Masłowski: Wolimy czasem poczekać dłużej
W bieżącym oknie Duma Podlasia znacząco się osłabiła na skrzydłach. Szeregi zespołu Adriana Siemieńca opuścił absolutnie kluczowy dla jego taktyki Oskar Pietuszewski, ale i również Alex Cantero, który był zawodnikiem szerokiego składu. W związku z tym nie ma wątpliwości, że do klubu powinien trafić do najmniej jeden nowy skrzydłowy. Było blisko pozyskania Keyana Vareli, teraz mówi się o Matiasie Nahuelu, ale póki co cały czas to tylko kwestia plotek i domysłów. Oficjalnego ogłoszenia jak nie było, tak nie ma.
Łukasz Masłowski został zapytany o tę sprawę przez Przemysława Langiera. Dyrektor sportowy Jagiellonii podkreślił, że mimo presji ze strony kibiców będzie trzymał się swoich założeń. – Jak daleko jesteśmy od sprowadzenia nowego skrzydłowego? Tak naprawdę trudno powiedzieć. W tym oknie bardzo ostrożnie pochodzę do ruchów transferowych. Na pewno nie dam się sprowokować presją czasu, doniesieniami medialnymi. Najważniejsze jest, żebyśmy wzmocnili zespół piłkarzami, do których jesteśmy przekonani – wyznał.
– Historia i doświadczenie podpowiadają mi, że warto na pewne tematy poczekać trochę dłużej. Bogatsze kluby proponują bardziej lukratywne kontrakty, więc wolimy czasem poczekać dłużej. Im bliżej zamknięcia okna w najlepszych ligach, wtedy bardziej intensywnie zawodnicy będą szukali innych rozwiązań i bardziej przychylnie będą spoglądać na Jagiellonię – kontynuował Łukasz Masłowski.











