Jean-Pierre Nsame trenuje z piłką na murawie
Kameruńczyk dołączył do Legii Warszawa latem 2024 roku na zasadzie wypożyczenia z Como. Choć Goncalo Feio praktycznie w ogóle na niego nie stawiał, narzekając między innymi na jego pracowitość w obronie, to Wojskowi i tak musieli go z włoskiego klubu wykupić. Zapłacili około 575 tysięcy euro po czym wysłali go na wypożyczenie do FC St. Gallen, gdzie liczyli na jego odbudowę. Rzeczywiście Jean-Pierre Nsame wrócił tam do regularnej gry, ale jego statystyki wciąż nie zachwycały.
Mało kto się zatem spodziewał, że 32-latek tak odpali na starcie tej kampanii. Wszedł na wysokie obroty, strzelając sześć goli przy rozegranych nawet nie siedmiuset minutach. Szczególnie kapitalnie wyglądał w kwalifikacjach do europejskich pucharów: zdobył cztery bramki w eliminacjach do Ligi Europy oraz strzelił gola i zanotował asystę w dwumeczu z Hibernian podczas rywalizacji o Ligę Konferencji. To w dużej mierze dzięki niemu Wojskowi zakwalifikowali się do europejskich pucharów.
W końcówce października, w meczu siódmej kolejki Ekstraklasy z Cracovią, doznał on jednak poważnej kontuzji. Zerwał ścięgno Achillesa, przez co musiał przejść operację i rozpocząć długą rekonwalescencję. Ta jest już na samym finiszu, bo jak widzimy na zdjęciach opublikowanych przez Legię Warszawa w mediach społecznościowych, Jean-Pierre Nsame wrócił już do treningów na murawie z futbolówką.
W rundzie jesiennej pozostali napastnicy Legii Warszawa – czyli Mileta Rajović i Antonio Colak – wyraźnie zawodzili. Stąd kibice nie mogą się doczekać powrotu Kameruńczyka.






![Premierowy gol Stępińskiego w Koronie. Akcja „dwóch zimowych transferów” [WIDEO]](https://daf17zziboaju.cloudfront.net/wp-content/uploads/2026/01/14165146/collage-13-390x260.jpg)



