Widzew ma pewien kłopot
Widzew Łódź szaleje na rynku transferowym. Zimą do zespołu trafił m.in. Bartłomiej Drągowski i Osman Bukari. Łodzianie przeznaczyli na wzmocnienia kwoty, o których pozostałe kluby PKO BP Ekstraklasy mogą jedynie pomarzyć. Mówi się, że Robert Dobrzycki wydał ponad 13 milionów euro na nowych piłkarzy.
Nie brakuje głosów, że w rundzie wiosennej Widzew opuści okolice strefy spadkowej i rozpocznie marsz w górę tabeli. Robert Podoliński widzi jednak problem. Gość programu Kanału Sportowego nie wierzy w umiejętności trenerskie Igora Jovicevicia.
– To jest największy sprawdzian dla trenera. Do tej części projektu na razie mam najmniejsze przekonanie. Dla mnie to jedyny znak zapytania: jak on będzie funkcjonował przy takich środkach? Mam wrażenie, że wszystko jest bardzo fajnie aż do realizacji założeń boiskowych, do elastyczności. Patrząc na Widzew w poprzedniej rundzie twierdziłem, że to trener, który najwolniej reaguje na wydarzenia boiskowe. Oglądasz Górnika i widzisz, że Gasparik momentalnie reaguje na to, co się dzieje. Robi to Cracovia, Lech, Wisła Płock i bardzo wiele zespołów – powiedział Podoliński.
– Widzew chciał grać swoje, a jeśli ktoś go zaskoczył, to klub nie był w stanie szybko zareagować. […] Dostał materiał, są ludzie, którzy potrafią grać w piłkę, ogromne inwestycje. Udowodnili, że znają się na robocie. Trenerze – instrumenty są, zagraj pan – podsumował.
Chorwat przejął łodzian w październiku zeszłego roku. Pod jego wodzą Widzew wygrał cztery z dziewięciu meczów.

Program Kanału Sportowego można obejrzeć poniżej.










