HomeExtraGórnik Zabrze jest gotowy do walki o marzenia. Milik wykonał świetną robotę

Górnik Zabrze jest gotowy do walki o marzenia. Milik wykonał świetną robotę

Źródło: Kanał Sportowy

Aktualizacja:

Trójkolorowi właściwie na tydzień przed inauguracją rundy wiosennej sfinalizowali praktycznie wszystkie potrzebne transfery. Teraz zabrzanie mogą rozpocząć zmagania, mając z tyłu głowy, że zrobili co w ich mocy, by walczyć o marzenia.

Lukas Podolski i Łukasz Milik

FOT. PIOTR KUCZA/400mm.pl

Górnik Zabrze pokrył deficyty

Oczywiście – można stwierdzić, że sprzedaż Ousmane Sow’a wobec historycznej wręcz szansy do walki o sukcesy była błędem. Tylko że biorąc pod uwagę okoliczności w jakich funkcjonuje Górnik Zabrze – innej decyzji zwyczajnie nie dało się podjąć. Wobec całkowitego braku płynności finansowej i wsparcia od miasta, jedynym sposobem zabrzan by poruszać się na rynku transferowym jest dokonywanie sprzedaży a następnie reinwestowanie pieniędzy.

Bez zainkasowania około trzech milionów od Brondby za Sow’a klub nie miałby jak sfinansować pozostałych wzmocnień, których Michal Gasparik pilnie potrzebował. Szczególnie końcówka rundy jesiennej pokazała, że kadra Górnika nie jest wystarczająco szeroka, by walczyć o najwyższe cele. Pod nieobecność podstawowych pomocników ich następcy nie grali na odpowiednim poziomie.

Stąd jedną z pierwszych decyzji pionu sportowego klubu było zakontraktowanie doświadczonego środkowego pomocnika. Padło na Lukasa Sadilka, który ma dać jakość „na już”. Mowa o zawodniku, który jadł chleb z niejednego piłkarskiego pieca. Zgromadził ponad 250 występów w czeskiej ekstraklasie oraz rozegrał łącznie 16 meczów w europejskich pucharach – w tym niedawno, bo w sezonie 2024/25, grał w Lidze Mistrzów.

Sadilek to zawodnik typu „box to box”, który w razie potrzeby może zastąpić jeden do jednego Jarosława Kubickiego. — Jestem podekscytowany, tym bardziej, że trochę czasu minęło i droga, by trafić do Zabrza była dość długa. Nie mogę się doczekać pierwszego treningu i poznania nowych kolegów … jesienią widziałem wiele meczów Górnika i bardzo fajnie oglądało się tę drużynę, ale też otoczkę i niesamowitych fanów – mówił czeski pomocnik już po podpisaniu kontraktu z Górnikiem.

Do tego Trójkolorowi zareagowali także na niepowodzenia z letniego okna. Wówczas nie wszystkie transfery okazały się słuszne: chociażby sprowadzony duet środkowych napastników w postaci Theodorosa Tsirigotisa i Gabriela Barbosy kompletnie nie zdał egzaminu. Pierwszy jest na wypożyczeniu w Polonii Bytom, drugi znalazł się na wylocie. Klub nie uwzględniając go w kadrze na zimowe zgrupowanie jasno poinformował go, że musi szukać sobie nowego zespołu.

Pion sportowy Górnika doskonale zdawał sobie teraz sprawę, że z niektórymi ruchami na napadzie po prostu „przestrzelił”. — Pozycja napastnika jest dla nas kluczowa, a ostatnio nie do końca nasze ruchy tam były trafne, nie wszystko nam wychodziło. Czasami też szliśmy w kierunku tych tańszych transferów – mówił w poniedziałek Łukasz Milik w Kanale Sportowym.

W każdym razie Sondre Liseth pilnie potrzebował konkurencji i kogoś, kto byłby gotów w razie potrzeby go odciążyć. Ostatecznie dyrektor sportowy zabrzańskiej drużyny zdecydował się pozyskać Rupanowa z Lewskiego Sofia za około 300 tysięcy euro. — Już latem mieliśmy Borisława na listach, oglądaliśmy go już, gdy grał w młodzieżowej reprezentacji Bułgarii. Teraz nadarzyła się okazja, by go pozyskać – uznaliśmy, że ma odpowiedni potencjał, byśmy w niego zainwestowali z myślą, że w przyszłości możemy na nim zarobić. To młody, głodny sukcesów chłopak, który chce coś więcej osiągnąć – kontynuował Milik.

Rupanow to snajper specjalizujący się w grze w powietrzu. Ma bardzo dobre warunki fizyczne, jest przystosowany do bezpośredniej gry i ciężkiej pracy w defensywie. Nawet jeśli początkowo będzie tylko rezerwowym Lisetha, to z czasem przy zaliczeniu odpowiedniego rozwoju będzie mógł przejąć po nim pałeczkę. Korekta po nieudanych letnich transferach nastąpiła nie tylko na „dziewiątce”, ale także na pozycji ofensywnego pomocnika.

Klub opuścił bowiem Young-jun Goh, który został wypożyczony do koreańskiego Gangwon FC. W tym wypadku nie chodziło o jakość piłkarską zawodnika, a o jego nieprzystosowanie się do życia w nowym kraju. Widzieliśmy też po drodze, że odchodzi od nas Goh. Nie do końca się zaaklimatyzował, to dobry zawodnik, bardzo fajny chłopak, tylko jednak w tej Polsce nie było mu do końca kolorowo, tak by wszystko się udawało. Musimy też patrzeć na to szczerze i uczciwie, więc puściliśmy chłopaka, poszedł na wypożyczenie do Korei, wrócił do swojego ojczystego kraju – mówił dalej Łukasz Milik.

W jego miejsce zakontraktowano dwóch piłkarzy – wypożyczono Brandona Dominguesa z Realu Oviedo oraz pozyskano Michała Rakoczego z Cracovii. W obu przypadkach mowa o zawodnikach do odbudowania, jako że nie byli w rundzie jesiennej tej kampanii w rytmie meczowym (delikatnie mówiąc). Domingues jest technicznym i wszechstronnym piłkarzem, który równie dobrze może występować na skrzydłach czy jako środkowy napastnik.

Górnik wierzy, że Rakoczemu może udać się wrócić do swojej najlepszej dyspozycji z czasów gry w Cracovii. — Wiadomo, że jakbyśmy mieli dziś zapłacić duże pieniądze za Michała, to byśmy tego nie zrobili. A że cena transferu była bardzo okazjonalna i uczciwa, to zdecydowaliśmy się na ten krok. Chcieliśmy też podać Michałowi rękę, bo widzimy w nim potencjał. Tylko on też musi uwierzyć w siebie i pokazać to, co grał wcześniej w Cracovii. Jesteśmy takim klubem, że lubimy dawać piłkarzom szanse – mieliśmy zawodnika wcześniej na oku, to też postanowiliśmy do tego wrócić, jako że piłkarz pasował do naszej koncepcji sportowo i finansowo – mówił Milik.

Choć są to zatem transfery niebudzące wielkiej ekscytacji kibiców, to jednocześnie należy podkreślić, że ryzyko podejmowane przez zabrzan w tych transakcjach jest minimalne. Kontynuując omawianie transferów Górnika nie można zapomnieć o następcy Ousmane Sow’a. Wybrańcem został Mathias Sauer, 21-letni duński prawoskrzydłowy z zaplecza norweskiej ekstraklasy.

To świetny szybkościowo i utalentowany technicznie boczny atakujący, który lubi schodzić do środka i operować niczym ofensywny pomocnik. — Obecnie gra w drugiej lidze norweskiej, ale to nie jest jego miejsce. Lewonożny piłkarz z zabójczym wykończeniem. Jego pozycjonowanie się w prawej półprzestrzeni jest naprawdę niebezpieczne. Potrafi z miejsca posyłać niesygnalizowane atomowe strzały – opisywało go w lipcu zeszłego roku konto „AKTAN Scouting”.

W superlatywach o Sauerze wypowiadał się także jego były trener, Endre Eide, który prowadził go w Egersund. — To skrzydłowy, którego największe atuty to szybkość i naprawdę dobra lewa noga. Próbowałem jak najbardziej wykorzystać fakt, że świetnie atakuje przestrzeń i można mu zagrać prostopadłe podanie. Potrafi świetnie pokazać się w odpowiednim miejscu. Na skrzydle potrafi zagrać i szeroko, i schodzić do środka. Wyszedłem z założenia, że Sauer musi dostać ode mnie dużo wolności, swobody na boisku. Że należy trochę mniej wtłaczać go w ramy taktyczne. To typ zawodnika, który z piłką porusza się szybciej niż bez niej, a to nie jest łatwa umiejętność – wyznał w rozmowie z „Weszło”.

Ostatnim dokonanym ruchem był jednocześnie ten, który najbardziej zaskoczył kibiców. Górnik Zabrze pozyskał Pawła Bochniewicza, który wrócił na Roosevelta po ponad pięciu latach. 29-latek będzie spokojnie wracał do rytmu meczowego i formy, jako że w poprzednim sezonie doznał poważnej kontuzji kolana. Od miesięcy jest jednak w regularnym treningu, więc Michal Gasparik właściwie z miejsca może go wprowadzić do drużyny.

O swoich zaletach i wadach opowiedział Paweł Bochniewicz w poniedziałek w Kanale Sportowym. — Bardzo dobrze się czuję z piłką przy nodze – podania progresywne, łamanie pressingu rywala, ustawianie się w polu karnym, wygrywanie główek: to rzeczy, z którymi się czuję dobrze. Pojedynki w defensywie, na małych przestrzeniach – też jest okej. Wiadomo, jak jest większa ta przestrzeń i więcej terenu do pokrycia, to zaczyna być ciężej ze względu na moje warunki fizyczne. To jest rzecz, którą chciałbym poprawić i staram się nad tym pracować – stwierdził lewonożny stoper, który o miejsce w składzie będzie konkurował z Josemą i Pingotem.

I na tym obecnie stanęły działania Górnika Zabrze na rynku. Nie można oczywiście wykluczyć kolejnych transferów, bo regularnie Trójkolorowi są łączeni z kolejnymi zawodnikami. Jeżeli spojrzeć na kadrę, to Gasparik z pewnością nie pogardziłby nowym lewym defensorem, tak by mieć zawodnika nominalnie występującego w tej roli do rywalizacji i potencjalnego odciążenia Erika Janży. W razie potrzeby, szczególnie wobec transferu Pawła Bochniewicza, może tam grać jednak Josema.

Jednocześnie zabrzanie przygotowują się już także pod nowy sezon. W poniedziałek oficjalnie ogłosili zakontraktowanie na zasadzie wolnego transferu Patryka Warczaka. Wraz z końcem sezonu 22-letniemu prawemu obrońcy Stali Rzeszów wygaśnie kontrakt i dołączy wówczas do zespołu Michala Gasparika. Będzie się to najprawdopodobniej wiązało z odejściem Pawła Olkowskiego. Warczak o miejsce w składzie, o ile nie dojdzie do niespodziewanych zmian, będzie walczył z Michalem Sackiem.

Górnik Zabrze może przystąpić do rundy wiosennej z podniesionym czołem, świadomy tego, że zrobił wszystko co w jego mocy, by nie zmarnować szansy na walkę o najwyższe cele. Michal Gasparik otrzymał potrzebne mu narzędzia i teraz to tylko od pracy jego i zawodników zależy, jak daleko Trójkolorowi ostatecznie zajdą w tym sezonie. Pozostają w grze zarówno w Ekstraklasie (gdzie zajmują drugie miejsce z identycznym dorobkiem punktowym jak liderująca Wisła Płock) jak i w Pucharze Polski (gdzie w ćwierćfinale zagrają na wyjeździe z Lechem Poznań).

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Wpadka Cezarego Kuleszy w Katarze! To zrobił po wejściu do szatni
Były piłkarz Lecha z kuriozalnym problemem! Musiał przez to opuścić mecz
Superbet rozdaje Canal+ Online na 3 miesiące! Oglądaj Ligę Mistrzów za darmo
Mundial może zostać zbojkotowany! Były prezydent FIFA sugeruje
Wiadomo, kto może zastąpić Lewandowskiego. ESPN podał dwa nazwiska
Górnik Zabrze jest gotowy do walki o marzenia. Milik wykonał świetną robotę
ŁKS Łódź planuje transfery. Trener wyjawił konkretne pozycje
Jednak nie Górnik Zabrze, a Piast Gliwice. Transfer dochodzi do skutku
Gwiazda PKO BP Ekstraklasy trafi do Serie A! Transfer na ostatniej prostej
Porto znów miażdży rywala. Pierwszy taki mecz Pietuszewskiego [WIDEO]