Endrick robi furorę w Lyonie
To nie tak, że Brazylijczyk wszedł dobrze do nowego otoczenia. On wszedł do Lyonu z drzwiami i futryną, błyskawicznie rozkochując w sobie kibiców. W meczach z Lille, Brestem i Metz strzelił cztery gole, zanotował asystę i napędził masę akcji. O jego dyspozycji mówi fakt, że już w swoim debiucie w Ligue 1 zaliczył mecz z największą liczbą udanych dryblingów wśród wszystkich zawodników występujących w tym sezonie francuskiej ekstraklasy. Aż dziewięciokrotnie minął obrońców Brestu, od razu pokazując ogromną jakość.


Kibice Lyonu nie potrzebowali zatem wiele czasu, by zakochać się w młodym Brazylijczyku. Choć jest on nominalnie środkowym napastnikiem, to we francuskiej ekipie występuje bardziej jako prawy atakujący. Można określić go mianem skrzydłowego, ale należy podkreślić, że regularnie schodzi do środka i szuka sobie miejsca bliżej centrum. Mając jednak innego zawodnika jako środkowego napastnika, Endrick może swobodniej szukać sobie przestrzeni, nie będąc tak łatwo podwajanym.
O tym, że może on występować na prawej flance wiadomo było od dawna, bo to właśnie w tej roli zaliczył najlepsze występy w Palmeiras, nim dołączył do Realu Madryt. I właśnie ten fakt spędza sen z powiek wielu kibicom Realu Madryt, którzy nie mogą pojąć, jakim cudem Królewscy zdecydowali się pozbyć Endricka wiedząc, że głębia składu w ofensywie madryckiej ekipy nie stoi na najwyższym poziomie.
Oczywiście – można argumentować decyzję o wypożyczeniu Brazylijczyka tym, że nie znajdował się on w planach Xabiego Alonso. Baskijski szkoleniowiec rzeczywiście rzadko stawiał na 19-latka, traktując go jako bardzo głębokiego rezerwowego. Z tym, że pion sportowy Królewskich siłą rzeczy musiał sobie zdawać sprawę, że posada zwolnionego już Alonso wisi dla nich na włosku. Dlaczego zatem czynnikiem determinującym o oddaniu zawodnika miałaby być opinia trenera, który lada moment i tak został zwolniony?
W miejsce Alonso zatrudniony został Alvaro Arbeloa, który jak widać na podstawie jego dotychczasowych decyzji, ma zupełnie inną optykę na masę rzeczy. Stawia on na bardziej bezpośredni futbol, nie jest tak wymagający pod względem taktycznym, daje zawodnikom większy komfort i luz na boisku. W takim scenariuszu Endrick zawsze grał najlepiej, więc nie można wykluczyć opcji, że u nowego trenera miałby on zdecydowanie łatwiej o minuty.
Tymczasem Real Madryt w końcówce grudnia przeszedł oficjalnie do Lyonu, gdy już 12. stycznia Xabi Alonso został zwolniony z Realu Madryt. Do tego wracając do kwestii głębi składu Realu Madryt w ofensywie, trzeba podkreślić jak wyglądały ostatnie tygodnie w ekipie Królewskich pod tym względem, już po oddaniu Endricka.
- Na Superpucharze Hiszpanii Real Madryt nie miał ani jednego zdrowego napastnika do wpuszczenia z ławki, jako że kontuzję miał Kylian Mbappe
- W meczu z Albacete w 1/8 Pucharu Króla Real Madryt nie miał ani jednego ATAKUJĄCEGO do wpuszczenia z ławki, jako że kontuzję miał Kylian Mbappe i Rodrygo, a Brahim Diaz znajdował się na Pucharze Narodów Afryki

Oczywiście Los Blancos zarówno przegrali finał Superpucharu Hiszpanii, jak i odpadli później z krajowego pucharu z drugoligowcem. W obu tych przypadkach można po czasie zakładać, że ktoś taki jak Endrick – wiedząc jak często potrafił on odmieniać losy meczów jako rezerwowy i jak dobrze czuje się mając wiele przestrzeni – mógłby być na wagę złota. Czasu się już jednak nie cofnie, a Los Blancos stracili szansę na dwa trofea.
Teraz, gdy już do zdrowia wrócił Mbappe, wkrótce wróci Rodrygo, Brahim zakończył udział w Pucharze Narodów Afryki, a Mastantuono wrzuca coraz wyższe obroty, strata Endricka może nie być aż tak bolesna, przynajmniej do czasu kolejnych kontuzji. Dalej jednak kibice Królewskich oglądając kolejne bramki Brazylijczyka w Lyonie będą zadawali sobie pytanie: dlaczego nie mogło być tak u nas?
Odpowiedzialny za ten stan rzeczy jest oczywiście także Xabi Alonso, który z niezrozumiałych powodów kompletnie nie ufał Endrickowi. Dalej jednak nie da się usprawiedliwiać postawy władz klubu, jako że chwilę później zwolnili szkoleniowca, a ostateczna decyzja w sprawie młodego napastnika należała do nich.
Sam Endrick zaś może ponownie odzyskać radość z gry w piłkę nożną. Jego bieżąca sytuacja do złudzenia może przypominać tą z Palmeiras. W Lyonie projekt jest budowany wokół niego – trener dał mu warunki i platformę do tego, by błyszczał. Gra bliżej prawej strony, nie musi się tak mocno angażować w obronę, trener oczekuje wręcz od niego regularnych dryblingów i podejmowania ryzyka.
A Lyon zyskuje nie tylko sportowo, ale również marketingowo na tym transferze. W mediach społecznościowych w zaledwie miesiąc od ogłoszenia pozyskania 19-latka na swoich mediach społecznościowych francuski klub zgromadził 450 tysięcy nowych obserwujących. Brazylijczycy zaczęli żyć Lyonem, obserwować poczynania tego klubu, oglądać mecze, skróty, relacje. Endrick jest olbrzymią nadzieją brazylijskiego futbolu, więc wszyscy chcą tam być na bieżąco z jego rozwojem.
Stąd nie może dziwić, że Lyon błyskawicznie wręcz doszedł do wniosku, że będzie walczył o przedłużenie wypożyczenia Endricka. Już teraz brazylijskie ESPN informuje, że Paulo Fonseca jako trener zespołu osobiście wystosował do zarządu prośbę, by ci zrobili wszystko co w ich mocy, tak by zatrzymać 19-latka wokół którego chce on dalej budować swój zespół.
Zacierać ręce widząc początki młodego napastnika w Lyonie może także Carlo Ancelotti. Choć sam nie stawiał on często na Endricka gdy był trenerem Realu Madryt, to w przypadku reprezentacji Brazylii sytuacja może być już całkowicie inna. Jako selekcjoner otwarcie zapowiadał już, że nie wyklucza powołania nastolatka na tegoroczny mundial, o ile wróci on do regularnej gry i formy.










