świata być konkurencyjną drużyną dla rywali. Skład Brentford nie imponuje bowiem nazwiskami. Nie grają tam raczej zawodnicy, których przeciętny fan futbolu w mig by rozpoznał.
Dobra, przemyślana mieszanka zawodników o różnych profilach oraz dobry skauting sprawiają jednak, że zespół Szerszeni ma jakość. Igor Thiago, najlepszy strzelec Brentford, został w 2024 roku ściągnięty z Club Brugge. Dango Ouattara, autor trzech goli i czterech asyst, został wyciągnięty z Bournemouth. Michael Kayode zaś, etatowy prawy defensor, kilka miesięcy temu zasilił szeregi angielskiej drużyny po pobycie we Fiorentinie.
– Dział rekrutacji zasługuje na wiele słów uznania za to, jakich zawodników znaleźli. Ich praca jest bardzo imponująca – chwalił swoich współpracowników Andrews.
Od murarza do rewelacji Premier League
Szczególnie historia Igora Thiago jest fascynująca. 24-letni Brazylijczyk w 22 meczach ligowych w tym sezonie zdobył 16 bramek. Jest najlepszym strzelcem zespołu i jednym z najskuteczniejszych piłkarzy całej ligi. Jego droga do Premier League nie była jednak standardowa. Gdy miał 13 lat, stracił ojca. Musiał imać się różnych zajęć równocześnie, żeby przetrwać. Pracował m.in. jako murarz. Dopiero potem mógł zaangażować się w piłkę nożną na całego.
W 2022 z Cruzeiro trafił do Europy, podpisując kontrakt z… Łudogorcem Razgrad. Bułgarzy zapłacili za niego nieco ponad 1,3 miliona euro, czyli tyle, ile kluby z Ekstraklasy coraz częściej przeznaczają na dużo bardziej przeciętnych graczy.
Dobra forma w Łudogorcu zaowocowała następnie przenosinami do Club Brugge. W Belgii Igor Thiago też imponował skutecznością, aż w końcu skusiło się na niego Brentford. W Premier League też czaruje umiejętnościami strzeleckimi. Jeśli dobra forma go nie opuści, niewykluczone, że niebawem zawita do którejś z najsilniejszych ekip ligi.
Sky is the limit
Odejście uznanego szkoleniowca i zastąpienie go trenerem odpowiedzialnym do tamtej pory za stałe fragmenty gry. Wykupienie najlepszych graczy przez gigantów. Najmniejszy budżet płacowy w całej lidze. Na drodze Brentford znajdowało się sporo przeszkód. Klub był jednak w stanie je przezwyciężyć i kontynuować imponujący proces rozwoju, na który wkroczył kilka lat temu.
Zapoczątkował go Thomas Frank. Na boisku pomagali Bryan Mbeumo, David Raya czy Christian Norgaard. Żadnego z nich nie ma już w Brentford, lecz Szerszenie “trzymają się mocno”, cytując “Wesele” Wyspiańskiego. Czy stać je na lot w stronę europejskich pucharów? Jeśli pod koniec maja zakończą rozgrywki ligowe w ścisłej czołówce, tytuł “rewelacji sezonu” będzie pasował do nich jak ulał.









![Real rzuca wyzwanie Barcelonie! Ależ forma Mbappe [WIDEO]](https://daf17zziboaju.cloudfront.net/wp-content/uploads/2026/01/24225014/kylian-mbappe-390x260.jpg)
