Arka wzmocniła skład
Arka Gdynia nieźle radzi sobie na zimowym rynku transferowym. Żółto-Niebiescy do tej pory pozyskali już dwóch zawodników. Szeregi beniaminka zasilili napastnik Vladislavs Gutkovskis oraz środkowy obrońca Serafin Szota. W ten sposób klub uzupełnił ubytki powstałe po odejściu z zespołu Diego Percana i Juliena Célestine’a.
Czytaj też: OFICJALNIE: Arka Gdynia pozyskała nowego obrońcę!
W rozmowie dla portalu trojmiasto.pl bramkarz Arki Damian Węglarz przyznał, że wzmocnienia były potrzebne. Opowiedział też, że sporym atutem może być timing transferów dokonanych przez klub.

Transfery były potrzebne
– Po rundzie jesiennej chyba każdy czuł, że w niektórych aspektach możemy się nadal udoskonalić jako zawodnicy, ale w innych, jak w każdym zespole, potrzeba transferów, żeby ta rywalizacja była na jeszcze wyższym poziomie, by pozyskać nową jakość, czy inny profil zawodnika, który dałby coś ekstra od siebie. To jest naturalne. Wiadomo, że nikt nas nie chodzi i nie podpytuje prezesa, czy jakiś transfer będzie, kiedy ktoś przyjeżdża, bo to nie jest nasza robota. Zawsze dla drużyny, jak wzmocnienia się planowane, lepiej jak są one jak najszybciej, choć to też zależy od zawodnika, czy pozycji – stwierdził.
– Niektórzy zawodnicy potrzebują więcej czasu na aklimatyzację, inni się wprowadzą od razu. Gracze ofensywni mają więcej szans, aby się szybciej przebić, bo jeśli nie od razu w pierwszym składzie, to otrzymają możliwość wchodzenia z ławki i dać jakość poprzez zmianę. Natomiast ci z formacji defensywnej, czy bramkarz, czy obrońcy, jak trafiają do zespołu, który dobrze funkcjonuje, to mogą dłużej czekać na szanse, bo ze swojego doświadczenia wiem, że zwłaszcza na mojej pozycji to bardzo rzadkie, że ktoś od razu wskakuje między słupki. Ponadto tutaj potrzeba jeszcze czasu na zrozumienie się z partnerami z formacji defensywnej – dodał golkiper Żółto-Niebieskich.
Przypomnijmy, że po rundzie jesiennej Arka zajmuje 12. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Na koncie ma 21 punktów, co sprawia, że dysponuje przewagą jednego “oczka” nad strefą spadkową. Do gry podopieczni trenera Dawida Szwargi wrócą 30 stycznia. Zmierzą się wtedy z Radomiakiem Radom.
Czytaj też: Ważny zawodnik podjął już decyzję, ale Arka Gdynia wciąż nie zaczęła działać










