HomeKoszykówkaGortat do LeBrona Jamesa: Jeśli dobrze pamiętam, to wtedy płakałeś

Gortat do LeBrona Jamesa: Jeśli dobrze pamiętam, to wtedy płakałeś

Źródło: Point Game

Aktualizacja:

Marcin Gortat wrócił do słów LeBrona Jamesa o “zasłonie Gortata”, które kilka tygodni temu odbiły się szerokim echem w środowisku koszykarskim. W podcaście “Point Game” przypomniał, że James po jego zasłonach “płakał” do sędziów.

LeBron James i Marcin Gortat

Associated Press / Alamy

LeBron James “płakał” po zasłonach Gortata

LeBron w podcaście “Mind The Game” opowiedział i docenił “zasłonę Gortata”, czyli jego zdaniem jedno z najtrudniejszych do powstrzymania zagrań. Akcja została nazwana po Gortacie, który był w niej mistrzem. Świetnie potrafił w ten sposób otworzyć drogę pod kosz zawodnikowi z piłką. Najczęściej był to John Wall, rozgrywający Washington Wizards, z którym polski środkowy tworzył swego czasu skuteczny duet. To właśnie w rozmowie z Wallem przy okazji jego podcastu “Point Game” były reprezentant wrócił do tego tematu.

Zaraz, gdy to się pojawiło w internecie, to miałem z 20 telefonów od polskich mediów. Pytali mnie, czy nie jestem podekscytowany, że LeBron James o mnie mówi. Powiedziałem, że mam nadzieję, że mówił o mnie tak samo wtedy, gdy stawiałem te zasłony, ponieważ jeśli dobrze pamiętam, to płakał do sędziów i twierdził, że są to ruchome zasłony – powiedział Gortat.

Środkowy dodał, że do skutecznego rozegrania takiej akcji potrzebna jest znakomita chemia z drugim zawodnikiem, którą można osiągnąć po rozegraniu wspólnie kilkuset meczów. Przytoczył przykład młodego Shaia Gilgeousa-Alexandra, czyli jednej z największej dziś gwiazd w NBA. – John świetnie potrafił to odczytać. Potem gdy trafiłem do Los Angeles, to spytałem Shaia, czy zna nasze firmowe zagranie i czy będzie w stanie tak zrobić. Był przekonany, że tak, ale potem przez pięć miesięcy nie był w stanie wykonać takiej akcji nawet raz – oznajmił.

Gortat nie spodziewał się końca kariery w NBA

Były reprezentant Polski u Walla poruszył też wiele innych ciekawych wątków. Opowiedział m.in. o tym, jak niespodziewanie skończyła się jego przygoda z ligą. W lutym 2019 roku został zwolniony przez Los Angeles Clippers i jak się okazało, był to jego ostatni przystanek w NBA.

Naprawdę myślałem, że dokończę wtedy sezon w Clippers. I wtedy dopiero po zakończeniu rozgrywek i wypełnieniu mojego kontraktu pożegnam się z basketem. Tak się jednak nie stało. W lutym nagle dostałem telefon. Usłyszałem, że doceniają to, co dla nich zrobiłem, ale niestety muszą mnie zwolnić, bo potrzebują miejsca w składzie, a ja jestem najstarszy. Nie mogłem w to uwierzyć. Myślałem sobie, czy naprawdę tak kończy się moja przygoda z tą ligą? Zaraz potem odczuwałem sporo frustracji i przez kolejny rok w zasadzie nie robiłem nic związanego z koszykówką – zdradził 40-latek.

Potem w 2022 roku Gortat na jeden sezon dołączył do Wizards w roli asystenta trenera. Przyznał jednak, że nie jest to coś, co chciałby robić na co dzień. – To ciężka praca. Gdy grałem, to nie trzeba było mi mówić, że czas iść na trening. Ale teraz połowa zawodników po prostu nie chciała trenować. A ja miałem być kimś, kto ich do tego popchnie. Dla mnie to szaleństwo. Po roku postanowiłem, że chcę robić inne rzeczy – wytłumaczył. Jego zdaniem kluby pozwalają młodym graczom na zbyt wiele. – A oni powinni na wszystko zapracować – stwierdził Gortat.

Wizards mogli zagrać w finale NBA

Jednym z głównych tematów rozmowy była drużyna Wizards, w której Gortat występował od 2013 do 2018 roku. – Mieliśmy naprawdę mocny i wyjątkowy zespół. Mieliśmy też wielkiego pecha. Gdybyś w 2015 roku nie złamał ręki, to przyrzekam, że gralibyśmy w finale – zwrócił się do Walla.

Ja, Ty i Brad [Beal] prosiliśmy władze klubu, żeby latem sprowadzili nam wsparcie. Nie chcę nikogo urazić, ale nagle w odpowiedzi do składu dołączają tacy gracze jak Andrew Nicholson czy Kris Humphries. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam ich, ale dajcie spokój. To nie są zawodnicy, którzy przybliżą cię do mistrzostwa – dodał podkoszowy, który w barwach stołecznej drużyny rozegrał 402 mecze i święcił swoje największe triumfy.

Co poróżniło Walla i Gortata

Powróciła również kwestia stosunków Gortata z Wallem, które w pewnym momencie uległy mocnemu ochłodzeniu. Gortat wziął winę na siebie i wytłumaczył, co tak naprawdę się stało.

John miał operację kolana i był poza grą przez parę miesięcy. Ja jako jeden z liderów w szatni i trzecia opcja w zespole po prostu wtedy zawiodłem. Nie byliśmy nawet odwiedzić Johna w szpitalu. Ba, nawet nie wysłaliśmy mu żadnej wiadomości po operacji. Myślę, że to zdecydowanie moja wina. Powinienem był wiedzieć lepiej. Druga sprawa to, że oddaliliśmy się od siebie z Johnem, gdy przestałem wychodzić z całą ekipą, bo byłem już starszy i nie ma co ukrywać, że potrzebowałem więcej czasu, żeby dojść do siebie. To był też czas, gdy nie omawialiśmy tego, co działo się w meczach. Wiem, że do Johna najlepiej trafić, gdy jest zrelaksowany i dlatego brak wspólnych wyjść miał znaczenie. Resztę rzeczy wykreowały media – powiedział Polak.

Zdradził też jednak, że gdy latem 2018 roku został wytransferowany przez Wizards do Clippers, to otrzymał od Walla długą wiadomość. – To nie było tylko kilka słów powodzenia. To była wiadomość długa jak książka – oznajmił. Wall wtrącił się i stwierdził, że był wkurzony na władze klubu za tę wymianę. – Wiedziałem więc, że nie ma tam ściemy. Zawsze doceniałem Johna i to, co razem osiągnęliśmy. Przecież nie byłoby zasłony Gortata bez niego i bez Bradleya Beala. Oni stanowią 50 procent mojego sukcesu – zakończył Gortat.

Podcast w całości można obejrzeć i wysłuchać na YouTube:

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Widzew Łódź szykuje ofensywę transferową. Robert Dobrzycki zabrał głos
UEFA zakończyła dochodzenie! Piłkarze Realu ukarani
Jagiellonia Białystok straci gwiazdę. Masłowski stawia sprawę jasno
Skomplikowana pozycja Milika. “Nie ma już przyszłości”
Oficjalnie: Jakub Rzeźniczak wznowił karierę! Niespodzianka!
Które zespoły spadną z PKO BP Ekstraklasy? Analizujemy terminarz do końca sezonu
Oficjalnie: De Bruyne odchodzi z Manchesteru City!
Jakub Kiwior wrócił na boisko! PL, czyli Polacy w Premier League
Borek bez ogródek o artykule na temat Wichniarka. “Poziom piątoklasisty”
Infantino się nie hamuje. Chce powrotu Rosji do międzynarodowego grania