Widzew znów pójdzie na zakupy
Widzew Łódź to tzw. „król polowania”, jeśli chodzi o zimowe okienko transferowe. Mówi się, że łodzianie wydali na nowych piłkarzy ponad 13 milionów euro. Do ekipy Igora Jovicevicia dołączył m.in. Bartłomiej Drągowski, Osman Bukari i Przemysław Wiśniewski.
Okazuje się jednak, że na tym nie kończą się plany Widzewa. Robert Dobrzycki ujawnił, że na liście życzeń klubu jest jeszcze jeden piłkarz. Na razie nie ma jednak konkretów.
– Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, jeśli powiem, że wciąż poszukujemy lewego pomocnika. Nie mamy jeszcze jednak żadnego wytypowanego kandydata – powiedział właściciel Widzewa w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.
Dobrzycki zdradził, czego oczekuje od swojego klubu w drugiej połowie sezonu 2025/26. Słowa biznesmena mogą nieco zaskakiwać.
– Ten sezon traktuję jako sezon przejściowy. Oczywiście, jeśli uda nam się osiągnąć jakiś sukces, to super. Ale ja takich oczekiwań nie mam. […] Chcę, żebyśmy jakościowo wyglądali dobrze. Jeśli tak się stanie, będziemy piąć się w górę tabeli i do kolejnych faz Pucharu Polski. Wiadomo, że Puchar Polski jest blisko — pozostały w nim trzy mecze — ale jeśli go nie zdobędziemy, nic się nie stanie. Jeśli nie awansujemy do europejskich pucharów, też nic się nie stanie. Najważniejsze, byśmy wyglądali na boisku dobrze. Wtedy latem jeszcze uzupełnimy skład i w następnym sezonie już na 100 proc. chcemy powalczyć o awans do pucharów – podsumował.
Po rundzie jesiennej ekipa z al. Piłsudskiego zajmuje 15. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy.











