Grobowe nastroje w Realu Madryt
Ostatnie dni w Realu Madryt były niezwykle intensywne, ale niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W ciągu kilku dni „Królewscy” zaprzepaścili szansę na dwa trofea – przegrali w finale Superpucharu Hiszpanii z FC Barcelonę, po czym odpadli z Pucharu Króla z 2-ligowym Albacete.
Taka seria kosztowała posadę Xabiego Alonso, którego miejsce zajął Alvaro Arbeloa. Atmosfera wokół klubu jest na tyle napięta, że od pierwszych minut starcia z Levante kibice Realu głośno dawali wyraz swojego niezadowolenia, gwiżdżąc i bucząc na piłkarzy.
Mbappe i Asencio załatwili sprawę
Pierwsza połowa była najlepszym odzwierciedleniem tego, co dzieje się wokół Realu. Podopieczni Arbeloi byli nieskuteczni, nie mieli pomysłu na ataki, a efektem tego był zaledwie jeden celny strzał. Levante starało się odgrażać, ale żadna ze stron nie otworzyła wyniku.
Po zmianie stron Real zaczął atakować intensywniej i konkretniej, a pierwszy skutek nastąpił w 58. minucie. Wówczas rzut karny na gola zamienił wracający po kontuzji kolana Kylian Mbappe. Siedem minut później na 2:0 podwyższył Raul Asencio, trafiając do siatki po sprytnym strzale głową.
Real Madryt – Levante 2:0
1:0 Kylian Mbappe 58′ [karny]
2:0 Raul Asencio 65′











