Dawid Załecki to ojciec Denisa, niepokornego freaka, który wzbudza dużo kontrowersji. Załęcki senior, w odróżnieniu od syna, unikał medialnych przepychanek i po prostu pracował na szacunek w klatce. Potrafił zremisować z Tomaszem Sararą, czy pokazać się z dobrej strony na tle Michała Materli, weterana KSW. Ale tym razem Dawid Załęcki był w epicentrum głośnego konfliktu, bo mierzył się z Bartkiem Szachtą, niedawnym przyjacielem… Denisa. Zdecydowanym faworytem sobotniego starcia był Załęcki, choć ma już na karku 48 lat, czyli aż o 19 więcej niż jego rywal. A co się działo w klatce?
Dawid „Crazy” Załęcki zdominował Szachtę
„Crazy” w swoim stylu miał opuszczone ręce, ale i tak przeważał szybkością nad rywalem, którego nękał niskimi kopnięciami. Potężnymi kopnięciami, po których co chwila upadał Szachta.
W międzyczasie Szachta kompletnie niepotrzebnie wdawał się przepychanki słowne z kibicami, którzy go obrażali. W pewnym momencie sędzia miał już tego dość i podszedł do Szachty, by oznajmić, że kończy pojedynek. Były przyjaciel Denisa nie miał żadnych argumentów w klatce, więc marnował energię na rzeczy nieistotne. Z kolei Załęcki kolejny raz udowodnił, że jest jednym z najlepszych freaków. Gdyby kilkanaście lat temu skupiłby się na sporcie, to zapewne byłby dziś uznanym zawodowcem. Talent czystej wody.
Najważniejszym wydarzeniem sobotniej gali FAME jest jednak turniej w K1, o którym przeczytasz poniżej:









