Keyan Varela nie dla Jagiellonii! Masłowski wyjaśnia
Keyan Varela w ostatnich dniach był łączony z Jagiellonią Białystok. Ostatecznie do ruchu jednak nie dojdzie. O kulisach fiaska na antenie Kanału Sportowego mówił Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy białostoczan. – Odpowiem bardzo krótko: nie doszliśmy do porozumienia ws. kontraktu. Miał przechodzić testy medyczne, ale nie doszliśmy do porozumienia, trwało to zbyt długo i nie doszło do transferu – skwitował.
Wokół piłkarza było sporo kontrowersji, mówiło się o jego problemach z prawem. – To, co działo się wokół niego, było dla nas jasne. Wiemy, że ta sytuacja ze Szwajcarii spowodowała, że ten transfer miał swoją otoczkę. Tam jednak nie ma żadnych wyroków, żadnego zarzutu. Ludzie popełniają błędy i to nie oznacza, że nie może już grać w piłkę. Nie chciałbym być wyrocznią. Oczywiście nie pomagało to przy transferze – wyjaśnił.

Co było kluczowe w ocenie potencjału piłkarza? – Zastanawiam się skąd wy bierzecie te kwoty? Przede wszystkim kluczowy był jego potencjał. Byliśmy zgodni, że to profil, który nam pasuje. To piłkarz w wieku potencjalnie sprzedażowym, więc liczyliśmy, że te pieniądze by się nam za jakiś czas zwróciły. Ocena sportowa decydowała o tym, że go chcieliśmy – podsumował.
Program specjalny z obozu Jagiellonii Białystok:










