HomePiłka nożnaBurkhardt: gra w kadrze to coś więcej niż mistrzostwo Polski

Burkhardt: gra w kadrze to coś więcej niż mistrzostwo Polski

Źródło: Kanał Sportowy

Aktualizacja:

– W 2004 roku graliśmy w Chicago mecz przeciwko reprezentacji USA. Na stadionie było około 40 tysięcy kibiców, z czego jakieś 70 procent stanowili Polacy. Gdy krzyczeli, to ziemia drżała. Czuć było ich tęsknotę za krajem – wspomina Marcin Burkhardt w cyklu “Usiądź, zadam ci 20 pytań”.

Marcin Burkhardt

Piotr Kucza / Newspix.pl

Najlepszy piłkarz, z którym grałem.

Marcin Burkhardt: Jaja Coelho, z którym występowałem w Metaliście Charków. Grał dobrze obiema nogami, kiwał po trzech, czterech zawodników. Potrafił zrobić coś z niczego. Z Polski wskazałbym dwóch zawodników – Jacek Dembiński i Tomasz Frankowski. Ale numer jeden to Jaja.

Najlepszy piłkarz, przeciwko któremu grałem.

Alaksandr Hleb. Zagraliśmy przeciwko sobie w meczu reprezentacji młodzieżowych o awans na mistrzostwa Europy do lat 21. To była ciekawa historia. Najpierw zremisowaliśmy 1:1 na Białorusi, potem graliśmy rewanż we Wronkach. Na to drugie spotkanie przyjechała delegacja z PZPN-u, miało być huczne świętowanie, wszystko było przygotowane. Między meczami dopadła nas jednak grypa, sześciu czy siedmiu zawodników miało poważne problemy. Białorusini się po nas później przejechali, a wspomniany Hleb zagrał koncert. Przegraliśmy 0:4. Zamiast celebracji, była stypa.

Najlepszy trener, z którym pracowałem.

Maciej Skorża i Jan Urban. Z tym pierwszym pracowałem już w akademii Amiki Wronki. Zawsze był dobrze przygotowany merytorycznie. Kiedy został asystentem Pawła Janasa w reprezentacji Polski, odpowiadał za taktykę, rozpracowywanie przeciwników, był mózgiem całej operacji. Paweł Janas miał za to bardzo duże kompetencje miękkie (śmiech). Jan Urban może taktycznie nie był wtedy aż tak mocny, ale potrafił scalić drużynę. To za jego czasów odszedłem z Legii, ale nie mam problemu, by obiektywnie go ocenić. Co ciekawe, trochę pieniędzy z nim przegrałem w siatkonogę na zgrupowaniu w Hiszpanii. Ja byłem wtedy w parze z Bartkiem Grzelakiem, Urban tworzył duet z Jackiem Magierą. Stawką każdego rozegranego seta było 500 złotych. Co tu dużo mówić, miażdżyli nas. Trener Magiera – nienaganna technika, trener Urban – finalizacja głową. Do Polski wróciłem o parę tysięcy złotych biedniejszy.

Najlepsza drużyna, w której kiedykolwiek grałem.

Legia Warszawa z sezonu 2005/06. Zespół idealnie dobrany charakterologicznie. Wszyscy szli w jednym kierunku, nikt się nie obrażał z powodu braku gry. Dzięki temu zdobyliśmy mistrzowski tytuł.

Najlepsza drużyna, przeciwko której grałem.

AJ Auxerre. Zagrałem przeciwko tej drużynie w Pucharze UEFA, gdy byłem zawodnikiem Amiki Wronki. Mieliśmy dobry skład – wymienię kilka nazwisk: Paweł Kryszałowicz, Jacek Dembiński, Jarek Bieniuk – a i tak między zespołami była przepaść. Będąc na boisku, czułem, że gdyby chcieli wygrać z nami 10:0, to by tyle wygrali. Przez około 40 minut stałem wtedy w bramce. Gola strzelił mi Bonaventure Kalou.

Kibice, których najmilej wspominam.

Legia jest mocna kibicowsko. Był okres, że kibice tego klubu nas nie wspierali przez konflikt z ówczesnym właścicielem Legii, ale gdy był doping, to robił wrażenie. Pamiętam też mecz USA – Polska z 2004 roku. Na stadionie było około 40 tysięcy kibiców, z czego jakieś 70 procent stanowili Polacy. Gdy krzyczeli, to ziemia drżała. Czuć było ich tęsknotę za krajem. Pierwszy raz z czymś takim się zetknąłem. Do teraz mnie ciarki przechodzą, jak o tym pomyślę.

Najlepszy prezes, z którym pracowałem.

Dobrze wspominam współpracę z Martyna Pajączek w Miedzi Legnica. Można z nią było pogadać na każdy temat, rozumiała potrzeby piłkarzy.

Najlepszy stadion, na którym grałem
.

Wspomniany Soldier Field w Chicago.

Najlepszy występ w karierze.

Zawsze byłem wobec siebie wymagający, po meczach wyciągałem z reguły jakieś błędy. Na pewno dobrze wyszedł mi mecz Legia – Cracovia (5:0) w 2006 roku, zaliczyłem wtedy dwie asysty. Często kibice przypominają mi gola strzelonego dla Legii w meczu z Odrą Wodzisław w mistrzowskim sezonie, ale wtedy… zagrałem fatalnie. Gdy podczas meczu widziałem, że ktoś szykuje się do zmiany, to myślałem: „oho, na pewno ja zejdę”. A jednak trener Dariusz Wdowczyk mnie trzymał na boisku, sam nie wiem dlaczego. Wyszło na jego, bo w 90. minucie strzeliłem zwycięskiego gola.

Najgorszy występ w karierze.

Mecz o Superpuchar Polski, przegrany przez Legię z Wisłą Płock w 2006 roku. Mniej więcej w 30. minucie zostałem zdjęty z boiska, podobnie jak Miroslav Radović. To był bardzo nieudany występ.

Największy sukces w karierze.

Debiut w kadrze. Reprezentowanie swojego kraju, słuchanie hymnu przed spotkaniem – to jest coś pięknego. Nawet mistrzostwa Polski tak nie cenię. Zaliczyłem w reprezentacji 10 występów, ostatni z nich w wieku 21 lat. Mogło i powinno być więcej. Powołania dostałem od Pawła Janasa, który kiedyś w Amice miał duży wpływ na moją karierę. Czesław Michniewicz prowadził wtedy klubowe rezerwy i w ogóle nie widział dla mnie miejsca w swojej drużynie. Będąc rezerwowym w rezerwach Amiki, co nie brzmi zbyt obiecująco, zostałem przesunięty do… pierwszej drużyny. Dzięki Janasowi i trenerowi Mirosławowi Jabłońskiemu.

Największa porażka w karierze.

Niedoszły transfer do Malagi, gdy miałem 19 lat. To mógł być game changer. Wszedłbym w inne środowisko, zagrał w wymarzonej lidze, w dobrym zespole. Nie miałem wtedy agenta i dopiero po czasie dowiedziałem się, że Hiszpanie chcieli za mnie wydać 2 miliony – tylko nie pamiętam, czy euro czy marek. Po wyjazdowym meczu Amiki z Malagą, który dobrze mi wyszedł, jakiś menedżer chciał mnie wyciągnąć z autokaru, ale kierownik Marek Pogorzelczyk go odepchnął i mnie siłą wepchnął do środka (śmiech). Uważam, że mając 19-20 lat byłem najlepszą wersją siebie. Nie kalkulowałem, szukałem odważnych zagrań. Część atutów z wiekiem zatraciłem.

Najlepszy kumpel wśród piłkarzy.

Zawsze miałem dobry kontakt z Darkiem Dudką, choć ostatnio trochę się urwał. Nasze dobre relacje przenosiliśmy na boisko, robiąc fajne rzeczy na lewej stronie Amiki Wronki. Drugą osobą jest Bartek Grzelak, z którym występowałem w Legii.

Najlepszy kontrakt, jaki wynegocjowałem.

W Metaliście Charków. Kontrakt był 3-4 razy wyższy niż miałem wcześniej w Legii.

Największy żartowniś, którego poznałem w piłce.

Zbigniew Zakrzewski w Miedzi Legnica i Martins Ekwueme w Legii Warszawa. Dużo było z ich strony sytuacyjnych żartów, typowych dla piłkarskiej szatni. Ciężko coś konkretnego przypomnieć.

Największy bajerant, którego poznałem w piłce.

Radosław Osuch – bajerant, ale pozytywny. Umiał bardzo dobrze nawijać makaron na uszy, lubił ubarwiać historie. Bajki Andersena to przy jego opowieściach było mało (śmiech). Wspominam go bardzo miło, to zresztą on załatwił mi transfer do Legii.

Osoba, której najwięcej zawdzięczam.

Mama. Co ciekawe, negocjowała mój pierwszy kontrakt z Amiką Wronki, mnie nawet przy tym nie było. Pensja wyniosła kilkaset złotych miesięcznie.

Osoba ze świata piłki, której nigdy nie podam ręki.

Nie ma takiej. Jeśli się obrażam, to tylko na chwilę, nie trzymam w sobie urazy. Miałem kiedyś problemy z trenerem Stefanem Majewskim – odnosiłem wrażenie, że ciągle się mnie czepia, że mnie dojeżdża. Bałem się go. Mama zobaczyła, że z mojej twarzy zniknął uśmiech, i zapisała mnie do psychologa. Dziś mamy z trenerem normalne relacje.

Klub, od którego nigdy nie przyjąłbym oferty.

Dla mnie piłka zawsze była pasją, nie wchodziłem w kwestie kibicowskie. Do każdego klubu miałem szacunek.

Dziennikarz sportowy, którego niezmiennie cenię od lat.

(Po dłuższym namyśle) Nie ma takiego. Musiałbym kogoś na siłę podać, ale nie chcę tego robić. Nie chodzi o to, że mam negatywnie zdanie o dziennikarzach, ale po prostu nikt nie przekonuje mnie na tyle, aby jego nazwisko wymienić.

ROZMAWIAŁ: MARCIN PIECHOTA

Ankieta powstała w ramach współpracy Kanału Sportowego z Usiądź, opowiem ci o piłce.

Marcin Burkhardt to były piłkarz między innymi Amiki Wronki, Legii Warszawa oraz Jagiellonii Białystok, a także 10-krotny reprezentant Polski. W trakcie kariery występował w Polsce, Szwecji, Norwegii, Azerbejdżanie, Bułgarii oraz na Ukrainie.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Oto największe marzenie Drągowskiego, dlatego wybrał Widzew. Nie udało mu się to z Jagiellonią!
Pogoń Szczecin wychodzi na prostą! Prezes przekazał świetne wieści
Dobre wieści z obozu Lechii. Kontuzjowani wrócili do treningów!
Barcelona potwierdziła transfer! Wielki powrót [OFICJALNIE]
Górnik Zabrze sprowadzi nowego snajpera! To młodzieżowy reprezentant kraju
Ważne wieści ws. reprezentanta Polski! Prosto z Holandii
Bayern idzie po kolejne zwycięstwo! Reprezentant Polski na drodze [TRANSMISJA]
Real Madryt z nowym trenerem! To będzie jego debiut [TRANSMISJA]
Inter wraca do gry! Zieliński liczy na kolejny dobry występ [TRANSMISJA]
Burkhardt: gra w kadrze to coś więcej niż mistrzostwo Polski