Paweł Bochniewicz musiał się kryć! Oto kulisy transferu
Paweł Bochniewicz wrócił do Górnika Zabrze. Do momentu ogłoszenia tego ruchu przez Górnika w mediach nie pojawiły się żadne pogłoski na ten temat. To była duża tajemnica, wiedzieli o niej tylko zaufani ludzie. Łukasz Milik na antenie Kanału Sportowego mówił tak: – Staraliśmy się to ukryć, tak by zrobić naszym kibicom niespodziankę, bo to fajna sprawa, powrót dawnego piłkarza. To też nie był transfer planowany, że my zakładaliśmy wcześniej, że go przeprowadzimy zimą. Tak jak Paweł powiedział, on dostał zielone światło na odejście, więc wiedzieliśmy, że albo zaczniemy działać, albo Paweł do nas nie wróci, bo trafi gdzie indziej.
O kulisach transferu w rozmowie z „Meczykami” opowiedział też sam zainteresowany. Wyjawił, że musiał chodzić w Zabrzu… w kapturze! – Cieszę się, że temat transferu nie wyszedł do mediów. Bardzo się z tym kryliśmy, chodziłem w kapturze po Zabrzu i po klubie, pani, która mnie badała powiedziałem, żeby nic nikomu nie mówiła. Jednej osobie, która mnie poznała, powiedziałem, że przyjechałem zobaczyć nową trybunę – wyjawił.
Obrońca przyznał, kto odegrał największą rolę w jego transferze. – Największą rolę w moim transferze do Górnika odegrał Łukasz Milik. Nawet, gdy byłem kontuzjowany, to pisał do mnie: „Paweł, zawsze jest miejsce dla ciebie w Górniku”. To było dla mnie bardzo miłe, ale wtedy jeszcze nie myślałem o transferze. Po kilku miesiącach ponowił kontakt. Wysłał ofertę i dogadaliśmy się – podkreślił.

Dla Polaka to powrót do Zabrza. 29-latek opuścił Górnik Zabrze latem 2020 roku, przechodząc za 1,4 miliona euro do Heerenveen. Reprezentując barwy Trójkolorowych od stycznia 2018 roku dał się poznać jako niezwykle solidny w defensywie i utalentowany w rozegraniu środkowy obrońca. W końcówce 2024 roku doznał poważnej kontuzji kolana, którą leczył aż do listopada. Teraz jest już kilka miesięcy w pełnym treningu, więc będzie mógł szybko rozpocząć pracę w ekipą Michala Gasparika.










