Igrzyska olimpijskie coraz bliżej. Tylu skoczków wystawi Polska
Igrzyska olimpijskie we Włoszech rozpoczną się za cztery tygodnie. Polskich kibiców będą elektryzować na pewno zmagania skoczków narciarskich. To jeden z popularniejszych, o ile nie najpopularniejszy sport zimowy w naszym kraju. Zmagania skoczków zaplanowano na 9, 14 i 16 lutego. Odbędą się one na skoczniach w Predazzo, a więc obiektach doskonale kojarzących się polskim kibicom. Tam dwa złote medale mistrzostw świata w 2003 roku zdobył Adam Małysz, a w 2013 roku złoto na dużej skoczni wywalczył Kamil Stoch. Polscy fani marzą z pewnością o podobnych emocjach na igrzyskach.
Zasady kwalifikacji na tegoroczne igrzyska narzucone przez FIS są dość zawiłe. Choć ostateczną decyzję, co do nazwisk podejmie trener Maciej Maciusiak, to ranking olimpijski ma duże znaczenie w kontekście liczby skoczków, których dana nacja może zabrać na igrzyska. MKOl zmniejszył liczby startowe skoczków. Zasady są takie, że jeśli dana nacja ma czterech zawodników w TOP25 rankingu olimpijskiego to może tylu zawodników zagrać na imprezę. Pozostałe zespoły mają mniejsze kwoty startowe. Ranking olimpijski „zamknie się” 18 stycznia, więc po zawodach w Sapporo.

Na ten moment Polsce przysługują trzy miejsca dla skokczków na igrzyska. W TOP25 Polska ma obecnie Pawła Wąska i Kamila Stocha, a 26. miejsce zajmuje Dawid Kubacki. Nie oznacza to jednak, że tych trzech skoczków obejrzymy w Italii. Ale o tym później. W ostatnich dniach doszło do pewnych zmian i jak się okazuje, hipotetycznie Polska może zabrać czterech zawodników. Stanie się tak, jeśli któraś z nacji zrezygnuje ze swojego miejsca startowego.
– 19 stycznia zostaną przyznane miejsca na igrzyska olimpijskie według rankingu. Każda federacja będzie miała 48 godzin na potwierdzenie, ilu zawodników chce wysłać. Jeśli ktoś zrezygnuje (powodami mogą być kontuzje lub np. niespełnienie krajowych wymogów), to pierwszymi krajami do wzięcia przepustek, będą kolejne na liście rankingowej (te poniżej 25 miejsca) – wyjaśnia Mateusz Leleń z TVP Sport.
Paradoks jest jednak taki, że aby Polska otrzymała czwarte miejsce, to Halvor Egner Granerud i Sakutaro Kobayashi muszą wskoczyć do TOP25 rankingu olimpijskiego. Jak widać sytuacja jest dość zawiła. Na ten moment Polska ma trzy miejsca startowe, ale być może się to w ostatniej chwili zmieni.
Igrzyska olimpijskie. Kacper Tomasiak i Kamil Stoch raczej pewniakami
Pełną decyzję w kontekście wyboru składu na igrzyska będzie miał Maciej Maciusiak i jego sztab. Sam trener powiedział przed kilkoma dniami pytany o te kwestie, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły. – Do 18 stycznia, po konkursach w Sapporo, będzie ogłoszony skład. Zawodnicy cały czas walczą. Z mojej strony mogę obiecać, że postaramy się wybrać trójkę zawodników, która aktualnie będzie w najlepszej dyspozycji. Nie musimy się oszukiwać. Jeśli Kacper Tomasiak to utrzyma, to na ten moment jest pewniakiem. Poczekajmy jednak to są skoki narciarskie i z tygodnia na tydzień dużo może się zmienić. Przed nami pięć konkursów indywidualnych i zawody duetów. Do konkursów w Japonii jedziemy w najmocniejszym składzie. Później będą roszady na mistrzostwa świata w lotach narciarskich i Willingen – mówił przed kilkoma dniami w rozmowie ze Skijumping.pl.
Wspomniany Tomasiak faktycznie jest na ten moment pewniakiem. To nasz najlepszy skoczek w tym sezonie, najwyżej sklasyfikowany w Pucharze Świata i w Turnieju Czterech Skoczni. Dwukrotnie kończył zawody na piątym miejscu. A mówimy o 18-letnim debiutancie w elicie. Młodego Polaka chwalą kibice, eksperci oraz nawet byli skoczkowie narciarscy. Ostatnio laurkę wystawił mu Martin Schmitt, ale też Andreas Goldberger.
Wydaje się, że drugim pewniakiem do składu na igrzyska jest obecnie Kamil Stoch. 38-letni mistrz, który po sezonie zakończy karierę, jest w tym sezonie numerem dwa w naszej kadrze. Dobrze prezentował się na Turnieju Czterech Skoczni, w tej chwili jest w formie mniej więcej na TOP20 Pucharu Świata. Dobra dyspozycja to jedno, ale druga sprawa jest taka, że po prostu trudno wyobrazić sobie igrzyska bez żegnającego się ze skokami Stocha. To absolutna legenda, trzykrotny mistrz olimpijski. Kibice liczą, że Stoch dobrym występem pożegna się z igrzyskami.
Kto numerem trzy? Jest nieoczywisty kandydat!
W chwili obecnej w polskiej kadrze wydaje się, że walka toczy się o trzecie miejsce do Włoch. Kandydatów jest kilku: Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Piotr Żyła oraz Maciej Kot. I właśnie ten ostatni jest teraz najbliżej wyjazdu na igrzyska! W ostatnich tygodniach Kot prezentuje wysoką formę, w ostatnim konkursie w Bischofshofen był najwyżej sklasyfikowanym Polakiem. Cały Turniej Czterech Skoczni skończył na 25. miejscu. Skacze dobrze, regularnie punktuje i co ważne wygląda lepiej niż jego trzech kolegów z reprezentacji.
Kandydatura Macieja Kota jest o tyle nieoczywista, że w ostatnich latach nieco zniknął on z radarów w polskich skokach. W zeszłym sezonie wystąpił w zaledwie dziesięciu konkursach, a punktował tylko dwa razy. Z kolei zimę wcześniej punktował tylko w pięciu konkursach. Teraz wrócił i w tym sezonie zdobył już 50 punktów. Gdyby ktoś rok temu powiedział, że Kot prawdopodobnie pojedzie na igrzyska, pewnie uznano by go za szaleńca. A dziś taka jest rzeczywistość!
Inna sprawa, że Maciej Maciusiak pytanyna antenie Eurosportu po ostatnim konkursie o to, jak duży krok w kierunku igrzysk zrobił Maciej Kot, odparł tylko, że za nim bardzo dobry konkurs. Kot nie może się czuć więc pewniakiem, ale na pewno jest blisko igrzysk. Walka o trzecie miejsce rozstrzygnie się między nim a Dawidem Kubackim czy Pawłem Wąskiem.
Dramat weterana. Piotr Żyła rozbity
Dziś wydaje się, że na igrzyskach na pewno nie zobaczymy Piotra Żyły. 39-letni już prawie skoczek jest kompletnie bez formy, po pierwszych dwóch dniach Turnieju Czterech Skoczni został odesłany do domu. Zatsąpił go Kubacki, który prezentował się nieco lepiej. Żyła wyglądał na rozbitego i już chyba tylko cud może sprawić, że pojedzie on na igrzyska. W ostatnich dniach Żyła trenował.
– Piotrek skacze – oddał więcej skoków, niż normalnie. Skakał w Szczyrku, w Zakopanem. Teraz będzie miał jeszcze jedną sesję w czwartek w Wiśle i w Szczyrku oraz w piątek w Zakopanem. Poza tym trening motoryczny, ale oddał teraz więcej skoków, sporo testował. Z Piotrkiem zdecydujemy na spokojnie – na pewno nie będę go od razu ciągnąć na siłę na zawody – mówił Maciej Maciusiak w rozmowie ze Skijumping.pl.
Sam Żyła powycofaniu z Turnieju Czterech Skoczni sprawiał wrażenie rozbitego. – Przegrałem sam ze sobą. Niestety. Uznaliśmy, że ciągnąć to tak dalej nie ma sensu. Muszę złapać chwilę spokoju – mówił w rozmowie z TVP Sport.
Na niekorzyść Żyły działa też czas. Tego pozostało coraz mniej, bo już za dziesięć dni sztaby powinny ogłosić składy na igrzyska.









