HomeExtraOto sekret Górnika Zabrze. Reszta Ekstraklasy może pozazdrościć

Oto sekret Górnika Zabrze. Reszta Ekstraklasy może pozazdrościć

Źródło: Kanał Sportowy

Aktualizacja:

Górnik Zabrze przystąpi do rundy wiosennej bez jednego ze swoich liderów. Sprzedaż Ousmane Sowa jest dużym problemem, ale jednocześnie jest to dowód na to, że „Trójkolorowi” są obecnie wyjątkiem na piłkarskiej mapie Polski. Mało kto odnosi takie sukcesy na rynku transferowym.

Górnik Zabrze

Newspix.pl

Górnik królem okienka transferowego

Górnik Zabrze wszedł w zimowe okienko transferowe z przytupem. W ostatnich tygodniach do zespołu trafił Brandon Domingues, Lukas Sadilek i Michał Rakoczy. Można zatem powiedzieć, że „Trójkolorowi” szykują się na walkę o upragniony tytuł mistrza Polski. Mają w końcu tyle samo punktów, co pierwsza w tabeli Wisła Płock. 

Tabela dostarczona przez Superscore

Oczywiście, zabrzanie będą musieli radzić sobie bez Ousmane Sowa, który odszedł do duńskiego Brondby IF w przerwie zimowej. Nie ma co ukrywać – to zła informacja dla Górnika. Senegalczyk miał zdecydowanie największy wpływ na ofensywę zespołu Michała Gasparika. Patrząc na pierwszy skład, poważniejsze konsekwencje miałaby jedynie sprzedaż Patrika Hellebranda. 

Kibice mogą jednak pocieszać się tym, że Górnik solidnie zarobił na swoim kluczowym piłkarzu. Według nieoficjalnych doniesień Brondby zapłaciło za Sowa ok. 3 miliony euro – i to nie licząc bonusów. Może nie jest to oszałamiająca kwota, ale warto przyjrzeć się bliżej temu transferowi. Mowa o 25-letnim piłkarzu, który tak naprawdę ma za sobą jedną udaną rundę na polskich boiskach. W sezonie 2025/26 więcej kosztowały jedynie młode talenty z potencjałem (Pietuszewski, Oyedele, Ziółkowski, Sarapata) oraz absolutne gwiazdy PKO BP Ekstraklasy (Koulouris, Sousa). 

Sow znalazł się w takim towarzystwie dlatego, że przez ostatnie kilka lat Górnik po cichu budował swoją pozycję na rynku transferowym. Na szczególne wyróżnienie zasługują cztery transakcje. Oto piłkarze, którzy pozwolili zabrzanom wcielić w życie coś na kształt „Moneyball” dla ubogich. Można powiedzieć, że to poradnik pt. „Jak tworzyć historię sprzedażową”. 

  • Dominik Sarapata (wychowanek) -> FC Kopenhaga (4 miliony euro)
  • Lawrence Ennali (740 tysięcy euro) -> Houston Dynamo (2,75 milionów euro)
  • Szymon Włodarczyk (15 tysięcy euro) -> Sturm Graz (2,2 miliona euro)
  • Daisuke Yokota (672 tysięcy euro) -> KAA Gent (2 miliony euro) 

To właśnie te transfery umożliwiły Senegalczykowi zajęcie trzeciego miejsca na liście najdroższych piłkarzy w historii Górnika.

Zabrzanie radzą sobie w trudnych okolicznościach

Nic dziwnego, że od sezonu 2023/24 Górnik znajduje się w czołówce Ekstraklasy, jeśli chodzi o zarobki ze sprzedaży zawodników. Przez ostatnie 2,5 roku więcej pieniędzy trafiło na konto Legii Warszawa, Rakowa Częstochowa i Lecha Poznań Legia i Lech to marki znane nie tylko w Polsce. Jedni i drudzy regularnie grają w europejskich pucharach, co pomaga promować zawodników.

Zarobki Rakowa to zaś kwestia transferu Ante Crnaca, za którego zapłacono 11 milionów euro. Gdyby nie Chorwat, Raków wypadłby z pierwszej piątki tego zestawienia. Do Górnika zbliżyła się Jagiellonia Białystok, lecz doszło do tego dopiero po transferze Oskara Pietuszewskiego (10 milionów euro). W obu przypadkach mowa o jednorazowym wyskoku.

Sukcesy Górnika mogą robić wrażenie – zwłaszcza, że biorąc pod uwagę saldo lepiej wypadają jedynie Legia i Jagiellonia (licząc od początku sezonu 2023/24). Imponować może też to, że w tym czasie „Trójkolorowi” nie grali w europejskich pucharach. Ich ostatni występ w europejskich pucharach miał miejsce osiem lat temu. Mimo tego udało się wypromować piłkarzy, którzy nigdy nie zostali zweryfikowani w międzynarodowych rozgrywkach. 

Warto też zwrócić uwagę na to, że Ekstraklasa nie jest ligą, która słynie ze sprzedawania zawodników. Głównym źródłem dochodów dla klubów z polskiej elity są prawa telewizyjne, a nie zarobki z transferów. Co więcej, nie bez znaczenia jest to, że wiele zespołów może liczyć na wsparcie ze strony władz miasta. Działa to zupełnie inaczej niż np. w Skandynawii i w Czechach, gdzie sprzedaż piłkarzy często jest sposobem na załatanie dziury w budżecie.

Tymczasem w Polsce niemal wszystko obraca się wokół końcowego miejsca w tabeli. Chociażby bieżący sezon pokazuje, jak wyrównane są te rozgrywki. Nie ma zbyt dużej różnicy pomiędzy zespołami walczącymi o europejskie puchary, a strefą spadkową. To sprawia, że każdy – włącznie z beniaminkami – może myśleć o sukcesie sportowym. W takich realiach rozwój piłkarzy schodzi na dalszy plan. 

Wyjątkiem jest Górnik, dla którego szukanie okazji na rynku transferowym stało się wręcz elementem tożsamości. Żaden inny klub Ekstraklasy nie może tego powiedzieć. 

To może być nowa gwiazda

Mówiąc o transferowych działaniach Górnika trzeba wspomnieć o Lukasie Podolskim. Nie od dziś wiadomo, że były mistrz świata w Zabrzu dużo do powiedzenia. Prawie wszyscy gracze, którzy trafiają do ekipy Michala Gasparika twierdzą, że do podpisania kontraktu przekonała ich m.in. obecność „Poldiego”. 40-latek bierze udział w procesie skautingowym, zbiera informacje nt. piłkarzy i opowiada o klubie. Tuż po transferze Ousmane Sowa były reprezentant Niemiec przyznał, że wyszukiwanie talentów to element klubowej strategii. 

To też nasza filozofia. Odkryć, rozwinąć, sprzedać. Polska liga nie jest jeszcze na tyle atrakcyjna, żeby można tu było długo trzymać piłkarza. Niech idzie, niech się rozwija. Nie blokujemy piłkarzy, niech robią krok do przodu, niech zarabiają – mówił o Senegalczyku w rozmowie z portalem Goal.pl. 

OSHEE
OSHEE

Były piłkarz Bayernu Monachium, Arsenalu i Interu Mediolan jednocześnie mówi o tym, że sprzedaż liderów pozwala klubowi wyjść z trudnej sytuacji finansowej. Problemy wicelidera są spowodowane tym, że Górnik wciąż czeka na prywatyzację. To proces, którego końca właściwie nie widać. W rozmowie z portalem „Weszło” Podolskiemu wtórował Michał Siara. 

Sprzedajemy systematycznie, co jest podszyte pewną koniecznością. Bez tych pieniędzy Górnika by nie było. Na pewno nie grałby w Ekstraklasie. Te środki szły na pensje zawodników, pomagały w funkcjonowaniu klubu i spowodowały, że właściciel nie musiał dokładać wielkich kwot. Ja nie wiem, czy by dołożył – powiedział członek zarządu. 

Wszystko wskazuje jednak na to, że strategia pt. „kupuj tanio, sprzedaj drogo” ma się dobrze. W kadrze Michala Gasparika są zawodnicy, którzy mogą dać „Trójkolorowym” kolejny zastrzyk gotówki. Głównymi kandydatami do transferu są Marcel Łubik oraz Lukas Ambros. A to nie koniec, bowiem w środę kontrakt z Górnikiem podpisał 21-letni Borisław Rupanow, czyli jeden z filarów młodzieżowej reprezentacji Bułgarii. To pokazuje, że w oczach młodych piłkarzy Zabrze naprawdę jest miejscem, z którego można wyruszyć w świat. 

Czas pokaże, czy napastnik trafi na długą listę graczy, którzy rozwinęli się na Roosevelta. Jedno jest pewne – ten transfer pokazuje, że „Trójkolorowi” zamierzają dalej iść drogą, która wyróżnia ich na tle pozostałych klubów Ekstraklasy. Te metody już zdają egzamin. Nic jeszcze nie jest przesądzone, lecz kibice zabrzan już mogą spodziewać się najlepszego sezonu od czasów Marcina Brosza. Niewykluczone, że to dopiero początek. 

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Transferowy hit w Betclic 1. Lidze. Chodzi o byłego uczestnika Ligi Mistrzów!
Wiadomo, ilu piłkarzy może opuścić Legię. Żewłakow zapowiedział!
Gwiazda PKO BP Ekstraklasy rozchwytywana. Chce go m.in. klub Serie A!
Losowanie Ligi Konferencji. Kiedy Jagiellonia i Lech poznają rywali?
Oto sekret Górnika Zabrze. Reszta Ekstraklasy może pozazdrościć
Tak ma grać Legia pod wodzą Papszuna. „Wiedzą, jakie zmiany trzeba wprowadzić”
Szykuje się wielki powrót do Śląska Wrocław! „Udało się dojść do porozumienia”
Trener lidera Ekstraklasy zjawił się na sparingu Jagiellonii. Ocenił grę
Dawidowicz wróci do Ekstraklasy!? To byłby hit
Niedawno był łączony z Legią Warszawa. Teraz dołączył do klubu Premier League