HomeExtraKról poszuka nowego królestwa? Niepewna przyszłość LeBrona Jamesa w Los Angeles Lakers

Król poszuka nowego królestwa? Niepewna przyszłość LeBrona Jamesa w Los Angeles Lakers

Źródło: ESPN, The Athletic

Aktualizacja:

Zaledwie pięć meczów – najkrócej w karierze – trwała tegoroczna przygoda LeBrona Jamesa z fazą play-off. Skrzydłowy po porażce 1-4 z Denver Nuggets nie chciał powiedzieć, czy rozegrał już swój ostatni mecz w koszulce Los Angeles Lakers.

LeBron James

Associated Press / Alamy

Mistrzostwo albo nic

“King” James swój 21. sezon w NBA zakończył jako najlepszy gracz Lakers. W piątym starciu z Nuggets zapisał na konto 30 punktów, 11 asyst, dziewięć zbiórek i cztery przechwyty. 39-latek nie był jednak w stanie uchronić kalifornijskiej drużyny przed porażką. Po meczu pytany był o swoją przyszłość. – Nie mam jeszcze odpowiedzi. Nie myślałem na razie o tym – stwierdził. A czy za sobą ma ostatni występ w barwach Lakers? Na to pytanie nie chciał odpowiedzieć. James ma czas do 29 czerwca, by podjąć lub odrzucić wartą ponad 51 mln dol. opcję gracza w umowie z Lakers na kolejne rozgrywki.

Dla kalifornijskiej ekipy porażka w pierwszej rundzie to rozczarowanie. Nie chodzi jednak o to, że odpadli w rywalizacji z wyżej notowanym rywalem. I że tym rywalem byli Nuggets, czyli ta sama ekipa, która rok temu w drodze po mistrzostwo ograła ich do zera w finałach konferencji. Dla takiej drużyny jak Los Angeles każdy sezon kończący się w taki sposób jest rozczarowaniem. Mistrzostwo albo nic – taka dewiza przyświeca Lakers, którzy razem z Boston Celtics są najbardziej zwycięską organizacją w całej lidze. Obie drużyny w swojej historii 17-krotnie sięgały po ligowe mistrzostwo.

Niepewna przyszłość trenera Hama

Dlatego nie do końca ma znaczenie to, czy realistyczne było włączenie się przez Lakers do walki o mistrzostwo w tym roku. Dla tego klubu taki zawsze jest cel. A jeśli nie udało się go osiągnąć, to możliwe są poważne zmiany. Pod znakiem zapytania stoi nie tylko przyszłość Jamesa w Los Angeles. Bardzo niepewna jest posada trenera Darvina Hama. Portal ESPN podaje, że władze Lakers w przeciągu kolejnych dni podejmą decyzję co do dalszej współpracy z tym szkoleniowcem. Z kolei według informacji The Athletic jego pozostanie w klubie jest w tej chwili “mało prawdopodobne”.

Ham był na świeczniku niemal przez cały sezon. Długo szukał odpowiednich ustawień, często zmieniał pierwsze piątki. Nie wszystkie jego decyzje podobały się zawodnikom, co według The Athletic spowodowało nawet lekki rozłam w szatni. Otwarcie krytykował go m.in. Anthony Davis. – Mamy takie momenty, gdzie po prostu nie wiemy, co robić po obu stronach parkietu. I to nas dużo kosztuje – stwierdził podkoszowy Lakers po porażce w drugim meczu serii z Nuggets. W odpowiedzi Ham stwierdził, że przez zawodnika przemawia frustracja, co w klubie zostało odebrane jako zupełnie niepotrzebna polemika.

Przewrotne zdrowie Lakers

Lakers na pocieszenie zostaje zwycięstwo w inauguracyjnej edycji nowego turnieju NBA, lecz w L.A. liczą się tylko mistrzowskie banery zawieszane pod kopułą hali. Władze zespołu cały czas wierzą, że trzon drużyny z Jamesem i Davisem jest w stanie o mistrzostwo rywalizować. LeBron w swoim 21. sezonie nadal zadziwiał, robiąc rzeczy, które nie śniły się innym zawodnikom na tym etapie ich karier. 39-latek wystąpił w 71 z 82 meczów, osiągając najlepszy wynik od czasu dołączenia do Lakers w 2018 roku. Davis z kolei opuścił tylko sześć meczów, zaliczając swój najzdrowszy w 12-letniej karierze sezon.

Ale tym razem problemy zdrowotne dopadły innych zawodników, w tym wielu graczy od zadań specjalnych. To też była część problemu Lakers w tym sezonie i coś, co na pewno nie pomogło trenerowi w szybkim znalezieniu odpowiednich ustawień personalnych i rozwiązań taktycznych. Znacznie większa odpowiedzialność spadła również przez to na barki Jamesa, który przez większość rozgrywek zmagał się z urazem kostki. A przecież rok temu kontuzja prawej stopy, mimo której cały czas grał, była dla niego na tyle męcząca, że latem zaczął nawet zastanawiać się nad emeryturą.

Jeszcze dwa sezony LeBrona?

Pod koniec sezonu w rozmowie z ESPN mówił wprost, że nie zamierza grać tylko dla grania. – Kocham koszykówkę. Uwielbiam rywalizację. Muszę więc stanowić zagrożenie, by to miało dla mnie sens – stwierdził wtedy. Sam przyznawał, że widmo emerytury coraz częściej zagląda mu w oczy, a coraz większa jest świadomość, że nie będzie grał wiecznie. – Teraz chcę wrócić do mojej rodziny w domu. To jest w tej chwili najważniejsze – przypomniał w poniedziałek dziennikarzom, dodając, że przed nim przecież swój ostatni wielki międzynarodowy turniej, czyli letnie igrzyska w Paryżu.

The Athletic twierdzi, że 39-letni skrzydłowy ma jeszcze zamiar grać przez dwa kolejne sezony. Czy dla Lakers? W lutym James mówił, że jest w Los Angeles szczęśliwy. Do 29 czerwca musi zdecydować w sprawie swojej opcji w kontrakcie. Jeśli z niej skorzysta, to przedłuży umowę do końca rozgrywek 2024-25. Jeśli ją odrzuci, to zostanie wolnym zawodnikiem. Będzie mógł wtedy negocjować z kimkolwiek (choć nie wszyscy mogą być w stanie spełnić jego oczekiwania finansowe), przy czym to Lakers będą w stanie zaproponować mu najwięcej pieniędzy i według informacji The Athletic są otwarci nawet na 3-letnie maksymalne przedłużenie kontraktu o wartości 164 mln dol.

Lakers są otwarci na wybór Bronny’ego

Władze klubu są zresztą całkiem przekonane, że James w Los Angeles czuje się dobrze i nie będzie chciał zmieniać otoczenia. W lutym o LeBrona pytać mieli Golden State Warriors, ale ponoć on sam zdecydował się nie angażować w taki transfer. Najważniejszy w tym wszystkim może okazać się… Bronny James, czyli 19-letni syn LeBrona. Kilka tygodni temu zgłosił się do draftu do NBA. Może się jeszcze wycofać, ale na brak zainteresowania na pewno narzekać nie będzie, nawet jeśli w swoim pierwszym sezonie na parkietach NCAA – opóźnionym przez pobyt w szpitalu po nagłym zatrzymaniu krążenia – nie zachwycił.

LeBron kilka lat temu wprost stwierdził, że jego ostatnim sezonem w NBA będzie ten, w którym zagra ze swoim synem. Potem zmienił nieco zdanie i uznał, że spełnieniem jego marzeń będzie, jeśli zagra z lub przeciwko synowi. W tym przypadku też pomóc mogą Lakers, bo według doniesień The Athletic władze kalifornijskiego klubu są “otwarte” na ewentualny wybór Bronny’ego w tegorocznym drafcie. W ten sposób upewniliby się, że James z zespołu nie odejdzie. Przewagę ma tutaj 39-latek, bo nabór odbędzie się w dniach 26-27 czerwca, a więc jeszcze zanim James będzie musiał podjąć decyzję w sprawie opcji w kontrakcie.

Od Króla wciąż zależy najwięcej

James będzie mógł więc poczekać i zobaczyć, co zrobią Lakers na rynku transferowym. I jak spróbują tym razem obudować LeBrona oraz Davisa. Przed zamknięciem tegorocznego okienka transferowego w lutym władze ekipy z Miasta Aniołów były aktywne, ale ostatecznie do żadnej wymiany nie doszło. Latem mają próbować ponownie, a wśród nazwisk łączonych z Lakers są m.in. Trae Young czy DeMar DeRozan. Już w dzień draftu Lakers będą mogli wymienić trzy wybory w pierwszej rundzie naboru, które w połączeniu z takimi zawodnikami jak Austin Reaves czy Rui Hachimura mogą pozwolić im być graczem na rynku transferowym.

Niepewna jest też przyszłość w zespole D’Angelo Russella, który ma w umowie na przyszły sezon opcję gracza o wartości 18,7 mln dol., a za sobą kolejną raczej rozczarowującą serię play-off przeciwko Nuggets. Kosztowne może okazać się zwolnienie Hama, który w 2022 roku podpisał 4-letnią umowę z zarobkami na poziomie 5 mln dol. rocznie. Lakers są jednak przygotowani na finansowe poświęcenia. Otwarte zostaje pytanie, kto miałby zostać nowym szkoleniowcem i podjąć się niewątpliwie dużego wyzwania, jakim jest współpraca z LeBronem Jamesem. Ostatecznie to wciąż od Króla zależy w Los Angeles najwięcej.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Tymoteusz Puchacz bliski zmiany klubu. Jest wielu zainteresowanych
Gwiazdor Liverpoolu może odejść z klubu!
Nie wiadomo czy zdobędą mistrzostwo. Jednak już planują letnie transfery
Zespół z Bundesligi dał siedem milionów euro za reprezentanta Polski. Klub podjął decyzję
PSG zamierza wzmocnić cztery pozycje! Mocne nazwisko na liście
Poznaliśmy króla strzelców La Ligi? Wielki pech kontrkandydata
Kto będzie asystentem Flicka w Barcelonie? Dobrze znane nazwisko
Drugi ROAST przed Clout MMA 5 – kiedy i gdzie obejrzeć?
Koniec opery mydlanej, padło “here we go”. Znamy trenera Bayernu
Xavi z jasnym przekazem: Chciałbym pewnego dnia tu wrócić