Masłowski ma niską klauzulę
Łukasz Masłowski rozpoczął karierę dyrektora sportowego w 2016 roku, by przez niespełna trzy lata pracować w Wiśle Płock. Następnie zaliczył bardzo krótką kadencję w Widzewie Łódź, by następnie zrobić sobie niemalże trzy lata przerwy od zawodu. Od marca 2022 roku pracuje w Jagiellonii Białystok, gdzie razem z Adrianem Siemieńcem jest fundamentem sukcesu Dumy Podlasia.

Masłowski pracuje w trudnych warunkach, bo Jaga ma stosunkowo niski budżet porównując ją z pozostałymi zespołami z czołówki Ekstraklasy. A jej kadra musi być możliwie jak najszersza, gdyż łączy ona rywalizację na krajowym podwórku z europejskimi pucharami. Mimo niewielkich nakładów finansowych 44-latek robi świetną robotę, która jest doceniana przez ekspertów, kibiców i dziennikarzy.
Stąd też Masłowski jest regularnie łączony z innymi zespołami – wcześniej mówiło się chociażby o jego możliwym przejściu do Rakowa Częstochowa. Tomasz Włodarczyk w Meczykach zastanawiał się, dlaczego 44-latkiem nie jest zainteresowana Legia Warszawa.
— Nie wierzę, że Legia nie ma zasobów, by postarać się o takiego gościa, jak Łukasz Masłowski. Ma chyba 100 tysięcy euro, czy kilkaset tysięcy złotych klauzuli. Można go z Jagiellonii Białystok wyciągnąć – mówił dziennikarz.
Aktualnie w Legii Warszawa za transfery odpowiada duet Michał Żewłakow i Fredi Bobić.
Czytaj również: Skauci zagranicznych klubów obserwują perełkę Jagiellonii. W tym jeden absolutny gigant










