HomePiłka nożnaDrugoligowe terminowanie zakończone. Adrian Benedyczak wita się z Serie A

Drugoligowe terminowanie zakończone. Adrian Benedyczak wita się z Serie A

Źródło: Własne

Aktualizacja:

Arkadiusz Milik trafia do siatki sporadycznie, Krzysztof Piątek opuścił ligę, a swoje problemy ma Piotr Zieliński. Coraz trudniej szukać Polaków na liście strzelców w Serie A, ale w nowym sezonie ta sytuacja może się poprawić. Na ten szczebel nadciąga Adrian Benedyczak, który skutecznością na drugoligowych boiskach przyczynił się do awansu Parmy.

Adrian Benedyczak

Independent Photo Agency Srl / Alamy

Włoska wspinaczka

Bywały już w przeszłości przypadki, kiedy polski piłkarz wcześnie wyjeżdżał za granicę, znikał na trochę z radarów, a potem wracał w wielkim stylu. To występy dopiero na włoskich boiskach przyniosły popularność Bartoszowi Salamonowi czy Piotrowi Zielińskiemu.

Z Benedyczakiem było inaczej. Po udanym sezonie 2020/2021 w Pogoni Szczecin Parma zapłaciła za niego ponad 2 miliony euro, ale jednocześnie tuż przed tym transferem pożegnała się z Serie A. Plan zakładał szybki powrót, ale nic z tego nie wyszło.

Sam Polak z Italią przywitał się całkiem obiecująco. Występował na środku ataku i zdobył sześć bramek, ale parmeńczycy zawiedli jako zespół. Zajęli dopiero dwunaste miejsce w tabeli i nie zakwalifikowali się nawet do bardzo rozległych baraży.

Znajomość z Buffonem

To właśnie wtedy skrzydłowy miał okazję skrzyżować swoją piłkarską drogę z legendarnym Gianluigim Buffonem. Na przełomie października i listopada 2021 gole Benedyczaka poprowadziły Parmę do zwycięstw odpowiednio 2:1 z Cittadellą i 1:0 z Vicenzą. Utytułowany bramkarz postanowił docenić swojego polskiego kolegę w mediach społecznościowych.

Włoskie powiedzenie „Che Dio ci benedica” – czyli „Niech nam Bóg błogosławi” – przekształcił w „Che Dio ci Benedyczak”. Polak może i do dzisiaj bogiem w Parmie nie został, ale pozycję ugruntował i ustabilizował. To jak najbardziej.

Poprzedni sezon był wyjątkowo bolesny nie tylko dla drużyny, ale i dla samego wspomnianego już Buffona. W barażowym półfinale parmeńczycy prowadzili w Cagliari już 2:0 – jednego z goli strzelił Benedyczak – ale ostatecznie ulegli rywalom 2:3. W rewanżu u siebie tylko zremisowali 0:0 i musieli pozostać w Serie B na kolejny rok.

Wymowne były obrazki, na których kontuzjowany wówczas Gigi tylko kibicował kolegom zza linii bocznej boiska. Piłka w siatce jednak nie wylądowała i to przypieczętowało decyzję Włocha. Mimo kontraktu ważnego do 2024 roku, Buffon zdecydował się zakończyć karierę mając świadomość, że kolejnego występu w Serie A już nie zaliczy.

Benedyczak czyli lewoskrzydłowy

Nie poddał się za to trener Fabio Pecchia, który Benedyczaka zaczął widzieć regularnie na lewym skrzydle i właśnie tam postanowił budować jego karierę. Nie rzucając go między pozycjami, a każąc mu skupić się na atakowaniu flanką. Nawet jeśli Polak uznawany jest za piłkarza ofensywnego i poradzi sobie na każdej pozycji w ofensywie, a w trakcie spotkań w zależności od potrzeb potrafi popracować także i na prawej stronie. Jego główna pozycja została jednak wyklarowana.

Pecchia – w przeszłości asystent Rafy Beniteza w Napoli czy Realu Madryt – nie pomylił się. Benedyczak zaczął odgrywać w jego zespole coraz większą rolę i wdarł się nawet do czołówki klasyfikacji strzelców Serie B. A przy tym Parma wreszcie zaczęła odnosić wyniki, o jakich marzyli kibice i weszła na drogę powrotu do Serie A.

W 31 występach na drugoligowych boiskach w obecnym sezonie polski piłkarz strzelił 10 goli i zanotował 3 asysty. W pewnym momencie zaczął się osuwać w klasyfikacji strzelców całych rozgrywek i obecnie jest w niej trzynasty, ale jeśli chodzi o rywalizację wewnątrz klubową to więcej trafień – tylko o jedno – ma wyłącznie Denis Man.

Zadomowienie w Parmie

Już latem ubiegłego roku mówiło się, że wizja trzeciego sezonu w Serie B może okazać się dla Benedyczaka zbyt mało atrakcyjna, przez co Polaka łączono z transferem. Wskazywano między innymi Sassuolo, które słynie z wyławiania i ogrywania perełek, a w dodatku to klub niemalże sąsiedzki, również z regionu Emilia-Romania.

Ten aspekt dla piłkarza też zapewne byłby bardzo istotny. Mimo stosunkowo młodego wieku – aktualnie skrzydłowy ma 23 lata – zawodnik może cieszyć się już ustabilizowanym życiem rodzinnym. Ma żonę Aleksandrę i syna Antoniego, który przyszedł na świat pod koniec 2022 roku.

„Benek”, jak byłego gracza Pogoni tytułują we Włoszech, mimo różnych doniesień zdecydował się jednak pozostać w Parmie, co okazało się bardzo dobrym wyborem. Teraz do Serie A wejdzie w zespole, w którym cieszy się już ugruntowaną pozycją i nie będzie musiał budować jej od zera.

Nie dziwi, że po takim sezonie parmeńczycy chcą przedłużyć kontrakt z Benedyczakiem. Obecny wygasa w połowie przyszłego roku, a nowy miałby obowiązywać do 2027. Oczywiście gwarantowałby też podwyżkę.

Pukanie do bram kadry

Lewoskrzydłowy cały czas czeka na debiut w reprezentacji Polski. Dostał już do niej powołanie we wrześniu podczas trzeciego i ostatniego zgrupowania pod wodzą Fernando Santosa. Później zapewne powołałby go także i Michał Probierz, ale na przeszkodzie stanęła kontuzja.

Biorąc pod uwagę niezbyt kwitnącą sytuację z polskimi skrzydłowymi, Benedyczak może być jedną z opcji na Euro 2024. A nawet jeśli ostatecznie się na nie załapie, to od sierpnia będzie pisał swoją historią w dużo bardziej prestiżowych okolicznościach.

Jego mecze co tydzień będą dostępne w polskiej telewizji, a każde udane zagranie mocno podkreślane, nie zaś tylko odnotowywane.

Parma wywalczyła awans środowym remisem z Bari.

Benedyczak udziału w tym meczu nie wziął, bo w poprzednim spotkaniu – z Lecco – musiał opuścić boisko z powodu kontuzji kostki. Doznał jej bez udziału żadnego z rywala i wydawało się, że problem będzie poważniejszy, jednak „La Gazzetta di Parma” zaznacza, że sprawa nie prezentuje się tak groźnie jak przewidywano.

W każdym razie niezbędna będzie dodatkowa konsultacja medyczna. Polak ma w tym celu wyruszyć do Londynu, a sezon w praktyce już się dla niego zakończył. Jego kolegom pozostaje już tylko zmierzyć się z Cremonese u siebie i Reggianą na wyjeździe, a z pierwszego miejsca w Serie B nie wygnałyby ich nawet dwie porażki.

Dla samego „Benka” problem zdrowotny to nic nowego, bo przez pewien czas występował w specjalnej masce. Wrócił w niej do gry po urazie twarzy, co przez chwilę zrobiło się jego znakiem rozpoznawczym. A zwłaszcza, że mówimy o zawodniku ofensywnym, który najmocniej przykuwa uwagę. Polak nie mógł uciec od porównań do… Zorro.

Następny przystanek: Serie A

Ale 23-latek na pewno nie chce pozostać zakamuflowany niczym bohater powieści. Po trzech latach we Włoszech, kiedy słyszano o nim tylko od czasu do czasu, teraz będzie miał szansę prezentować się na wielkiej scenie regularnie. Nic nie wskazuje na to, żeby trener Pecchia planując podstawową jedenastkę Parmy na nowy sezon w Serie A miał pominąć Polaka, który walnie przyczynił się do awansu.

A dlaczego w swoim zespole były gracz Pogoni stanowi swego rodzaju gwarancję? Najlepiej oddaje to recenzja portalu ParmaLive po lutowym meczu z Como, kiedy Benedyczaka uznano najlepszym zawodnikiem na boisku. „Strzelił gola, a potem poświęcił się dla drużyny, jak to często w jego przypadku bywa”.

Strzela gole, pracuje dla zespołu, zna kraj i klub, prawdopodobnie przedłuży kontrakt. „Benek” ma wszystko, żeby w nowym sezonie o Polakach w Serie A zrobiło się nieco głośniej.

MARCIN DŁUGOSZ

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Łukasz Różański zdemolowany już w I rundzie. Polak stracił mistrzostwo świata [WIDEO]
Ligowa strata punktów Atalanty będzie… sukcesem dla ligi? Pucharowe zamieszanie we Włoszech 
Wojciech Cygan ostro o kluczowej decyzji PZPN. „Ja tej pomocy nie widzę” [WYWIAD]
Pierwszy komentarz Szpilki po walce z Wrzoskiem: Dalej nie mogę tego zrozumieć
Pogromca Artura Szpilki o zainteresowaniu ze strony UFC: Ktoś się do mnie odezwał
Anna Kiełbasińska przegapi ME w Rzymie. Duża strata polskiej kadry
Grzmoty w Rzeszowie – Łukasz Różański staje do obrony mistrzostwa świata!
Kuriozalny sezon Ekstraklasy. Poznamy najsłabszego mistrza w XXI wieku
Lipiński: Jesus Imaz to najinteligentniejszy piłkarz Ekstraklasy
Lipiński: Oto kadra Italii na Euro 2024. Nie było się o kogo kłócić