HomeExtraWłosko-angielskie “męczenie buły”. Finaliści Euro 2020 teraz są na innym biegunie

Włosko-angielskie “męczenie buły”. Finaliści Euro 2020 teraz są na innym biegunie

Źródło: Własne

Aktualizacja:

W finale Euro 2020 pełna pasji reprezentacja Włoch wygrała po serii rzutów karnych z wyrachowaną, skuteczną i niemożliwie zmotywowaną Anglią. Gdzie obie te drużyny są dzisiaj? Pierwsi z kretesem odpadli w 1/8 finału Euro 2024, a drudzy przeszli tę fazę psim swędem. Obie ekipy mają zupełnie inne, mniej atrakcyjne oblicza.

Scamacca i Pickford

Nicolò Campo / Alamy | Associated Press / Alamy

Zapaść włoskiego catenaccio

Wróćmy pamięcią do lata 2021 roku i przesuniętego w czasie Euro 2020. Włosi dosłownie zdominowali rywalizację w grupie A – zaaplikowali po trzy bramki Turkom i Szwajcarom, a na koniec wygrali 1:0 z Walią. Sam fakt wygrania grupy z kompletem punktów był tylko jedną stroną medalu. Drugą, znacznie bardziej wymowną był styl gry, za który podopieczni Roberto Manciniego całkowicie zasłużenie byli mocno chwaleni.

Znakomicie dysponowani Manuel Locatelli i Marco Verratti, żelazna defensywa złożona z Giorgio Chielliniego i Leonardo Bonucciego, a do tego tercet Berardi – Insigne – Immobile w ofensywie – praktycznie każda formacja Włochów miała swój absolutny prime. Do tego grali niezwykle efektowny i przyjemny dla postronnego kibica futbol. W fazie pucharowej się to nie zmieniło, choć pomocne okazało się typowe turniejowe wyrachowanie.

Na początek był przepchnięty po dogrywce, ale również zdominowany przez Włochów mecz z Austrią, wygrany 2:1. Ćwierćfinał, już nieco bardziej wyrównany, nie miał wówczas wyraźnego faworyta – Belgowie przystępowali bowiem do Euro 2020 jako trzecia drużyna świata. Banda Manciniego była jednak lepsza i ponownie wygrała 2:1. Półfinał z Hiszpanią był natomiast pierwszym na tamtym turnieju starciem, w którym to rywale mieli przewagę, ale i tym razem włoska myśl była górą – triumf po rzutach karnych dał Włochom awans do wielkiego finału.

Starcie o tytuł przeciwko Anglii było pojedynkiem dwóch zespołów, które na przestrzeni całego turnieju po prostu grały najbardziej efektywnie. Nie było w tym żadnego przypadku – zarówno Roberto Mancini, jak i Gareth Southgate przygotowali swoje zespoły zdecydowanie najlepiej, ale w końcowym rozrachunku to Włosi cieszyli się ze zwycięstwa, popełniając mniej pomyłek w serii jedenastek.

Ile może zmienić się w piłce nożnej w 3 lata? Bardzo dużo. Po reprezentacji Włoch widać to chyba najbardziej.

Połowa sierpnia 2023 roku i Roberto Mancini “dezerteruje”, bo takich sformułowań używa wówczas włoska prasa, obejmując stanowisko selekcjonera Arabii Saudyjskiej. To, że podszedł za kasą, to było jasne. Ale to, że zabierze ze sobą nadzieję i optymizm wobec postawy włoskiej kadry, było już sporą niespodzianką. W końcu zastąpił go świeżo upieczony mistrz kraju, Luciano Spalletti, który zakończył 33-letnią posuchę pod Wezuwiuszem. Miało zatem być nowe rozdanie, ale i odświeżone ambicje, również w kontekście Euro 2024.

Mały sygnał alarmowy pojawił się już przy ogłoszeniu listy powołań na turniej. Zabrakło na niej Manuela Locatelliego, czołowego piłkarza Juventusu w ostatnim sezonie. – Locatelli to poważna osoba i równie poważny profesjonalista. Dobrze ułożona stopa, wyjątkowe zdolności defensywne, jest może trochę zbyt konserwatywny w stosunku do kierunku, w którym zmierza jego rola na boisku – argumentował jego pominięcie Spalletti.

Byłoby zbyt dużym uproszczeniem stwierdzenie, że brak Locatelliego był głównym powodem klapy Włochów na Euro 2024. Trudno teraz wskazać, czy jego obecność na boisku zmieniłaby ich postawę w grupie, ale na pewno nie byłaby osłabieniem. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy pomocnik Juventusu zapobiegłby nerwówce w meczu z Chorwacją i pomógł wywalczyć awans już wcześniej, po mniejszej dawce stresu. Ale nawet on nie zdołałby zapobiec fatalnej postawie w starciu 1/8 finału ze Szwajcarią, zasłużenie przegranym 0:2.

Angielski marazm, ale dający wyniki

Jeśli ktoś chciałby przełożyć stwierdzenie “Po linii najmniejszego oporu” na aspekt piłkarski, to prawdopodobnie nie znalazłby lepszego odniesienia, niż reprezentacja Anglii. To, co jeszcze aktualni wicemistrzowie Europy pokazali w grupie, dla jednych było istnym sabotażem, a dla drugich czymś, czego drużyna złożona z gwiazd Premier League powinna się wstydzić. Nie zmienił tego nawet awans z pierwszego miejsca w grupie C.

W meczach z Serbią, Danią i Słowenią podopieczni Southgate’a oddali zaledwie 10 celnych strzałów na bramkę rywali. Dla porównania, Polacy takich uderzeń mieli 13. To w zupełności wystarczyło, aby zająć pierwsze miejsce w jednej z najdziwniejszych grup w historii Euro. Wystarczy przecież wspomnieć, że w sześciu spotkaniach grupy C kibice zobaczyli zaledwie… siedem goli. Marazm, którego kwintesencją stali się właśnie Anglicy.

Mało brakowało, a kadra Garetha Southgate’a poszłaby śladem Włochów i po kolejnym wstydliwym występie pożegnała się z Euro 2024 na etapie 1/8 finału. Zapobiegł temu Jude Bellingham, najlepszy Anglik na turnieju, który w ostatnich sekundach meczu ze Słowacją doprowadził do dogrywki, w której z kolei gola na wagę awans strzelił Harry Kane. Nawet to nie zmienia jednak ogólnego obrazu całej reprezentacji – przepychanie meczów, niemiła dla oka i niewspółmierna do możliwości zespołu gra, a przy tym ciągłe narzekania Brytyjczyków na formę kadry to coś, z czym jak dotąd można kojarzyć aktualnych wicemistrzów Europy.

Szkopuł w przypadku Anglików polega na tym, że w fazie pucharowej trafili do teoretycznie słabszej części drabinki. Tak należy bowiem ocenić fakt, że w ćwierćfinale zagrają ze Szwajcarią, a w ewentualnym półfinale mogą trafić na Holandię lub Austrię (o ile wygrają z Rumunią i Turcją). Uniknęli więc starć w tak wczesnej fazie turnieju z rywalami pokroju Niemiec, Hiszpanii czy Francji. Trafić na nich mogą dopiero w finale, choć przy takiej grze jak dotychczas, ogranie Szwajcarów wcale nie jest takie pewne.

Euro 2020 vs Euro 2024 – dwie twarze Włochów i Anglików

Włochów i Anglików na Euro 2024 dzieli tak naprawdę tylko jedna rzecz – pierwsi w fatalnym stylu odpadli w 1/8 finału, a drudzy, również w mało efektownym stylu, zdołali awansować do ćwierćfinału. Poza tym obie reprezentacje równie mocno zawiodły swoich kibiców, ale i bezstronnych obserwatorów, którzy po reprezentacjach tego pokroju po prostu spodziewali się więcej. Obie ekipy są też potwierdzeniem tezy, że w trzy lata może wiele się zmienić.

W finale poprzedniego Euro Włosi i Anglicy może i nie stworzyli takiego widowiska, jakie oglądaliśmy chociażby w finale mundialu w Katarze. Mało ktoś mógł jednak stwierdzić, że nie zasłużyli na możliwość gry o złoto. Obie ekipy wstrzeliły się z formą na turniej, czego nie można powiedzieć w tym roku. Kadra Luciano Spallettiego zawiodła na całej linii, natomiast zespół Garetha Southgate’a utrzymuje się jeszcze na powierzchni i mimo ciągłego zawodu, zameldowała się w ćwierćfinale. A co jeśli sięgnie po złoto? Czy wówczas grę Anglików będzie można nazwać okropną, ale skuteczną? Byłoby to zdecydowanie efektywne, ale w żadnym calu nie efektowne.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Milan z kolejnym transferem? Na celowniku utalentowany pomocnik z Serie A!
Chelsea zastąpi wychowanka piłkarzem lokalnego rywala? W grę wchodzi ponad 30 milionów funtów
Bayer Leverkusen z kolejnym wzmocnieniem! Do Aptekarzy dołączył skrzydłowy Ligue 1
Wisła Kraków dopina kolejny transfer! Jarosław Królewski otwarcie zapowiada
Motor Lublin z ważnym ruchem. Kontrakt kluczowego piłkarza przedłużony!
Williams jednak nie trafi do Barcelony?! Do gry włączył się światowy gigant!
OFICJALNIE: Manchester United pozyskał perełkę!
Kasper Schmeichel wraca do Wielkiej Brytanii! Zagra dla wielokrotnego mistrza kraju
Bayer Leverkusen chce wzmocnić obronę! Na celowniku były piłkarz Liverpoolu
OFICJALNIE: Mason Greenwood ma nowy klub!