HomeInne sportyRoman Biliński po awansie do F2. „Każdy wyścig to krok w stronę Formuły 1”

Roman Biliński po awansie do F2. „Każdy wyścig to krok w stronę Formuły 1”

Aktualizacja:

Roman Biliński awansował do Formuły 2, podpisując kontrakt z zespołem DAMS Lucas Oil na sezon 2026. W rozmowie opowiada o emocjach po ogłoszeniu umowy, wsparciu polskich kibiców, wyzwaniach debiutanckiego sezonu w F2 i celu, który pozostaje niezmienny: chce przywrócić Polskę do Formuły 1.

Anna Gołdyńska: Twój kontrakt z DAMS na sezon 2026 Formuły 2 jest już oficjalny. Co poczułeś w chwili, gdy wszystko zostało dopięte? Bardziej ulgę, radość czy od razu pełne skupienie na tym, co przed tobą?

Roman Biliński: Chyba wszystko naraz. Kiedy podpisałem kontrakt, po prostu nie mogłem przestać się uśmiechać. Ludzie wokół mnie od razu widzieli, że wydarzyło się coś ważnego. Była radość, duma, ogromna motywacja, ale też ulga. Przejście do Formuły 2 to naprawdę duży krok i ten moment na długo ze mną zostanie.

Czy zaskoczyła cię reakcja kibiców, szczególnie polskiej społeczności, po ogłoszeniu kontraktu?

Wiedziałem, że ludzie się ucieszą, bo wsparcie z Polski zawsze było niesamowite, ale przyznam, że skala reakcji trochę mnie zaskoczyła, oczywiście w bardzo pozytywny sposób. To znaczy dla mnie naprawdę dużo. Dlatego zależało mi też, żeby ogłoszenie było po polsku. Chciałem pokazać, że się uczę, że to nie jest dla mnie obojętne i że bardzo doceniam kibiców.

W minionym sezonie stawałeś na podium w Melbourne, Monako i Monzy. Każdy z tych torów jest wyjątkowy. Który z tych momentów był dla ciebie najważniejszy?

Każdy z innych powodów. Melbourne było pierwszym wyścigiem sezonu i dobry wynik na start dał mi sporo pewności siebie. Monako to zupełnie inna historia. To miejsce-legenda, a świadomość, że stoisz na podium tam, gdzie wcześniej byli najwięksi, jest wręcz nierealna. Z kolei Monza była idealnym zwieńczeniem roku. Przebijałem się z siódmego miejsca na pierwsze. To był naprawdę mocny wyścig, a zwycięstwo miało dla mnie ogromne znaczenie. Wszystkie te chwile zostaną ze mną na zawsze.

Co z sezonu w Formule 3 najbardziej pomogło ci przygotować się do przesiadki do F2? Nad czym teraz pracujesz najmocniej?

Przede wszystkim nad zrozumieniem strategii. W F2 wyścigi są dłuższe, są pit stopy, różne mieszanki opon i całe zarządzanie tempem wygląda inaczej niż w F3, gdzie wszystko jest krótsze i bardziej intensywne. Mój racecraft już w Abu Zabi był solidny, ale wiem, że wciąż mam dużo do nauczenia się. DAMS, jak i Crawford pokazali w zeszłym roku niesamowite tempo wyścigowe, więc staram się chłonąć jak najwięcej wiedzy i wykorzystać ją w moim debiutanckim sezonie F2.

Kiedy zaczęły się rozmowy z zespołami i co sprawiło, że ostatecznie postawiłeś na DAMS?

Takie rozmowy zaczynają się bardzo wcześnie, to standard w motorsporcie. Zawsze chcesz wiedzieć, jakie masz opcje. W przypadku DAMS od samego początku czułem jednak, że „coś zaskoczyło”. Byli bardzo pozytywnie nastawieni do mnie już na wczesnym etapie, a dla kierowcy taka wiara zespołu jest bardzo ważna. Do tego to jeden z topowych zespołów w Formule 2, więc ta decyzja była w pewnym sensie naturalna. Teraz najważniejsze jest, żeby odwdzięczyć się za to zaufanie i może, przy odrobinie szczęścia i ciężkiej pracy, mówić w przyszłości o Formule 1.

Czy negocjacje kontraktowe wpływały na ciebie mentalnie w trakcie weekendów wyścigowych, wiedząc, że zespoły obserwują każdy twój ruch?

Niezbyt. Zawsze daję z siebie maksimum, więc nie zmieniło to radykalnie mojego nastawienia. Oczywiście gdzieś z tyłu głowy jest myśl, że dobry weekend może pomóc w przyszłości, ale na torze staram się po prostu robić swoje i skupiać się na każdym wyścigu osobno.

Jak wygląda kwestia finansowa przed sezonem w Formule 2? Czy wszystko jest już poukładane?

W motorsporcie rzadko kiedy można powiedzieć, że coś jest zamknięte w stu procentach. To bardzo kosztowny sport, więc każde wsparcie ma znaczenie. Jednocześnie uważam, że Formuła 2 daje ogromną szansę. Od dawna nie było sytuacji, w której Polska była tak blisko powrotu do Formuły 1. Mam nadzieję, że potencjalni partnerzy to dostrzegą. Jeśli ktoś chce dołączyć do tej drogi, drzwi są otwarte.

A czysto sportowo, bez patrzenia na pieniądze, jakie cele stawiasz sobie na debiutancki sezon w F2?

Chcę po prostu wykonać jak najlepszą robotę. W motorsporcie jest zbyt wiele zmiennych, żeby planować konkretne wyniki. Samochód, zespół, szczęście, incydenty, to wszystko ma znaczenie. Dla mnie kluczowe jest szybkie uczenie się, robienie postępów w trakcie sezonu i wykorzystywanie każdej szansy. Formuła 1 to cel, czy to za rok, czy później, ale żeby tam dotrzeć, trzeba dobrze wykonać pracę tu i teraz.

Jakie będzie największe wyzwanie związane z adaptacją do nowego zespołu?

Każdy zespół funkcjonuje inaczej. Trident, Rodin i teraz DAMS to trzy zupełnie różne środowiska. Największym wyzwaniem jest odnalezienie się w nowej strukturze i jednoczesne wniesienie doświadczeń, które zebrałem wcześniej. DAMS od początku sprawił, że poczułem się bardzo swobodnie, atmosfera jest tam naprawdę rodzinna. Do tego mam mocnego partnera zespołowego. Dino (Beganovic – dop. red)  jest szybki i doświadczony, więc liczę, że będziemy się nawzajem napędzać, uczyć od siebie i oczywiście rywalizować.

Roman Biliński

Czy trudno utrzymać koleżeńskie relacje z kolegami z zespołu i innymi kierowcami, kiedy rywalizujecie ze sobą sezon po sezonie?

To specyficzna sytuacja. Z większością kierowców bardzo dobrze się dogaduję. W zeszłym roku w Rodin z Callumem i Louisem atmosfera była świetna, było dużo śmiechu i luźnych rozmów. Ale kiedy gasną światła, każdy chce wygrać. Rywalizacja zawsze jest na pierwszym miejscu. Jednocześnie musimy umieć współpracować, bo silny zespół działa na korzyść wszystkich. Najważniejszy jest szacunek, twarda walka na torze i normalne relacje poza nim.

Jesteś bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Skąd taka potrzeba bliskiego kontaktu z kibicami?

Pewnie czasem za dużo siedzę w telefonie, ale naprawdę lubię ten kontakt. Kibice poświęcają swój czas i energię, żeby mnie wspierać, więc naturalne jest, że chcę im za to podziękować. Media społecznościowe są dziś ważną częścią motorsportu. Zwracają na nie uwagę sponsorzy i zespoły. Momentami bywa to nawet trochę przerażające, że ma to aż takie znaczenie, ale pozytywna strona, czyli kreatywność fanów, ich wiadomości i zaangażowanie, jest niesamowita. Bez tego wsparcia nie byłoby mnie w tym miejscu.

Coraz częściej publicznie mówisz po polsku. Jak ważna jest dla ciebie nauka języka?

Bardzo ważna. Cały czas się uczę, mam lekcje i staram się używać polskiego, kiedy tylko mogę. To nie jest łatwe, bo dużo podróżuję, trenuję i skupiam się na karierze, ale zależy mi, żeby polscy kibice widzieli, że traktuję to poważnie. To kwestia szacunku i mam nadzieję, że widać, ile pracy w to wkładam.

Na koniec – czego powinniśmy ci życzyć na sezon 2026?

Tego, żebym w przyszłym roku znalazł się w samochodzie Formuły 1. To moje marzenie. A od kibiców chciałbym po prostu dalszego wsparcia. To daje mi ogromną motywację i pokazuje partnerom, że warto wspierać polskiego kierowcę. Moim celem jest powrót Polski do Formuły 1 i zrobię wszystko, żeby to się udało.

OSHEE
OSHEE

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Ten skoczek może sprawić niespodziankę na MŚ w lotach! Małysz zapowiada
Roman Biliński po awansie do F2. „Każdy wyścig to krok w stronę Formuły 1”
Z letnich igrzysk na zimowe! Pierwszy taki przypadek w polskim sporcie
Kamil Stoch opuści kolejne zawody i to tuż przed igrzyskami! Tajner się wygadał
Małysz zabrał głos ws. składu na igrzyska olimpijskie! „Kryteria kryteriami, ale…”
Kacper Tomasiak tłumaczy się po występie w Sapporo. „Tak się złożyło”
PŚ w Sapporo: lider polskiej kadry nie dostał się do drugiej serii! Niespodzianka
Dart a igrzyska olimpijskie. Krzysztof Ratajski tak to widzi
Jest najlepszy w historii Polski! Dzięki niemu ten sport przeżywa rozkwit
Tak Krzysztof Ratajski dba o formę. Oto jego sekret! [WIDEO]