HomeExtraDamian Knyba przerywa milczenie. Oto jego odpowiedź na zarzuty portalu bokser.org

Damian Knyba przerywa milczenie. Oto jego odpowiedź na zarzuty portalu bokser.org

Źródło: KS

Aktualizacja:

Damian Knyba (17-1) na łamach Kanału Sportowego przeanalizował swoją walkę z Agitem Kabayelem (27-0) w starciu o tymczasowy pas mistrza świata. Polak wyjaśnił przyczyny porażki i odniósł się do ostatnich medialnych oskarżeń.

Damian Knyba

Damian Knyba odpowiada na zarzuty Bokser.org
FOT. DAZN

Antoni Partum: Minęło już kilka dni od twojej walki, to już tak na chłodno, jak się czujesz?

Damian Knyba: Jestem załamany, bo nie wykorzystałem życiowej szansy. Z drugiej strony nie wyszło też jakoś fatalnie i wiem, że w przyszłości jeszcze dostanę mistrzowską szansę. Niejeden pięściarz wracał silniejszy po porażkach. Na razie jednak muszę wyciągnąć wnioski i trochę się podleczyć.

Przeanalizujmy wszystko krok po kroku. Zacznijmy od twojego wyjścia w stroju husarza oraz przy patriotycznym utworze ”Rota”. Skąd ten pomysł?

W USA mówią na mnie ”Polish Hussar”, więc dlatego taki strój. Po drugie Kabayel jest Kurdem z Niemiec, ale jego rodzina formalnie, geograficznie, pochodzi z Turcji, więc jakoś mi to fajnie się zgrało, bo kiedyś husaria walczyła z Turkami. A tekst piosenki ”nie będzie Niemiec pluł nam w twarz” idealnie podpasował. Jak będzie dobra okazja, to co jakiś czas będę się starał zaskoczyć kibiców fajnym wejściem do ringu.

Maciej Miszkiń, który z bliska oglądał walkę, mówił, że za Kabayelem stało ok. 13 tysięcy Kurdów, którzy w ekspresyjny, a wręcz agresywny sposób skandowali ”Kurdish Power”. Przytłoczyło cię to?

Gdy stałem przy scenie, tuż przed wejściem, to czułem się, jakby chcieli mnie pobić zaraz. Ale paradoksalnie to mnie tylko bardziej motywowało, czułem, że mam przed sobą walkę marzeń. Stres na pewno mnie nie zjadł.

Przejdźmy do walki. ”Pierwsza runda była świetna w wykonaniu polskiego giganta” – zachwycali się amerykańscy komentatorzy DAZN. A jaka była twoja optyka?

W stu procentach zrealizowałem plan, który zakładał, że jak Kabayel będzie skracał dystans, to będę go częstował mocnym prawym prostym. No i faktycznie tak to wyglądało.

Po drugiej rundzie trener Piotr Wilczewski mówił: ”jest zajebi***e, ale musisz pamiętać o regeneracji, by zachować siły na kolejne rundy” .

Mieliśmy plan, żeby poboksować więcej w takiej pół gardzie w pozycji bocznej. Żeby Agit myślał, że może mnie łatwo trafić, żeby go trochę wypompować. Miałem się jednak ustawiać bardziej pod kątem, ale poczułem się zbyt pewnie po pierwszej oraz drugiej rundzie i za bardzo frontalnie się do niego ustawiałem. Przez co byłem zbyt blisko jego prawej ręki. To był mój błąd, moja głupota, przez którą mnie kilka razy trafił.

Mocno bił?

W wadze ciężkiej każdy ma mocny cios, ale Kabayel nie ma uderzenia, które cię wyrywa z butów. Dostałem kilka jego czystych ciosów i zakręciło mi się w głowie, ale to było uczucie, które doskonale znam ze sparingów. Absolutnie nie byłem zamroczony. Kabayel nie jest żadnym Deontayem Wilderem.

Kontrowersje wywołała końcówka walki, gdy sędzia przerwał pojedynek. Masz do niego żal?

Mam. Tym bardziej że na odprawie sędzia zaznaczył, że to jest walka mistrzowska, więc łatwo jej nie przerwie i będzie pozwalał na więcej. A później w ringu cały czas się czegoś doszukiwał. Przeraziło go, że Agit był rozcięty na twarzy, co mogło skutkować nokautem technicznym, więc tylko szukał pretekstu do skończenia walki. Nie chcę się jednak tłumaczyć, że przegrałem tylko przez sędziego. Może powinienem np. przyklęknąć tuż przed przerwaniem? Nawet przeszło mi to przez głowę, ale nie chciałem tego robić w trzeciej rundzie. Ale już wcześniej sędzia mi mocno popsuł plan, bo chciałem dużo klinczować, gdy Agit skracał dystans. Jednak jak już lekko dotknąłem rywala, to od razu reagował sędzia i miał takie oczy, jakby miał mnie zaraz ukarać. Nie dość, że zepsuło to nasz plan, to jeszcze mnie wyprowadzało z równowagi, bo ciągle myślałem o tym, że zaraz mi da ostrzeżenie, a potem odejmie punkt. Może jednak powinienem to ignorować?

Część ekspertów się z tobą zgadza co do przedwczesnego przerwania. Słynny komentator Al Bernstein twierdzi, że sędzia Mark Lyson popełnił ”koszmarny błąd” i że jest jednym z najgorszych sędziów na świecie. Ale na polskim podwórku nie brakuje głosów, że sędzia po prostu uratował ci trochę zdrowia.

Rozumiem ten punkt widzenia, bo nie wiadomo, co by się działo później, czego niedawnym przykładem była smutna sytuacja z Michałem Soczyńskim, któremu z kolei za długo pozwolono boksować. Michałowi z całego serca życzę zdrowia, ale czy ze mną też byłoby podobnie? To jest wróżenie z fusów. Na takiej zasadzie w ogóle mogłem nie wchodzić do ringu i od razu można było przyznać pas Agitowi skoro był faworytem.

Skąd taka rozbieżność w opiniach ekspertów?

Wydaje mi się, że Agit jest traktowany jak jakiś półbóg, bo pokonał kilku klasowych rywali, a ja jestem traktowany jako nikt, bo nikt tak naprawdę jeszcze nie wie, na co mnie stać. Ta walka też nie do końca to pokazała. Wiele epickich wojen ringowych nie byłoby epickimi, gdyby były tak wcześnie przerywane. Kibice płacą ciężkie pieniądze, żeby oglądać show, a ktoś im to odbiera. Też nie ma co wpadać ze skrajności w skrajność, bo we wcześniejszej walce niemiecki pięściarz słaniał się na nogach, a sędzia najchętniej pomógłby mu wstać.

Twoja ekipa zwracała także uwagę na twoje potknięcie tuż przed przerwaniem walki.

To oczywiście moja wina, bo starając się uciekać od jego prawej ręki, zahaczyliśmy się nogami, więc sędzia mógł pomyśleć, że słaniam się po jego ciosie. Ale byłem wtedy w stu procentach świadomy.

W trzeciej rundzie miałeś już kryzys kondycyjny?

Na pewno przygasłem, bo tempo było bardzo wysokie.

Ale przecież to właśnie kondycja miała być twoim atutem. Może jednak, oprócz presji Agita, stres ci trochę odebrał sił?

Gdy miesiąc przed walką przyjechałeś do Dzierżoniowa, to robiłem w dobrym tempie 12 rund sparingów. To zawsze był mój atut, a teraz w szczególności chcieliśmy na to postawić, bo bez kondycji nie było szans wygrać z Kabayelem. Ale nieoczekiwanie zacząłem mieć kłopoty ze snem, przez co spadła mi wydolność. Miałem także alarmujące wyniki tętna spoczynkowego. Podczas Fight Weeku miałem tętno na poziomie 70-80, a jak jestem w optymalnej formie, to mam poniżej 40! Podczas Fight Weeku łapałem zadyszkę po lekkim treningu, więc lekko się baliśmy o kondycję. Ale też popełniłem swoje błędy.

Co masz na myśli?

Przez problemy ze snem zacząłem brać melatoninę. Jednak po pewnym czasie w ogóle nie mogłem już zasnąć, bo na niektórych potrafi ona destruktywnie działać. Po kilku nieprzespanych nocach spanikowałem i poszedłem do lekarza, który przepisał mi hydroksyzynę. Po trzech dniach zobaczyłem, że tragicznie wpływa na moją formę, więc odpuściłem. Następnie lekarz przypisał mi Trittico [lek wskazany do stosowania w zaburzeniach depresyjnych – red]. To również mi nie pomogło, więc przestałem brać cokolwiek. Dopiero dwa dni przed walką udało mi się w miarę normalnie spać, dlatego nie było problemów z moją szybkością, ale tylko z kondycją.

Na pewno wykluczasz czynnik stresu?

Tak, bo zacząłem lepiej spać tuż przed samą galą, gdy akurat już ciągle myślałem o tej walce i jakiś rodzaj stresu się pojawił. A bezsenność zaczęła się miesiąc przed walką, gdy praktycznie w ogóle nie emocjonowałem się tym starciem… Na 99 procent jestem pewien, że to przez melatoninę, która potrafi się utrzymać w organizmie do trzech tygodni.

To reasumując: dlaczego przegrałeś?

Mogło być lepiej pod względem wydolnościowym. Po drugie sędzia mi wiele utrudnił, zwłaszcza zakazując klinczu oraz przedwcześnie kończąc walkę.

A może zabrakło ci doświadczenia? Przypomina mi się kariera Izu Ugonoha, który z rekordem 17-0 rzucił się na Dominica Breazeale’a, choć pewnie zabrakło mu wcześniej przetarcia na podobnym poziomie. Ty też od razu skoczyłeś na głęboką wodę…

To inny przypadek. To nie jest tak, że ja się wypompowałem przez zbyt wysokie tempo. Przede wszystkim problemem była wydolność, a nie doświadczenie. Miesiąc przed galą miałem taką kondycję, że na takim tempie, jak boksowałem w I rundzie z Kabayelem, mogłem boksować do piątej, może nawet szóstej rundy. Gdybym tak boksował, to mógłbym go pokonać przed czasem, albo on mógł się już mocno wypompować, co zwiększyłoby moje szanse. Wiesz, nie chcę, żeby wyszło, że się głupio tłumaczę i nie potrafię przegrać. Ja po prostu wiem na co mnie stać i dlatego zachowuje spokój, bo jeszcze dostanę dużą walkę i wtedy przed kibicami potwierdzę moje słowa.

Wśród kibiców pojawiają się sceptyczne głosy co do twojej współpracy z trenerem Wilczewskim.

A mi się z nim pracuję jeszcze lepiej niż z Shaunem George’em, choć to też kwestia tego, że wolę trenować w Polsce niż w USA, bo tu wszystko kręci się wokół mnie, a nie jestem tylko jednym z wielu. ”Wilku” jest świetnym trenerem i bardzo dobrze się dogadujemy, zarówno prywatnie, jak i na linii zawodnik – trener. Może jeszcze nie wychował mistrza świata, ale to nie znaczy, że ja nim nie zostanę.

Muszę jeszcze poruszać jeden temat. ”W IV rundzie skończyłoby się ciężkim KO na Knybie i mogło być po karierze. A tak można lecieć na bajerce „za wcześnie”, „sędzia skrzywdził” i zrobić kolejne podejście do czegoś dużego po 2-3 zwycięstwach” – napisał Łukasz Furman z portalu bokser.org. Podobno miałeś później do niego zadzwonić i go wulgarnie obrażać. Jak się odniesiesz do tych zarzutów?

Dla mnie to było poniżej pasa, bo się znaliśmy dobrze prywatnie, a później jeszcze wszystko przeinaczył. Zawsze go bardzo szanowałem i lubiłem, więc przykro mi było czytając jego zaczepny komentarz. Zadzwoniłem do niego, by wszystko wyjaśnić, ale on bardzo się obraził, a potem wszystko przeinaczył w swojej relacji. A na koniec jeszcze to upublicznił… Prywatną rozmowę…

Czyli go nie obrażałeś przez telefon?

Nie należę do osób, które publicznie piorą prywatne brudy, ale mogę to wyjaśnić. Powiedziałem, że zachował się w stosunku do mnie mega nie fair. I że zrobił krzywdę środowisku, czyli przy okazji też sobie. Próbowałem mu wyjaśnić, że takie wpisy to jest antypromocja polskiego boksu. Jeżeli każdego boksera będzie się chciało dołować i mu umniejszać, to zaraz ich nie będzie. Przecież już jest nas mało. Na dłuższą metę zaszkodzi też sobie, skoro opisuje świat bokserski. ”Skończyłoby się ciężkim KO”, „Teraz może lecieć na bajerce” – to były mocne słowa. Zawiało mocną zawiścią z jego strony.

Jak opadną emocje i się zobaczycie, to podacie sobie ręce?

Nie wiem, ale on się czuję taki urażony, że wątpię. Nie mam sobie jednak nic do zarzucenia. Mam swoje zasady i jeśli coś mi się nie podoba, to o tym mówię głośno. Zwłaszcza, gdy kogoś znam prywatnie, to chcę to z nim wyjaśnić. Tak się powinno robić, a nie tłumić coś w sobie…

To co teraz: może jakaś walka w Polsce? Łukasz Różański i Kacper Meyna są otwarci na walkę z tobą.

Jak najbardziej, ale mam wiążący kontrakt z Queensberry, więc najpierw musimy się dowiedzieć, co jest możliwe. Kiedyś był już pomysł walki z Meyną i byliśmy nawet gotowi zrezygnować z dużej części gaży, tylko żeby ta walka się odbyła, bo zależało nam na promocji mojej osoby w Polsce. Dziś już nie jestem zainteresowany walką za darmo, czy za półdarmo. Nie chcieliśmy lekceważyć Meyny taką propozycją, ale wierzyłem w swoją wygraną, a walczyłem głównie poza Polską, więc chciałem się pokazać naszym kibicom.

Kto byłby trudniejszym rywalem: Różański czy Meyna?

Trudno powiedzieć, bo są pewnie na zbliżonym poziomie. Może Meyna byłby łatwiejszy, bo Różański ma mocniejsze uderzenie i może jest bardziej dynamiczny w półdystansie.

To na koniec: twój wymarzony scenariusz na najbliższy czas?

Chętnie zawalczę z Meyną, jeśli Queensberry na to pozwoli, a pół roku później jakaś mocniejsza walka, ale na razie muszę się zająć moim zdrowiem.

OSHEE
OSHEE

Czytaj więcej o sportach walki:

Łukasz Różański rzuca wyzwanie Roberto Soldiciowi!

Wrzosek odpowiada na zaczepkę trenera Oknińskiego! „Mój prime time nadchodzi”

Tego kamery nie pokazały! Knyba wcale nie zatańczył po ciosie Kabayela?! [WIDEO]


Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

W Zabrzu wylądował wyczekiwany snajper. Jakim piłkarzem jest Borisław Rupanow?
Arek Wrzosek wytypował turniej FAME MMA! Oto główny faworyt
Damian Knyba przerywa milczenie. Oto jego odpowiedź na zarzuty portalu bokser.org
Wrzosek odpowiada na zaczepkę trenera Oknińskiego! „Mój prime time nadchodzi”
Łukasz Różański rzuca wyzwanie Roberto Soldiciowi!
Zapowiadało się świetnie, kończy się fatalnie. Era Alonso zakończona, Real Madryt przejmuje Arbeloa
Arek Wrzosek i Salahdine Parnasse wracają do klatki. Oto kara walk gali KSW 114
„Don Diego” kontra Izu Ugonoh! Oto cała drabinka turnieju FAME MMA!
Tego kamery nie pokazały! Knyba wcale nie zatańczył po ciosie Kabayela?! [WIDEO]
Tak Zakopane pożegnało Stocha. Polała się niejedna łza, tego nie pokazały kamery [WIDEO]