Robert Lewandowski obiecał coś swojej żonie
Robert Lewandowski z racji gry na najwyższym poziomie przez większość sezonu rywalizuje co trzy dni. Piłka nożna idzie w takim kierunku, że szefowie największych organizacji starają się wepchnąć do kalendarza jeszcze więcej meczów, żeby na prawach do transmisji zarobić kolejne fortuny. Liga hiszpańska, krajowy puchar i superpuchar, a także Liga Mistrzów – taka mozaika rozgrywek sprawia, że kalendarz najlepszych futbolistów jest wypchany jak kabanos.
Czytaj też: Media: Lewandowski ma konkretne oferty na stole. „Przeprowadzka coraz bardziej kusząca”
O tym, jak życie piłkarza połączyć z potrzebami i obowiązkami członków jego rodzinny opowiedziała Anna Lewandowska. Żona kapitana reprezentacji Polski przyznała w rozmowie na łamach „Twojego Stylu”, że sama też czuje potrzebę realizacji w różnych dziedzinach. Tego dotyczyła też pewna obietnica, którą Robert ostatnio jej złożył.

Czytaj też: Klub z drugiej ligi saudyjskiej zainteresowany… Lewandowskim! Jest jeden warunek
„Nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia”
– Nasze kalendarze są ułożone pod mecze Roberta i szkołę Klary. Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta, kiedy do szkoły pójdzie Laura. Na wakacje wyjeżdżamy, gdy mogą mąż i starsza córka. Jeśli mam wtedy obowiązki zawodowe, zostawiam ich na parę dni, robię, co muszę, i wracam odpoczywać. Zobaczymy, jak będzie kiedyś. Robert zadeklarował, że gdy skończy karierę, zajmie się w wakacje dziećmi, a ja będę realizowała swoje projekty. Powiedziałam ze śmiechem, że nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia – powiedziała.
– I tak wszystko układam, żebym już teraz mogła to robić. Wczoraj powiedziałam Robertowi: zapraszam cię na randkę, na kolację, żebyśmy w końcu spokojnie pogadali. Spytał, czy na randce będziemy rozmawiać o mnie, bo o różnych sprawach gadamy codziennie. Odpowiedziałam mu, że tak. Od 20 lat wszystko kręci się wokół gry w piłkę. Ostatnio poczułam, że ja też potrzebuję atencji najbliższych. Po prostu. I wiem już, czego chcę, co jest dla mnie ważne. Rozmawiałam ze znajomą psycholożką, uznałyśmy, że nie możemy żyć w ciągłym przeświadczeniu, że nasze problemy to pikuś w porównaniu z problemami facetów. A nasza praca jest bzdetem w zestawieniu z ich pracą. Niby dlaczego? Od kiedy mieszkam w Barcelonie, żyję bardziej swoim życiem – dodała.
Czytaj też: Media: A jednak! Lewandowski może zostać w Barcelonie, oto warunki










