HomeExtraTransfer idealny. Pogoń znalazła upragnioną „szóstkę”, ale teraz stanęła przed innym zadaniem

Transfer idealny. Pogoń znalazła upragnioną „szóstkę”, ale teraz stanęła przed innym zadaniem

Źródło: Kanał Sportowy

Aktualizacja:

Po długich poszukiwaniach Portowcy finalnie znaleźli upragnioną szóstkę, bez którego trudno byłoby im rywalizować z czołówką Ekstraklasy. Problem tkwi w tym, że Dziczek dołączyć do Pogoni ma dopiero po sezonie.

Pogoń Szczecin

FOT. MARCIN SZYMCZYK/400mm.pl

Pogoń musi zawalczyć o Dziczka już teraz

Już w letnim okienku transferowym zakładano, że Pogoń Szczecin musi pozyskać nowego defensywnego pomocnika. Chodziło o zawodnika, który może łączyć rozbijanie ataków rywali z umiejętnym rozgrywaniem piłki. O kogoś, kto mógłby z automatu wskoczyć do wyjściowego składu i dostarczać regularnie solidne występy. Portowcy przeczesywali rynek transferowy, byli łączeni z naprawdę mocnymi w tej materii nazwiskami, ale ostatecznie pozyskać im upragnionej czołowej „szóstki” się nie udało.

Za to szczeciński klub pozyskał dwóch innych defensywnych pomocników, którzy mieli być niejako „okresem przejściowym”. Jako tani i dostępni piłkarze mogliby pomóc przejść przez czas, nim klub znajdzie kogoś typowo do pierwszego składu. Zakontraktowany został Jan Biegański z Sivassporu i Mor Ndiaye z Kallithei.

Częściej występował ten drugi, szczególnie po objęciu zespołu przez Thomasa Thomasberga. Nowy trener zaufał Senegalczykowi, który co prawda robił swoją robotę pod względem gry w destrukcji, ale za to kompletnie nie radził sobie z rozgrywaniem. Kibice błyskawicznie dostrzegli jego ograniczenia techniczne. Ndiaye po prostu chował się od gry, a jak już dostawał piłkę, to raz po raz decydował się na najprostsze rozwiązania.

Ndiaye i Biegański nie zdali egzaminu

Właściwie zero podejmowanego ryzyka przez pomocnika, w takim zespole jak Pogoń, przejść po prostu nie może. 25-latek mógłby być rezerwowym i zadaniowcem, meldującym się na murawie w określonych warunkach meczowych, na przykład gdy trzeba bronić korzystnego rezultatu. Wówczas demonstrowałby swoje atuty motoryczne i obronne, zbierając sporo drugich piłek, rozbijając ataki rywala i broniąc dostępu do własnej bramki. Nie da się na kimś takim jednak budować drugiej linii.

Podobnie jak na Janie Biegańskim. Choć odczucia z jego gry były zazwyczaj lepsze niż w przypadku Ndiaye, to kompletnie nie wywalczył sobie zaufania trenera Thomasa Thomasberga. Zagrał w wyjściowym składzie w tylko jednym meczu pod skrzydłami tego szkoleniowca: z GKS-em Katowice w 17. kolejce, gdy akurat jego konkurent znalazł się poza kadrą.

U 23-latka zdecydowanie widać lepsze wyszkolenie techniczne i większy spokój czy grację w operowaniu futbolówką, niż u jego kolegi, ale to dalej nie jest to. Szczególnie, że w jego przypadku zaś nie robią wrażenia aspekty związane z grą w obronie: Biegański nie gra agresywnie w kontakcie i nie odzyskuje tylu piłek.

Nie było zatem innej opcji, niż pozyskać nową „szóstkę”. To było główne postawione zadanie przez władzami Pogoni na to okienko. Udało się ten temat sfinalizować już na samym początku, bo w środę Portowcy ogłosili oficjalnie zakontraktowanie Patryka Dziczka. To transfer z gatunku tych, które po prostu wypalić muszą.

Patryk Dziczek ma uporządkować grę Pogoni

Dziczek jest fundamentem Piasta Gliwice i jednym z najlepszych defensywnych pomocników ligi. Ma wielkie doświadczenie, bo zgromadził ponad 150 występów w Ekstraklasie. To zawodnik, który wchodzi z automatu do wyjściowego składu i prezentuje swój wysoki poziom: nie powinien potrzebować żadnego okresu przejściowego, nie będzie musiał się obyć z rozgrywkami, prawdopodobnie nie będzie musiał też długo się przyzwyczajać do nowego systemu i nowych zadań. To wszechstronny, pracowity i inteligentny piłkarz, który sprawdza się w różnych rolach.

Przede wszystkim łączy w sobie świetną grę w destrukcji z umiejętnościami w rozgrywaniu. Biorąc pod uwagę jego statystyki z tego sezonu, w odniesieniu do innych defensywnych i środkowych pomocników Ekstraklasy, Patryk Dziczek znajduje się w absolutnej elicie jeśli mowa o progresywnych podaniach (takich, które zdobyły sporo terenu w kierunku bramki przeciwnika).

Zapewniał on w rundzie jesiennej tej kampanii aż 10,32 takich podań na 90 rozegranych minut. Mimo wielu zagrań które napędzały ataki Piasta Gliwice, jednocześnie utrzymywał on świetną skuteczność tych podań: 90% jego zagrań na własnej połowie i 79% na połowie przeciwnika docierało do celu. Również jeśli mowa o precyzji dalekich podań, jest ponad przeciętną ligową (64%).

Dziczek ma solidne warunki fizyczne, jest świetnie przygotowany motorycznie, a do tego jest wszechstronny i obyty z ligą. Jeśli spojrzymy na mapę jego kontaktów z piłką w tej kampanii, to dojdziemy do wniosku, że pokrywał on w zasadzie… całe boisko.

Z kimś takim w składzie Thomas Thomasberg miałby z pewnością zdecydowanie łatwiej w rundzie wiosennej. Łatwiej mieliby też piłkarze Portowców – z jednej strony obrońcy czuliby w końcu wsparcie nominalnego defensywnego pomocnika, napastnicy zaś częściej byliby obsługiwani dobrymi podaniami. Mecze Portowców przestałyby być tak chaotyczne, narwane i bezpośrednie: byłby ktoś, kto regularnym zbieraniem drugich piłek i uspokajaniem ataku pozycyjnego sprowadzałby mecz na właściwe tory.

Pogoń Szczecin musi dogadać się z Piastem Gliwice

Problem tkwi w tym, że Patryk Dziczek dołączy do Pogoni dopiero po zakończeniu tego sezonu. Jego kontrakt z Piastem Gliwice obowiązuje do końca maja i Portowcy zakomunikowali już, że właśnie latem zacznie obowiązywać jego umowa. Z jednej strony kibice szczecińskiego klubu muszą być zachwyceni tak mocnym (i darmowym!) transferem czołowego piłkarza ligi, ale z drugiej strony musi pojawiać się niedosyt, że na boisku zobaczą go najpewniej dopiero w kolejnym sezonie.

Choć nie jest to do końca przesądzone. Co prawda Piast Gliwice zakomunikował już, że zawodnik zostaje u nich do końca kampanii (i nie ma co się dziwić: walka o utrzymanie w ich przypadku bez lidera drugiej linii zapowiadałaby się na niezwykle skomplikowaną), ale Alex Haditaghi za to ogłosił, że Pogoń Szczecin „dołoży wszelkich starań, by sprowadzić Patryka już teraz”. Oznacza to rzecz jasna, że transakcja przestanie być darmowa, bo trzeba będzie zapłacić określoną kwotę odstępnego Piastowi. Będzie to jednak zdecydowanie warte swojej ceny.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Pogoń finalizuje transfer napastnika. Dziś testy medyczne
Leonardo Rocha zmieni klub. Transakcja na ostatniej prostej
Luquinhas bliski powrotu do Polski. Olkowicz: Ten klub jest najbliżej
Prezes Arki Gdynia odsłania karty. Oto cele transferowe na zimę
Lechia zażyczyła sobie grubych milionów za Bobcka. To byłby rekord Ekstraklasy
Kiedy Pietuszewski zadebiutuje w FC Porto? „Najprawdopodobniej…”
Tak w Białymstoku zapamiętają Pietuszewskiego. „Bardzo emocjonalny chłopak”
Górnik Zabrze sprzeda kluczowego zawodnika. Oto kwota transferu
Kamiński ponownie doceniony. Został wyróżniony przez „Kickera”
Sensacyjne doniesienia! Mateusz Kochalski może wrócić do Ekstraklasy!