Dlatego Bereszyński nie pojawił się na boisku!
LUKASZ GROCHALA/CYFRASPORT/NEWSPIX.PL
Bartosz Bereszyński spędził zwycięskie starcie ze Śląskiem Wrocław na ławce rezerwowych. Trener Mariusz Misiura zdecydował się oszczędzić grającego na blokadach reprezentanta Polski.
Absencja kluczowego defensora
Motor Lublin pokonał Śląsk Wrocław 3:2 w emocjonującym spotkaniu, jednak zaskoczeniem dla kibiców był brak Bartosza Bereszyńskiego w podstawowym składzie. Doświadczony obrońca, który do tej pory był filarem defensywy beniaminka, spędził całe zawody na ławce rezerwowych.
Ryzyko pogłębienia urazu
Na pomeczowej konferencji prasowej trener Mariusz Misiura wyjaśnił powody swojej decyzji. Okazało się, że Bereszyński przez ostatnie trzy tygodnie występował, korzystając z blokad przeciwbólowych. Według opinii lekarzy i fizjoterapeutów, dalsza gra w tym stanie wiązała się ze zbyt dużym ryzykiem i mogła doprowadzić do znacznie dłuższej przerwy w startach.
Szkoleniowiec Lublinian nie ukrywał, że podjęcie decyzji o posadzeniu reprezentanta Polski na ławce wymagało szczerej wymiany zdań. „Najnormalniej w świecie mieliśmy trudną rozmowę z Bartkiem, bo ja chciałem, żeby grał, i Bartek chciał grać” – przyznał opiekun Motoru.
Sztab szkoleniowy liczy na szybki powrót zawodnika do pełnej sprawności jeszcze przed kolejną kolejką ligową. „Ale rozsądek zdecydował, że teraz dajemy mu 3-4 dni odpoczynku i mamy nadzieję, że będzie gotowy do gry z Zagłębiem Lubin, bo jest dla nas bardzo ważnym zawodnikiem” – dodał Mariusz Misiura.
Bartosz Bereszyński rozegrał w tym sezonie dziesięć meczów w barwach Motoru. 59-krotny reprezentant Polski posiada kontrakt z klubem ważny do 30 czerwca 2028 roku.

















