Wisła Kraków z nowym napastnikiem
Wisła Kraków kilka dni temu ogłosiła transfer nowego napastnika. To Jordi Sanchez, którego kibice mogą kojarzyć z czasów, gdy grał dla Widzewa Łódź. Hiszpan podpisał z Białą Gwiazdą kontrakt obowiązujący do końca czerwca bieżącego roku. Niewykluczone, że w umowie zawarto opcję przedłużenia współpracy o kolejne miesiące.
Czytaj też: Ależ zwrot akcji! Lech Poznań chce przechwycić transfer Wisły Kraków
W rozmowie z Piotrem Koźmińskim Sanchez zdradził, dlaczego wybrał Wisłę. Okazuje się, że na dołączenie do klubu ze stolicy Małopolski nie trzeba go było długo namawiać.

Czytaj też: Dwie absencje w Wiśle Kraków wyjaśnione. Wątpliwości rozwiane
„Wierzę, że awansujemy”
– Ten projekt jest rozwojowy, idzie do przodu. Widzę, że wszystko tu dobrze wygląda, funkcjonuje jak trzeba. Liczę też na kibiców, że pomogą mi dobrym przyjęciem, że odzyskam przy nich radość z gry. Wierzę, że awansujemy, bo mamy dobry zespół, który może to osiągnąć. Poza tym, jest tu mój przyjaciel, Angel Rodado. Myślę, że możemy razem zrobić sporo dobrego dla Wisły – przyznał.
– Rozmawiałem z dyrektorem Bashą, to była taka “szybka” rozmowa. Nie chciałem czekać zbyt długo, do końca okienka. Chciałem jak najszybciej zacząć zajęcia z nowym zespołem. Nie mogłem się już doczekać, kiedy znów zacznę pracę w grupie. A że Wisła też chciała szybko załatwić sprawę napastnika, to się dogadaliśmy. I oby wszyscy byli na koniec zadowoleni – dodał snajper.
Czytaj też: Wisła Kraków go nie sprzeda. A na stole było aż 1,5 miliona euro
Po odejściu z Widzewa w 2024 roku Sanchez grał dla japońskiego Hokkaido Consadole Sapporo. Zanotował łącznie 20 występów, w których zdobył dwie bramki. Jego statystyki z Polski prezentują się o niebo lepiej. W Ekstraklasie w 60 spotkaniach strzelił 14 goli i zaliczył 7 asyst. Teraz o kolejne trafienie będzie się starał w I lidze, a za kilka miesięcy być może znów zamelduje się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wisła jest bowiem na dobrej drodze do awansu.
Czytaj też: Rekordowe zakupy Widzewa Łódź! Tyle wydali już w erze Dobrzyckiego










