HomePiłka nożnaAlarm w reprezentacji Niemiec tuż przed Euro! Filary się chwieją, Nagelsmann ma problem

Alarm w reprezentacji Niemiec tuż przed Euro! Filary się chwieją, Nagelsmann ma problem

Źródło: Własne

Aktualizacja:

O ile marcowe 2:0 z Francją i 2:1 z Holandią pozwoliły Niemcom na nowo uwierzyć w siłę swojej reprezentacji i rozpalić ich marzenia nawet o mistrzowskim tytule, o tyle ostatnie sparingi przed Euro z Ukrainą i Grecją sprowadziły ich ponownie na ziemię. Nie tak to miało wyglądać na kilka dni przed imprezą.

Julian Nagelsmann

Julian Nagelsmann. Fot. Alamy

Grecy pokazali, jak grać z Niemcami

O ile jeszcze z Ukrainą w grze Niemców można było się doszukać paru pozytywów, o tyle w meczu przeciwko Grecji było ich tyle, co kot napłakał. Nic im się na boisku nie kleiło, ani z przodu, ani z tyłu. Gospodarze najbliższego Euro mieli ogromne problemy zarówno z kreowaniem sytuacji podbramkowych, jak też i z kasowaniem szybkich wypadów Greków pod ich bramkę. To goście stworzyli sobie w tym spotkaniu lepsze okazje i to oni oddali na bramkę przeciwnika większą liczbę strzałów, choć przecież w formie startowej nie są, bo na Euro nie jadą. Tzolis i spółka pokazali grupowym rywalom Niemców, jak należy z nimi grać.

Od samego początku meczu byli pozytywnie agresywni, cały czas siedzieli przeciwnikom na plecach i piętach, a kiedy tylko któryś z Niemców próbował przyjąć piłkę stojąc tyłem do ich bramki, natychmiast był twardo atakowany i ciężko mu było ją opanować. Intensywna gra Greków całkowicie wybiła Niemców z konceptu. Nie potrafili odnaleźć swojego rytmu. W pierwszej połowie oddali tylko dwa sensowne strzały w kierunku bramki przeciwnika, choć trudno też nazwać je groźnymi, a do 55. minuty w sumie zaledwie trzy razy próbowali uderzać na bramkę Odysseasa Vlachodimosa. Jamal Musiała w swoim stylu wikłał się w dryblingi, ale inicjował je w niezbyt groźnych dla Greków strefach, więc niewiele z nich wynikało, zaś drugi z młodych gwiazdorów drużyny Nagelsmanna, czyli Florian Wirtz, praktycznie w ogóle w tym spotkaniu nie zaistniał.

>> Euro 2024 – składy, terminarz, stadiony – Informator Kibica

Nic zatem dziwnego, że w mediach na nowo rozgorzała dyskusja o podstawowym składzie Niemców. Nagelsmann już w marcu miał klarowne wyobrażenie tego, jak ma wyglądać zestawienie osobowe zespołu i trzyma się konsekwentnie swojego pierwotnego wyboru. Neuer – Kimmich, Rüdiger, Sah, Mittelstaedt – Kroos, Andrich – Musiala, Guendogan, Wirtz – Havertz. Tak skonstruowany team ma poprowadzić Niemców do sukcesów na najbliższej imprezie. Przy trzech nazwiskach pojawiają się jednak coraz większe znaki zapytania i co najgorsze dla Nagelsmanna – dotyczą one niezwykle ważnych i wpływowych zawodników, których uznał on w zasadzie a priori za filary tej drużyny. Chodzi o Manuela Neuera, Joshuę Kimmicha i Ilkaya Guendogana.

Między Tytanem a Titanikiem

Sytuacja z Manuelem Neuerem i Markiem-Andre ter Stegenem przypomina nieco rywalizację Olivera Kahna i Jensa Lehmanna. Ten drugi czeka na swoją kolej i na moment zmiany warty, ale też kończy mu się powoli cierpliwość. Dał temu upust w ostatniej rozmowie z Bildem, podczas której powiedział, że choć musi zaakceptować decyzję Nagelsmanna i się jej podporządkować, to ani się z nią nie zgadza, ani jej nie rozumie.

Zbiegło się to w czasie z czarną passą Manuela Neuera, który w ostatnich tygodniach kapitalne interwencje przeplata z bardzo prostymi błędami, skutkującymi najczęściej traconymi golami. W meczach z Realem Madryt i Grecją wypluwał przed siebie nie najtrudniejsze strzały, z czego potem rywale robili skrzętny użytek, natomiast w meczach z Hoffenheim i Ukrainą podawał piłkę wprost pod nogi ustawionych w doskonałych sytuacjach rywalom.

Poniedziałkowy “Kicker” poświęcił Neuerowi długi tekst, który zatytułował w jakże wymowny sposób: „Między Tytanem do Titanikiem”. Coraz donośniejsze są głosy, nawołujące do zmiany w bramce Niemców i postawienia na ter Stegna, którego przecież Nagelsmann budował w trakcie kontuzji Neuera i trudno powiedzieć, by się na nim zawiódł. Selekcjoner niemieckiej reprezentacji twardo obstaje jednak przy swojej decyzji. I chyba słusznie. Skoro opowiedział się tak jednoznacznie i tak wcześnie za Neuerem, to nie może na kilka dni przed imprezą zmieniać hierarchii w bramce, choćby dlatego, że gdyby i ter Stegenowi przytrafił się jakiś prosty błąd, to miałby na wejście dwóch „ugotowanych” bramkarzy.

Pytanie jest inne – czy Nagelsmann nie za wcześnie zakończył rywalizację o miejsce w bramce reprezentacji.

Deficyty Kimmicha

Do niedawna trudno też było wyobrazić sobie podstawowy skład reprezentacji Niemiec bez Joshuy Kimmicha. Coraz częściej jednak był on kwestionowany w klubie w roli środkowego pomocnika, co przełożyło się też na jego pozycję w kadrze. Uznano, że najlepszym rozwiązaniem dla obu drużyn będzie powrotne przesunięcie go na prawą obronę. Pamiętano, jak wiele asyst notował grając na tej pozycji, jak doskonale potrafił dograć piłkę do Roberta Lewandowskiego z bocznej strefy.

Póki co jednak, pomysł ten nie do końca zdaje egzamin. Kimmich, owszem, stara się brać na siebie grę w fazie ataku, ale po tym, jak został przesunięty na bok, trudno mu posyłać lobiki lądujące tuż za linią obrony, z których przecież słynął, grając w środku. Dośrodkowania też nie mają racji bytu, bo Niemcy starają się grać kombinacyjnie dołem i głównie środkiem, wykorzystując kreatywność i techniczny kunszt Musiali, Wirtza czy Havertza. I nawet gdyby Kimmich chciał do kogoś dorzucić piłkę w pole karne, to nie za bardzo jest do kogo, zwłaszcza, gdy na boisku nie ma Niclasa Fuellkruga.

Największym problemem dla Niemców mogą być jednak jego deficyty w grze obronnej. Zarówno w meczu z Ukrainą, jak i z Grecją, jego stroną co rusz sunęło zagrożenie dla bramki Neuera i to właśnie Kimmich był najsłabszym ogniwem całej formacji. Czy to Mudryk, czy Tzolis bez żadnego problemu wygrywali z nim pojedynki biegowe czy sytuacje jeden na jednego, a nie oszukujmy się – choć to dobrzy skrzydłowi, to jednak nie topowi w skali Europy. Kimmich potrzebuje wsparcia w takich sytuacjach, ale przy grze na dwóch środkowych obrońców i na tylko jedną „szóstkę”, nie zawsze takie wsparcie może otrzymać.

Kto wie, czy z czasem Nagelsmann nie posadzi swojego faworyta na ławce i nie wpuści do składu szybszego, silniejszego i lepszego w grze defensywnej Benjamina Henrichsa, który ma przecież za sobą bardzo udany sezon w barwach RB Lipsk.

Sane czy Guendogan?

Trzecia kontrowersja dotyczy tego, którego Nagelsmann mianował kapitanem drużyny, a więc Ilkaya Guendogana. No i ta opaska kapitańska także waży wiele, jeśli chodzi o kwestię ustawienia składu, bo trudno jednak kapitana posadzić na ławce, zwłaszcza na ostatnią chwilę.

Tymczasem można odnieść wrażenie, że Guendogan męczy się grając na pozycji numer 10, nie mając miejsca do napędzenia akcji. Brakuje mu nieco dynamiki i dryblingu, by wykreować coś sensownego w tłoku. Na zaskakujące passy, które przecież potrafi posłać, najczęściej nie ma miejsca w sytuacji, gdy przeciwnik ustawia przeciwko Niemcom zasieki złożone z 5 obrońców i 4 pomocników, grających bardzo blisko siebie. Paradoksalnie, Guendoganowi łatwiej będzie się grało z silniejszymi rywalami, którzy nie będą się aż tak kurczowo trzymać własnego pola karnego i nie będą za wszelką cenę zagęszczać środkowego pasa boiska. Jakimś rozwiązaniem byłoby może lekkie cofnięcie Guendogana, by trzymać go bardziej pod grą i dać mu więcej miejsca, no ale z drugiej strony, niżej operuje Toni Kroos, więc mogliby sobie wchodzić w paradę.

Wielu kibiców, a także ekspertów (jak chociażby Ewald Lienen) domaga się więc, by posadzić Guendogana na ławce i wpuścić na boisko trochę dynamiki w osobie Leroya Sane. Ten rzeczywiście dał sporo wiatru, wchodząc na zmianę w meczu z Grecją, wypracował gola na 1:1 i generalnie należał do najlepszych zawodników reprezentacji Niemiec, jacy tego dnia pokazali się na boisku. Taka zmiana mogłaby zdynamizować ataki drużyny. Musiala mógłby przejść na lewą stronę (Wirtz do środka), przez co obaj skrzydłowi schodziliby swobodnie do środka na swoją lepszą nogę i groziliby strzałem z dystansu. A jak ważna to broń w starciu z głęboko broniącym przeciwnikiem, widać było dobitnie w przytaczanym wyżej meczu z Grecją.

Ma więc nad czym Julian Nagelsmann rozmyślać, bo o ile marcowe mecze wlały w serca niemieckich kibiców sporo optymizmu, o tyle na chwilę przed rozpoczęciem Euro znów przeważa niepewność. A może powinien po prostu trzeba zachować spokój i zaufać tym, na których postawił? Jedno jest pewne – wszyscy będą mądrzy po fakcie. On jeden musi być mądry przed.

TOMASZ URBAN, DZIENNIKARZ VIAPLAY

Kategorie:

PROMOCJE BUKMACHERÓW

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

NBA: Miazga w czwartym meczu finałów. Jedna z najwyższych wygranych w historii!
NBA: Co za mecz w Dallas! Nowy mistrz już o krok [WIDEO]
Nie żyje Jerry West. To jego sylwetka jest w logo NBA
NBA: Trener Boston Celtics porównał swoją gwiazdę do Neymara. “To nie jest fair”
NBA: Problemy zdrowotne finalistów. Nowy uraz Porzingisa i zastrzyki dla Doncicia
NBA: 70 milionów dolarów to za mało. Los Angeles Lakers wciąż bez trenera
NBA: Celtics w połowie drogi na szczyt. Wielkie emocje w finale
NBA: Celtics zaczynają od zwycięstwa. Wielki powrót Porzingisa
Były gracz NBA leci na igrzyska. Wystąpi w innej dyscyplinie
Zapowiedź wielkiego finału NBA. Boston Celtics kontra Dallas Mavericks w liczbach