Manchester United z nowym szkoleniowcem
Manchester United w pierwszych dniach stycznia podjął sensacyjną decyzję. Pracę na Old Trafford stracił Ruben Amorim. Kibice wiedzieli, że na Portugalczyka ciąży spora presja, drużyna w ostatnich kolejkach bowiem nie zachwycała ani grą, ani wynikami. Nikt jednak nie przypuszczał, że klub podziękuje dotychczasowemu trenerowi w takim momencie. Czerwone Diabły były blisko czołówki, mogły jednym zwycięstwem zbliżyć się do strefy premiowanej grą w Lidze Mistrzów.
Czytaj też: To dlatego Manchester United zwolnił Amorima! Grzechy główne Portugalczyka
Amorim nie wytrwał jednak do końca sezonu. Mimo jego usilnych zapowiedzi, że wróci z ekipą United na szczyt, nie tylko ta misja mu się nie udała, ale nawet nie wytrwał na Old Trafford choć jednego pełnego sezonu. Kierownictwo klubu stanęło więc na początku 2026 roku przed sporym dylematem. Jak zapełnić lukę po Portugalczyku? O co walczyć w tym sezonie? Trener o jakim profilu powinien teraz dostać pracę w drużynie?
Czytaj też: Fortuna. Taką odprawę dostał Ruben Amorim po zwolnieniu z Manchesteru United
Trener potrzebny od zaraz
Ostatecznie zdecydowano się na rozwiązanie, które dość często stosują angielskie kluby. Gdy w połowie sezonu czy nawet bliżej jego końca decydują się na zwolnienie dotychczasowego szkoleniowca, zazwyczaj zespół powierzą trenerowi tymczasowemu. Jak wskazuje sama angielska nazwa tej funkcji (ang. “caretaker”), ma on “zaopiekować” się drużyną do czasu znalezienia nowego sternika drużyny, najpewniej w przerwie między sezonami. Ponoć rozważany jest m.in. Oliver Glasner.
Czytaj też: Manchester United rozważa jego zatrudnienie! Trener przekazał kluczowe wieści!
W minionych sezonach w roli trenera tymczasowego występowali m.in. Simon Rusk (Southampton), Frank Lampard (Chelsea) czy Cristian Stellini i Ryan Mason (Tottenham). Sam Manchester United też decydował się na podobne rozwiązanie. Pod koniec 2021 roku zatrudnił Ralfa Rangnicka, który kierował zespołem do końca rozgrywek 2021-22.
Michael Carrick w nowej roli
Teraz identyczną funkcję przejmie Michael Carrick. Były piłkarz Czerwonych Diabłów został ogłoszony następcą Rubena Amorima. Jego zadaniem będzie zadbanie o zespół w pozostałej części sezonu i próba zanotowania jak najlepszego wyniku. Wysoka pozycja w tabeli ligowej będzie miała niebagatelny wpływ na to, co wydarzy się w Manchestrze United w przerwie między sezonami. Klubowe władze będą musiały przekonać do pracy nie tylko nowych piłkarzy, ale przede wszystkim nowego szkoleniowca.
Mało kto bowiem wierzy, że Carrick zostanie szkoleniowiec United na lata. Byłaby to na pewno piękna i romantyczna historia, że człowiek, który zdobył z tym klubem 18 trofeów jako piłkarz, w tym pięć tytułów mistrzowskich, wyprowadza Czerwone Diabły z wieloletniego marazmu, prowadząc je ku sukcesom. To raczej jednak scenariusz na hollywoodzki hit niż realna ocena tego, co 44-latek może zdziałać na Old Trafford.
Trenerski żółtodziób
Tym bardziej, że jego dotychczasowa kariera trenerska nie napawa optymizmem. Trudno uznać Carricka za jakikolwiek aurotytet dla szatni United, której niektórzy członkowie w ostatnich latach współpracowali przecież – mimo różnych zarzutów kierowanych do tych szkoleniowców – odpowiednio z trzykrotnym mistrzem Holandii (Erik ten Hag) i dwukrotnym mistrzem Portugalii (Ruben Amorim).
Jedyna samodzielna praca Carricka, nie licząc trzech meczów w roli pierwszego trenera Manchesteru United, to prawie trzyletni pobyt w Middlesbrough. Poprowadził zespół Boro łącznie w 136 meczach, z których wygrał 63, przegrał zaś 49. Zajął z tym klubem kolejno miejsca numer 4., 8. i 10. w tabeli Championship. W pierwszym sezonie pracy zdobył nawet przepustkę do play-offów o awans do Premier League, ale jego podopieczni odpadli już na pierwszej przeszkodzie.
Klubowe DNA
Doświadczenie trenerskie? Nieduże. Autorytet? Na to miano musi dopiero zapracować. Bogata kariera szkoleniowa? Nie może być o niej mowy przy tak krótkim stażu. To, co jednak przemawia na korzyść Carricka, to jego DNA. Może się to wydać z początku śmieszne czy kuriozalne, ale aspekt klubowej tożsamości w futbolu nigdy nie powinien być lekceważony. Kibice Manchesteru United szczególnie szanują podobne wartości. Skoro w ostatnich kilkunastu latach zespół ten często opierał się na graczach z akademii, a największe sukcesy święcił z kilka wychowankami w składzie, nie sposób przejść obok takiej kwestii,
Carrick jako piłkarz trafił do United w wieku 25 lat. Klub wydał na niego nieco ponad 27 milionów euro. Był jednym z kilku najdroższych graczy pozyskanych przez Czerwone Diabły w pierwszej dekadzie XXI wieku. Na Old Trafford grał już do końca kariery. Buty na kołek odwiesił w 2018 roku, gdy zdążył rozegrać już ponad 460 meczów w barwach 20-krotnego mistrza Anglii. Podczas gry w Manchesterze zdobył aż 18 trofeów (5x tytuł mistrzowski, 1x Ligę Mistrzów, 1x Ligę Europy, 1x Klubowe Mistrzostwa Świata, 1x Puchar Anglii, 3x Puchar Ligi Angielskiej i 6x Tarczę Wspólnoty).
Zatrudnienie kogoś z “lokalnej społeczności” było chyba celem United. W grze o posadę tymczasowego trenera miał być jeszcze Ole Gunnar Solskjaer, który również odnosił z klubem wielkie sukcesy i jest jedną z legend Czerwonych Diabłów. Ostatecznie pracę zgarnął Carrick, który kiedyś pomagał Norwegowi, gdy ten prowadził zespół, jako asystent.
Trudne zadanie
Czy klubowe DNA wystarczy do sukcesu? Kibice United zasługują na miano najbardziej cierpliwych i wytrwałych w futbolu, ale nawet im kończy się wyrozumiałość. Drugi sezon z rzędu poza strefą europejskich pucharów byłby potężnym ciosem nie tylko w finanse, ale i renomę Czerwonych Diabłów. Piłkarze, patrząc na pozycję zespołu w angielskiej elicie, prędzej zastanawialiby się nad transferem do Aston Villi, która z powodzeniem rywalizuje zarówno w Premier League, jak i na arenie międzynarodowej.
Wydaje się, że zakończenie rozgrywek w pierwszej szóstce, czyli w strefie dającej któryś z europejskich pucharów, to główny i nadrzędny cel Manchesteru United na resztę sezonu. Mimo wszystkich problemów, z jakimi zmaga się obecnie ten klub – nierówna i dość wąska kadra, zmiana trenera w środku sezonu czy nieumiejętność regularnego punktowania w lidze – to misja jak najbardziej osiągalna.
Na początek derby
Nie można zapominać, że Czerwone Diabły w tym sezonie nie grają w europejskich pucharach. Mają więc teoretycznie łatwiej, bo sztab ma zdecydowanie większy komfort w zarządzaniu regeneracją zawodników i ich poziomem zmęczenia. Tak naprawdę w każdej kolejce United mogłoby wystawić najsilniejszy skład, jeśli oczywiście wszyscy byliby w danym momencie zdrowi. Ruben Amorim do tej pory, a Michael Carrick do końca rozgrywek nie musi głowić się nad zmianami i rotowaniem zespołu.
Kibice Czerwonych Diabłów nie wiedzą, czego spodziewać się po ich drużynie w ostatnich kilku miesiącach rozgrywek. Nowy trener tymczasowy na pewno będzie chciał zostawić po sobie dobre wrażenie, tym bardziej że kiedyś reprezentował barwy tego klubu jako piłkarz. Jego zadanie nie należy jednak do najłatwiejszych. W swoim debiucie zmierzy się w derbach z Manchesterem City. To szczególny mecz. Spotkanie-symbol. Carrick na wejściu zmierzy się ze skalą wyzwania, którego się podjął. Pod koniec maja będzie można ocenić, jak mu poszło.

![Tak strzela zdobywca Złotej Piłki! Bramka palce lizać! [WIDEO]](https://daf17zziboaju.cloudfront.net/wp-content/uploads/2026/01/16225401/Projekt-bez-nazwy-2026-01-16T225220.065-390x260.jpg)







![Fatalny debiut Drągowskiego w Widzewie! 185 sekund i koniec [WIDEO]](https://daf17zziboaju.cloudfront.net/wp-content/uploads/2026/01/16183256/Nowy-projekt-1-8-390x293.png)
