Papszun wyjaśnia strukturę w procesie transferowym w Legii
Niektórzy sugerowali, że Marek Papszun będzie wręcz decydującą osobą w kontekście diagnozowania potrzeb zespołu i wyrażania zgody na kontraktowanie poszczególnych zawodników. 51-latek wyjaśnia teraz jednak, że tak naprawdę jego rola ogranicza się do rekomendowania piłkarzy i przedstawiania swojego zdania, ale całą resztą zajmują się inni ludzie. Struktura wewnątrz stołecznego klubu w tym kontekście jest praktycznie taka sama jak w innych ekipach.
— Wokół mojej roli w procesie transferowym narosło sporo mitów. W rzeczywistości wygląda to bardzo podobnie jak wcześniej w Rakowie. Tam funkcjonowała jasno określona struktura: dział skautingu, dyrektor sportowy, właściciel oraz trener – stwierdził Marek Papszun w rozmowie z Legia.net
— W Legii struktura jest niemal identyczna. Mamy prezesa, dyrektora sportowego, szefa operacji piłkarskich i szefa skautingu oraz mnie jako trenera. Właściciel podejmuje decyzje strategiczne, ale nie uczestniczy bezpośrednio w codziennym procesie transferowym. Każdy w tej strukturze ma swoje zadania i swoją odpowiedzialność. Każdy też może rekomendować zawodników – trener bramkarzy rekomenduje bramkarzy, specjaliści od danych czy skautingu wskazują swoich kandydatów, dyrektorzy sportowi formułują własne opinie, a ja jako trener i osoba zarządzająca sztabem również przedstawiam swoją ocenę – kontynuował 51-latek.
Do tej pory w bieżącym oknie Legia Warszawa zakontraktowała tylko jednego zawodnika: Otto Hindricha, 23-letniego rumuńskiego bramkarza. Klub nie ukrywa, że analizuje także rynek środkowych napastników.










