Małysz o przyszłości Thurnbichlera
Za nami trzeci weekend Pucharu Świata w skokach narciarskich, który rozegrany został w Wiśle. Głównym celem biało-czerwonych przed własną publicznością były dwa zajęte miejsca w pierwszej dziesiątce jednego z dwóch konkursów indywidualnych. Zakładanego pułapu nie udało się zrealizować, ale w niedzielę nie było od tego aż tak daleko, bowiem Paweł Wąsek skończył zmagania na 11. miejscu, a Aleksander Zniszczoł uplasował się jedną pozycję dalej.
Zakończenie polskich konkursów było idealną okazją na pierwsze podsumowania. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Adam Małysz, nie krył, że wyniki osiągane przez naszych reprezentantów nie są takimi, jakie można było zakładać. Jednocześnie biało-czerwoni są blisko czołówki tegorocznej stawki.
– W tym momencie jest 8-9 zawodników, którzy są naprawdę mocni w Pucharze Świata. Nam brakowało do nich kilka metrów, ale nasi skoczkowie zbliżyli się do nich bardzo. Nie możemy być jednak w stu procentach zadowoleni z tych wyników – ocenił prezes PZN.
Skoro nie można być w pełni zadowolonym z wyniku, naturalne wydaje się pytanie o przyszłość trenera, Thomasa Thurnbichlera. Jego pozycja w oczach Małysza nie jest zagrożona, jednak cały czas trwają prace nad tym, żeby poprawić formę naszych skoczków i w następnych startach osiągać jeszcze lepsze wyniki.
– Ciągle prowadzimy dyskusje i toczymy rozmowy. Choćby dlatego, że skoczkowie i sztab mają wszystko, a jednak nie ma takich rezultatów, jakich byśmy oczekiwali. To nie jest czas na to, by myśleć o jakichkolwiek zmianach. W pewnym sensie osiągnęliśmy to, co chcieliśmy – dodał Małysz.