Szczere wyznanie Łukasza Milika o relacji z bratem Arkiem
DEFODI IMAGES/NEWSPIX.PL, Kanał Sportowy
Łukasz Milik, dyrektor sportowy Górnika, udzielił obszernego wywiadu Sport.pl, gdzie wrócił myślami do swoich początków w Zabrzu. Mówił też o relacji z bratem. – To normalne, że żyje w jego cieniu – mówił starszy z Milików.
Górnik Zabrze wdarł się do czołówki polskiego futbolu. Nie dość, że zgarnął wicemistrzostwo, to jeszcze cieszył się z Pucharu Polski. Duża w tym zasługa Łukasza Milika, dyrektora sportowego, a prywatnie brata Arka, napastnika Juventusu. Jak ta przygoda się w ogóle zaczęła?
– W 2010 r., gdy Górnik zainteresował się Arkiem, to jako starszy brat poszedłem w jego sprawie na rozmowy z Tomaszem Wałdochem, który był wtedy dyrektorem sportowym. Ale nigdy nie powiedziałem, że też chcę pracę w Górniku! To Tomek po drugim albo trzecim spotkaniu, widząc moją pasję do piłki, rzucił, że ktoś taki przydałby mu się w klubie. I tu pierwsza lekcja: polska piłka jest przewrotna. Tomka zaraz w klubie nie było. Zrezygnował, więc negocjacje prowadził już ktoś inny. I od razu lekcja druga: Górnik to słowny klub. Tomek, odchodząc, przekazał, że wstępnie zaproponował mi pracę – wspomina Łukasz Milik.
– W Górniku pracuję już 15 lat. Miałem w tym czasie różne funkcje. Po drodze zajmowałem się marketingiem, później obsługiwałem sponsorów, aż znowu wróciłem do bycia kierownikiem w drugiej drużynie. Następnie przeniosłem się do akademii. Na początku odpowiadałem za projekt Piłkarskie Przedszkola, więc od rana do wieczora jeździłem, żeby go rozwijać. Dawałem z siebie wszystko w każdej kolejnej roli, ale i tak po drodze zdążyłem zostać zwolniony, bo nie było pieniędzy na mój etat. Zrobiła to osoba, która nawet mnie nie poznała, nie wiedziała, co robię ani jak robię. Uratował mnie dyrektor Krzysztof Maj, który był złotym człowiekiem, bardzo ważną postacią dla Górnika. Wstawił się za mną, powiedział, że nie chce, żebym odszedł i znalazł dla mnie sponsora – dodał.
W cieniu słynnego brata udowadniał wartość pracą i pasją do piłki.
– Dla mnie to całkowicie normalne, że jestem w jego cieniu. On jest piłkarzem, ja dyrektorem. Ale też w tym cieniu ciężko pracowałem, żeby spróbować też coś osiągnąć. (…) Pierwszy raz w życiu poleciałem samolotem dopiero w 2013 roku, kiedy Arek podpisywał kontrakt z Bayerem Leverkusen. Byłem już wtedy dorosłym facetem – wspomina dyrektor Górnika.
Górnik walczy o historyczny sukces
Górnik jest liderem Ekstraklasy z przewagą jednego „oczka” nad Lechem Poznań. W ostatniej kolejce Zabrzanie zremisowali 1:1 z Piastem Gliwice, lecz zdołali utrzymać pierwsze miejsce w tabeli. W kolejnej serii gier zmierzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź. Po ubiegłorocznym wicemistrzostwie wszyscy w klubie mają cichą nadzieję, że uda się pobić ten wynik. Tytuł byłby niesamowitym sukcesem – w końcu po raz ostatni Trójkolorowi wygrali ligę dopiero w 1988 roku.
















